Jako pracownik kanału informacyjnego jestem oczywiście zadowolony z tego, że przez ponad półtorej godziny mogliśmy transmitować pulsujące od emocji spotkanie premiera z rodzicami. Oglądalność nam w tym czasie rosła, a kanał komercyjny nie może lekceważyć wzrostu oglądalności. Ale jako komentator muszę zauważyć, że ważnych spraw nie załatwia się przy kamerach. Kamery wymuszają grę. Grę, do której tak naprawdę nieprzygotowane są obie strony. Kamery tworzą spektakl, z którego zadowolona może być telewizja, ale który nie jest w stanie rozwiązać żadnego problemu.
W piątek i w sobotę premier Tusk wbił osikowy kołek w serce mitu, że PO ma doskonały PR. Jak można było doprowadzić do sytuacji, że nie dość, że jest transmitowane spotkanie premiera i ministra pracy z rodzicami dzieci niepełnosprawnych, przy obecności tych dzieci, co z góry przesądza o tym, po czyjej stronie będzie sympatia widzów, ale w dodatku na równych prawach bierze udział w tym spotkaniu lider marginalnej partii? Tego nikt mi nie wytłumaczy. Arkadiusz Mularczyk w piątek mógł się prześlizgnąć, mógł być nieporozumieniem, ale w sobotę był katastrofalnym błędem otoczenia premiera. Można zaryzykować stwierdzenie, że jedynym zwycięzcą tego spektaklu była partia, która do tej pory w sondażach nie przekraczała 2 procent poparcia, a najczęściej dostawała 0 procent.
Co do samego meritum sporu to wiadomo, że nasz kraj nie jest bogatym zachodem czy też stabilną Skandynawią. Polski nie stać na taki poziom wsparcia niepełnosprawnych, na jaki mogą sobie pozwolić bogaci. Ale z drugiej strony nie przesadzajmy. Nie jesteśmy aż tak biedni, jak byliśmy 25 lat temu. Prawda, niestety, jest taka, że jesteśmy źle zorganizowani. Kilka lat temu prezydent Słupska postanowił sprawdzić, jak się w jego mieście żyje osobie, która skazana jest na poruszanie się na wózku inwalidzkim. Cały dzień spędził na wózku i przekonał się, że jego miasto jest skrajnie wrogie inwalidom. Przeważnie bariery stawiane niepełnosprawnym wynikają z bałaganu i braku wrażliwości, ale nieważne, skąd się biorą, ważne, że są.
Rodzice niepełnosprawnych dzieci mają prawo żądać wsparcia nie tylko dlatego, że żyjemy w czasach, w których jest to cywilizacyjnie oczywiste, ale także dlatego, że co krok mamy dowody na to, że państwo jest w stanie szastać pieniędzmi. Te wszystkie milionowe premie wypłacane urzędnikom za nie wiadomo co, te odszkodowania płacone obywatelom za przewlekłe postępowania sądowe lub błędy likwidatorów takich jak Antoni Macierewicz muszą skutkować stawianiem pytania – dlaczego państwo na to stać, a nie stać na wyciągnięcie ręki do niepełnosprawnych. Zwłaszcza że w skali państwa nie jest to strasznie drogie, a brak środków na, na przykład rehabilitację, często jest wyrokiem skazującym na bycie jeszcze bardziej niepełnosprawnym. Rozumiem premiera, który obawia się efektu domina, to znaczy, że rękę po pieniądze wyciągną inni potrzebujący, ale… Jeżeli słusznie potrzebują, to przy skali marnotrawstwa jest to kolejny gol do bramki rządu.
Jedno, co mi się naprawdę nie spodobało w argumentacji protestujących rodziców, to zarzut, że premier jeździ sobie do Brukseli zamiast przyjść do protestujących. Kochani rodzice, zdajcie sobie sprawę z tego, że jeżeli runie otaczająca nas rzeczywistość, czyli jeżeli wybuchnie wojna, to wszyscy stracimy wszystko.
Wielki spektakl
REKLAMA
REKLAMA
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)

![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)














