Kłamią wszystkie dyktatury, systemy autorytarne, totalitaryzmy. Jednak zawsze chodzi o skalę tego kłamstwa. Podobnie jak w przypadku korupcji – drugim filarze pisowskich rządów – jest to kłamstwo totalne, wszechogarniające, porównywalne tylko z kłamstwem komunistycznym. Na zasadnicze, strukturalne, „istotowe” podobieństwo komunizmu i reżimu pisowskiego wielokrotnie zwracałem uwagę, zresztą nie tylko ja. Jako specjalista od walki z komunizmem mam pewien mandat do wypowiadania się na ten temat. I nie ma nic zdumiewającego, że tak wielu lizusów i aparatczyków wysługujących się komunizmowi służy dziś pisowskiemu reżimowi. Podobieństwa są tak uderzające, że aż śmieszne. Polską faktycznie rządzi coraz bardziej tracący kontakt z rzeczywistością „zbawca narodu” oraz grupa mianowanych przez niego sługusów. W PRL nazywało się to I sekretarz PZPR i biuro polityczne. Sejm, prezydent, rząd, cała struktura państwa służy utrzymaniu władzy przez PiS i jest podporządkowana temu celowi. Istnieje policja polityczna, cenzura, gigantyczna korupcja, nepotyzm, kumoterstwo, nomenklatura (czyli grupa uprzywilejowanych osób mających do swojej dyspozycji państwo). Tylko dekoracje są inne. Istnieje też dość duży obszar niezależny: Senat, niektóre samorządy, TVN, niektóre tytuły prasowe (w tym przede wszystkim „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Przegląd”, „Newsweek”), w pewnym stopniu wyższe uczelnie, sądownictwo, własność prywatna. Państwo nie jest jedynym pracodawcą, mamy paszporty, a przemoc stosowana jest w stopniu bardzo ograniczonym. Te enklawy zostałyby z pewnością zlikwidowane, gdyby PiS wygrało wybory i o to także (chociaż przede wszystkim o odzyskanie wolności i odbudowanie demokracji) toczy się walka. W tej walce po stronie PiS-u najważniejszym narzędziem obok nieograniczonych możliwości gospodarczych policyjnego państwa, jest kłamstwo.
Kłamstwem są brednie o winie konkretnych grup, jak uchodźcy, LGBT, mniejszości narodowe, lekarze, nauczyciele, Unia. Mamy do czynienia z szukaniem winnych, piętnowaniem ich i oddzielaniem w jakimś stopniu od społeczeństwa, co prowadziło w przeszłości do zbrodni. Kłamstwo przenika wszystkie dziedziny życia pisowskiej Polski. Symbolem kłamstwa jest wykrzywiona twarz p. Morawieckiego, jego świętoszkowaty głos, tak samo jak p. Rydzyka. Oni wszyscy mają jakąś fałszywą słodycz, jakiś fałsz w głosie, mimice, w tym co mówią i robią. Kłamstwo przekłada się na nierealne od początku, szkodliwe i często składane z dużą dozą bezmyślności, obietnice. Te wszystkie 12., 13., 14., itd. emerytury, darmowe lekarstwa, rekompensaty, samochody elektryczne, mieszkania, obniżki podatków itp. Kłamstwem jest też przekonywanie społeczeństwa, że przy sterze państwowej nawy stoją wspaniali, mądrzy, zatroskani losem narodu, rozmodleni patrioci, ludzie najlepsi z najlepszych. Cała ta struktura kłamstwa jest nieustannie budowana w pisowskich mediach, prezentowane są katalogi wrogów, a walka z nimi jest głównym zadaniem pisowskich ojców narodu. Irytacja na to, że te kłamstwa są bredniami i nie mają związku z rzeczywistością, jest daremna. Oni mówią wyłącznie do swoich, chcą utrzymać te ok. 30% poparcia i to wszystko. Gmach kłamstwa oparty na nieuctwie, zawiści, nienawiści i gigantycznych pieniądzach nie cofnie się pod wypływem racjonalnych argumentów. Dlatego z PiS-em nie należy dyskutować, tylko PiS należy zwalczać. Na szczęście politycy opozycji, z jednym wyjątkiem, nie poszli na propagandowe spotkanie, żałosną, propagandową hucpę z Morawieckim, i mam nadzieję, że nie pójdą na żadne następne.
