Przedwyborcze przepychanki

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

A ja nie mogę. Muszę słuchać. Stąd wiem, że Beata Szydło będzie tak długo premierem, jak długo będzie dobra. Dla kogo dobra? Nie jest to oczywiste. Kto oceni, czy jest dobra? Też nie zostało powiedziane, ale w domyśle ciałem oceniającym jest pan prezes Kaczyński. Jeżeli tak, to casus Kazimierza Marcinkiewicza wskazuje na to, że dobrym jest się przez około pół roku. No, ale Marcinkiewicz był premierem prawie 10 lat temu (swoją drogą jak ten czas płynie), więc być może nie jest to dobry punkt odniesienia. Dzisiaj czas jednak biegnie inaczej, a na pewno nie wolniej. Zatem nie ma lekko pani Szydło, zwłaszcza że pod ręką cały czas plącze się jej najbliższy współpracownik Marcin Mastalerek, który cały czas przypomina jej, że jest bez przydziału i że nie wystarczy być kandydatką na premier, by zapewnić swoim ludziom miejsce na listach wyborczych.
W tym kontekście o wiele wygodniej ma pani Barbara Nowacka, która jest kandydatką na premier Zjednoczonej Lewicy (przy okazji brawo, udało się szyld wyrwać konkurentom). Pani Nowacka ma szanse by stanąć na czele polskiego rządu w przewidywalnej przyszłości mniej więcej takie same, jak Leszek Miller na zostanie pierwszym tancerzem w La Scali.
Jednak to, co mają do zaproponowania ugrupowania walczące o przekroczenie wyborczego progu, gaśnie w obliczu sporu dwóch gigantów. Sporu – dodajmy – dość często zabawnego. Oto PiS wykłada na stół projekt ustawy o 12 złotych jako najniższym wynagrodzeniu za godzinę pracy. Niby wszystko się zgadza. Jest to spójne z najniższą płacą krajową, PO ma to też zapisane w swoim programie, ale propozycja jest nie do przeprowadzenia. I to nie dlatego, że należałoby jej nadać jakieś szalone tempo procedowania, ani nawet nie dlatego, że gdyby coś takiego uchwalono, to z dużą dozą prawdopodobieństwa należałoby się spodziewać poprawiania tego prawa już za kilka tygodni. Projekt jest nie do przeprowadzenia dziś, bo składa go PiS. Jak mawia mój znajomy, gdyby PO wynalazło koło, to PiS chodziłoby na piechotę. I odwrotnie. Podejrzewam, że premier Kopacz już dawno byłaby po spotkaniu z prezydentem Dudą, gdyby nie to, że domagała się tego spotkania głośno i w mediach. Niewykluczone zresztą, że to głośne domaganie się spotkania miało na celu zablokowanie tegoż.
Na trzy tygodnie przed wyborami wydaje się, że PiS zdobędzie najwięcej głosów. Czy będzie rządzić? Nie wiadomo, ale chyba lepiej by było, gdyby ciężar rządzenia już zdjąć z pleców PO. To, w jaki sposób przedstawiciele tej partii wprowadzili zakaz handlowania w szkołach drożdżówkami oraz sposób, w jaki z tym zakazem się rozprawili, przebił ostatnio nowy kodeks drogowy proponowany przez partię rządzącą, dający większe prawa pieszym, z którym do kodeksem PO się rozprawiła w Senacie. Może PO powinna dzisiaj przede wszystkim zebrać myśli i zastanowić się nad tym, czego chce.
Gorzej, że PiS coraz bardziej daje do zrozumienia, że wie, czego chce. Ostatnio jak jeden mąż stanęli za absurdalnym (bo nie do skontrolowania) całkowitym zakazem aborcji. Przypomnę, że 8 lat temu partia ta rozstała się z Markiem Jurkiem tylko dlatego, że proponował podobny (chociaż znacznie mniej restrykcyjny) projekt. Z ciekawością będę przyglądał się rządom PiS (o ile nie zaczną zmieniać Konstytucji i nie zaczną wprowadzać szariatu). Najbardziej ciekawi mnie to, co pani Szydło powie górnikom, gdy już zasiądzie w Kancelarii Premiera. No i jeszcze to, o ile obniży wiek przechodzenia na emeryturę. No i parę jeszcze zagadnień. Najgorsze jest to, że lata lecą, a moim krajem rządzą ludzie nienadający się do tego. Może powinniśmy wynająć rząd zza granicy?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze