Jeden z ostatnich żyjących wielkich bluesmanów – B.B. King tak się wyraził o jubilacie: Jest indywidualistą, jest jedyny w swoim rodzaju. Jest bardzo wszechstronny: może zagrać wszystko, co tylko zechce. Ale bluesa gra z uczuciem, kiedy on gra, to jest to prawdziwy blues. Według Claptona to właśnie B.B.King, obok Muddy’ego Watersa i Chucka Berry’ego, miał największy wpływ na brytyjską falę bluesa z lat 60. Uważał, że: Ogólnie biorąc, biały blues jest imitacją czarnego, biali grający tę muzykę muszą przykładać wielką wagę do rzemiosła, do spraw warsztatowych i jedynie w sferze instrumentalnej mogą się zbliżyć do czarnego wzorca.
W maju 1965 roku artysta związał się z Johnem Mayallem, fanatykiem czarnej muzyki, który wkrótce przejął rolę proroka białego bluesa. Nagrany przez nich wspólnie pod szyldem Bluesbreakers album stał się fundamentem w swoim gatunku. Clapton nie był wówczas kompozytorem, dążył jedynie do perfekcji wykonawczej muzyki, która go fascynowała. Niezadowolony ze swojej gry opuścił na cztery miesiące zespół, by z inną formacją – Glands – regularnie ćwiczyć i rozwijać styl. W czasach Bluesbreakers jubilat, jako gitarzysta doczekał się niezwykłego wprost uznania. W 1966 roku w tunelu londyńskiego metra pojawił się napis: Clapton jest Bogiem.
Zanim jednak znalazł się w Bluesbreakers, już w wieku 17 lat grał z zespołem The Roosters. Gdy skończył 18 lat występował z The Yardbirds, legendarną kapelą brytyjskiej sceny bluesrockowej. Gdy miał dwadzieścia lat, opuścił formację. Po latach twierdził jednak: Yardbirds to była świetna zabawa. Chętnie słucham do dziś nagrań z naszych koncertów w klubie Maquee. Odszedł, bo uważał, że koledzy zanadto oddalli się od muzyki, którą uwielbiał, muzyki o czarnych korzeniach. Jego dobry kolega i nie mniej wybitny gitarzysta – Jeff Beck, na łamach pisma Guitar Player tak się wyraził w 1980 roku: Kiedyś obaj graliśmy tylko bluesa. I on był lepszy. Myślę, że potrafi grać bluesa lepiej niż ja, ponieważ drobiazgowo go studiuje i pozostaje mu wierny.
Po Bluesbreakers nadszedł czas na Cream, zespół, w którym grał obok Jacka Bruce’a i Gingera Bakera, a który do dziś uchodzi za najsłynniejsze i najbardziej twórcze trio w historii bluesrocka. Koncepcje brzmieniowe grupy wywarły olbrzymi wpływ na muzykę rockową następnej dekady. Mimo dystansu, z jakim Clapton patrzył na dokonania Cream, właśnie wtedy doczekał się największej pochwały, na jaką mógł zasłużyć biały wykonawca bluesa – uznano, że brzmi jak czarny. Grupa rozpadła się jesienią 1968 roku, będąc u szczytu popularności, którą dorównywała Rolling Stonesom, a nawet Beatlesom.
Potem przyszedł czas na Blind Faith, zespół, z którym udało się artyście nagrać jedną płytę z religijnym hymnem Presence Of The Lord. Poszukując anonimowości, w 1969 roku przyłączył się do wieloosobowej amerykańskiej grupy Delaney & Bonnie And Friends. Z pomocą formacji nagrał pierwszą w swoje karierze płytę sygnowaną wyłącznie własnym nazwiskiem, na której, nie licząc kilku kawałków Cream, zaprezentował po raz pierwszy swoje możliwości wokalne. Przebojem w tym zbiorze stała się kompozycja J.J. Cale’a After Midnight. Wśród przyjaciół Bonnie i Delaneya znalazł muzyków, z którymi pod szyldem Derek Ane The Dominos nagrał album Layla And Other Assorted Love Songs, zawierający klasyczną kompozycję tytułową, w której wsparł go inny mistrz gitary – Duane Allman. Layla była muzycznym wyrazem miłości Claptona do Patti, żony największego przyjaciela – George’a Harrisona, i trzeba przyznać, że sygnalizowała, w pewien sposób, okres życiowego zapętlenia się muzyka. Emocjonalne tarapaty sprawiły, że odjechał na wiele miesięcy w narkotyczne światy i byłby zapewne podzielił los innych muzyków, gdyby nie przyjaciele z Petem Townshendem (The Who) na czele, którzy pomogli mu w zmaganiach z nałogiem i namówili na wspólny koncert, który został udokumentowany płytą Rainbow Concert. Przywrócenie artysty życiu warunkowała jednak skomplikowana kuracja odwykowa. Na szczęście powiodła się.
Clapton do dzisiaj, mimo życiowych tragedii (śmierć syna), zachwyca swoją grą kolejne pokolenia fanów. Jak twierdzą niektórzy, mógłby regularnie zapełniać sale koncertowe w samym tylko Londynie, grając codziennie przez okrągły rok. Jest wciąż w doskonałej formie. Można było się o tym przekonać podczas jego ostatniego występu w łódzkiej Atlas Arenie.
70. urodziny Claptona
REKLAMA
REKLAMA




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