„Kłamstwa polityczne mają na celu budowanie nadziei, stwarzanie alternatywnych rzeczywistości, robienie ludziom wody z mózgu lub szczucie. No i z tym mamy do czynienia obecnie. PiS postanowił zakłamać się na śmierć, żeby poszczuć na uchodźców. Prawdziwie katolicka postawa: oczernić bliźniego, zmobilizować nienawiść przeciwko niemu i wygrać dzięki temu wybory. Zastanawiam się, czy wystąpienia Morawieckiego o rzekomych zagrożeniach związanych z uchodźcami są efektem jego nawyków – po prostu premier wydziela z siebie kłamstwo jak żmija jad. Czy też są elementem specjalnej wyborczej strategii, obmyślonej przez największe PiS-owskie mózgi, stworzyć wroga i bronić przed nim lud lub ludu suwerenność”. (Magdalena Środa, „Morawiecki, czyli o sztuce kłamania, „Gazeta Wyborcza”, 04.07.2023 r.).
Dlatego zapraszanie pisowców do przyzwoitych mediów uważam za duży błąd, niech występują w „szczujni”, nie warto też podejmować podrzucanych tematów. Ostatnio takim tematem w pisowskiej sieci kłamstw są uchodźcy i związane z tym nasilenie kampanii nienawiści w stosunku do Unii Europejskiej. Unii nienawidzą z tej prostej przyczyny, że jej nie kontrolują i że jest instytucją demokratyczną. Tak jak komuniści nienawidzili i zwalczali wszystko, czego nie udało im się podporządkować. Nienawiść do Unii prowadzi oczywiście do polexitu i to jest główny, chociaż na razie zamaskowany, cel PiS-u. Nienawiść do Unii przekłada się na kłamstwo, jakim jest rzekome zagrożenie ze strony uchodźców. Zagrożenie to jest całkowicie fikcyjne, tak samo jak w PRL byli nim bońscy rewizjoniści i odwetowcy oraz różne inne grupy wskazywane co jakiś czas przez władze jako winni niepowodzeń. Podejmowanie polemiki z bredniami zakłamanych pisowskich dygnitarzy i ich świetnie opłacanych lizusów, nie wiem, dlaczego nazywanych czasami dziennikarzami (jakim dziennikarzem jest pracownik propagandowy, powielający oszczerstwa preparowane przez policję polityczną na podstawie nielegalnych podsłuchów), działa na korzyść PiS-u, bo ich uwiarygadnia. Gdyby pisowcy zorganizowali swoje referendum, należy je zbojkotować, co siłą rzeczy jest łatwiejsze. Wygląda na to, że zaplątani w sieć własnych kłamstw i fałszywych obietnic – co wychodzi na jedno – nie są w stanie wymyślić już nic innego; reparacje niemieckie chyba okazały się pudłem, podobnie jak 800+, ulgi dla przedsiębiorców itp. Ile trzeba mieć w sobie nikczemności, aby pokazywać sceny z burd ulicznych wywoływanych przez francuskich chuliganów i różnego typu żulię podpalającą sklepy, szkoły, domy i auta, którą rzekomo chce do Polski sprowadzić Donald Tusk i demokratyczna opozycja. Ile trzeba podłości i hańby, aby premier polskiego rządu (nawet marionetkowy i żałosny) stawał się partyjnym pałkarzem wygrażającym w ordynarnych słowach swoim przeciwnikom. Spektakle nienawiści, w które zamieniają się wiece wyborcze Morawieckiego i innych dygnitarzy reżimu, są przykładem degeneracji i upadku, do którego doszła pisowska Polska, tkwiąca od dawna w sieci kłamstwa i nienawiści. Myślę, że do rządzącego naszym krajem wodza i otaczających go ludzi dobrze pasują słowa znanego wiersza Osipa Mandelsztama: ”Obok niego gromada cienkoszyich wodzów, śmieszy go żałosny tych ludzików mozół. Jeden czka, drugi łka, trzeci skrzeczy, a on szturcha ich i złorzeczy”. Wyrwać Polskę z łap tych ludzików to podstawowy cel demokratycznej opozycji w jesiennych wyborach.
I kolejny przykład funkcjonowania dobrej zmiany: ”On pracował w banku na wysokim stanowisku. PiS usunęło go, by wsadzić tam swojego człowieka. Opowiada o mechanizmie wymiany kadr. To się dzieje wszędzie na niebywałą skalę, stada nieudaczników, jak drapieżniki na świeże mięso, rzuciły się na posady, ten czas to raj dla konformistów i nieudaczników.” (Tomasz Jastrun, „Między młotem i kowadłem”, „Przegląd”, 26.06.–02.07.2023 r.).




















