Wyjechać z Tarnowa i umrzeć…

0
JanuszKorwin Mikke
REKLAMA

Otóż wyjazdy młodych ludzi daleko od swojej rodzinnej miejscowości nie są niczym dziwnym. W średniowieczu każdy czeladnik, zanim został pasowany na mistrza, musiał spędzić dwa lata, pracując w innym kraju. Wyjeżdżano więc z Tarnowa na Śląsk, do Saksonii, do Czech i wracano, mając doświadczenia z innych przodujących krajów, a tamtejsi mistrzowie też mieli z tego pociechę, bo im za naukę płacono, a ponadto uczniowie robili proste prace, pozostawiając mistrzom mistrzowskie zaplanowanie dzieła i jego wykończenie.
I wszyscy byli zadowoleni.
Nawet cesarz Rusi moskiewskiej, śp. Piotr I Wielki, też pracował jako cieśla w holenderskich stoczniach. I to też było normalne. Dawniej każdy chcący być inżynierem czy dyrektorem fabryki musiał, nawet jeśli był to syn właściciela, popracować ze dwa lata w firmie na różnych stanowiskach, by wiedzieć, czym właściwie ma zarządzać.
Dzisiejsza stagnacja w Europie bierze się stąd, że młodzi ludzie albo wyjeżdżają i pracują jako pomywacze w knajpach, albo idą do szkół, w których są „uczeni zarządzania”. Tymczasem tzw. „wyższe szkoły zarządzania i administracji”, zarówno reżymowe, jak i prywatne, uczą teoretycznych bzdetów bez żadnej wartości praktycznej. Czym innym jest bowiem zdać egzamin „z poprawnych relacji w zakładzie pracy”, a czym innym powiedzieć robotnikowi: „Panie Janku! Już dwa razy zwracałem Panu uwagę, że Pan się obija. Zwalniam Pana, proszę do końca okresu wypowiedzenia przychodzić do pracy, póki nie znajdziemy zastępcy, wynagrodzenie ustawowe będzie Pan oczywiście otrzymywał, za każdą fuszerkę będę Panu bezlitośnie potrącał z pensji”
Na co p. Janek: „Panie majster! Ja się staram, ja mam żonę i pięcioro dzieci…”, i trzeba mu spokojnie odpowiedzieć: „To Pana żona, Pana dzieci i Pan ma się o nie troszczyć. Ja troszczę się o dobro firmy. Trzeba było uczciwie pracować”.
To jest umiejętność podstawowa, a tego na studiach nie nauczą, bo jak?
Na tych studiach wykładają ludzie, którzy pojęcia nie mają o zarządzaniu, bo gdyby je mieli, to zamiast za nędzne pieniądze harować jako nauczyciel, zarabialiby ogromne pieniądze w przemyśle! Oni znają ogólne formułki. Zresztą 90% dzisiejszych „wyższych studiów” to nauka bełkotu.
Niestety: ci młodzi ludzie „na zmywaku” niczego się nie nauczą, nie poznają nawet dobrze języka, a jeśli pójdą tam na studia, to w Unii na wszystkich uczelniach panuje taki sam bełkot, jak w Polsce; z tą różnicą, że wykładają tam profesorowie z dyplomami Oksfordu czy Sorbony, a więc studenci łatwiej mogą ulec złudzeniu, że jest w tym coś mądrego…
Generalnie więc: wyjazdy z Tarnowa do Kijowa, do Monachium czy do Bydgoszczy nie są niczym złym. Pod warunkiem, że ci ludzie pójdą tam pracować, jak car Piotr, jako cieśle, a przynajmniej na początku jako pomocnicy ciesielscy, a nie „na zmywak” lub na studia o teorii ciesielstwa. Trzeba zdobyć konkretny fach.
Obawiam się jednak, że ci młodzi ludzie po prostu chcą się wyrwać z Tarnowa i nawet z Polski. Po części wynika to z zasady: „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma…”, a po części stąd, że gorset unijnej biurokracji wysysa z każdego soki, oducza pracy, uczy cwaniactwa, żebractwa (a czym innym jest wniosek o przyznanie unijnej dotacji?!!??) i wtedy jest bardzo niedobrze.
Większy będzie w Polsce pożytek z człowieka, który zaczął był w Anglii „na zmywaku” i po dwóch latach awansował na podkuchennego, niż z faceta, który dostał na Zachodzie dyplom z „teorii zarządzania”. Taki wróci, i albo dostanie posadę za 10 000 zł (oczywiście z naszych podatków…),  albo jej nie dostanie i będzie rozgoryczony, albo będzie wykładał teorię zarządzania…
…skutecznie, niestety, oduczając ludzi od uczciwej, solidnej pracy!

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze