Ta legendarna kompozycja firmowana przez zespół Procol Harum, o której John Lennon powiedział, że zespół The Beatles (w owym czasie) słucha tylko jej, 8 czerwca 1967 roku osiągnęła top brytyjskiego zestawienia singlowego. Przewodziła stawce przez sześć kolejnych tygodni i stała się wielkim przebojem „lata miłości”.
W latach 70. minionego wieku bodaj żadna dyskoteka i chyba też żadna poważniejsza prywatka nie mogła się bez tej kompozycji obyć. Była u nas nazywana pościelówą, pełniąc rolę jednej z najsłynniejszych w tym gronie. Brzmiała zatem na każdej szanującej się imprezie. Po latach jest rozpoznawalna przez każdego, kto choćby trochę interesował się muzyką. I nawet, jeśli nie potrafi podać jej tytułu, to i tak zna jej charakterystyczne brzmienie.
Kiedy doszło do nagrania A Whiter Shade Of Pale, zmarły w lutym tego roku główny twórca i lider Procol Harum – Gary Brooker, mimo młodego wieku, miał już za sobą lata występów. Debiutujący wtedy zespół był właściwie spółką kompozytorsko-autorską uzupełnioną przez muzyków pozyskanych z ogłoszeń zamieszczonych w tygodniku Melody Maker. Podczas rejestracji A Whiter Shade Of Pale w Olympic Studios w Londynie, oprócz śpiewającego i grającego na fortepianie Brookera, pojawili się: Matthew Fisher grający na organach Hammonda, basista David Knights, gitarzysta Ray Royer oraz sesyjny perkusista Bill Eyden. Kilka dni później podczas powtórkowej sesji przy bębnach zasiadł Bobby Harrison, ale na singlu znalazła się monofoniczna wersja z Eydenem.
Utwór bardzo szybko przypadł do gustu prezenterom pirackiego Radia London, i głównie za ich sprawą – cztery tygodnie po wydaniu na singlu – uplasował się na czele brytyjskiej Top Ten.
Ta urokliwa kompozycja była efektem fascynacji muzyką klasyczną lidera zespołu. Partia organów została oparta na jednym z tematów kantaty Vernigte Ruh’ beliebte Seelenlust Jana Sebastiana Bacha. Linię basu wzięto z wiodącego motywu również bachowskiej Arii na strunie G z III Suity orkiestrowej.
W historii muzyki tylko trzydzieści kilka singli sprzedało się w liczbie przekraczającej 10 milionów egzemplarzy. W tej ekskluzywnej grupie jest krążek Procol Harum. W 1998 roku piosenka została wprowadzona do Grammy Hall Of Fame. W 2004 roku, na liście magazynu Rolling Stone – 500 najlepszych utworów wszech czasów – zajęła 57. miejsce. W 1967 roku kompozycja z powodzeniem wkomponowała się w klimat lata miłości, stając się w Ameryce jednym z hippisowskich hymnów.
Niegdyś Gary Brooker tak opowiadał o jej powstaniu: Słuchałem dużo klasycznej muzyki, także jazzu. Grając rock and rolla rozszerzyłem bardzo swoje muzyczne horyzonty. Kiedy spotkałem Keitha i przeczytałem jego tekst, pomyślałem sobie: „Chciałbym do tego coś napisać” (…). „A Whiter Shade Of Pale” wydawało się opowieścią o dwojgu ludziach, o ich relacji. To wspomnienia. Było tam rozstanie i smutek z tego powodu. Wydobycie ducha tego tekstu wokalnie, tak by ludzie go poczuli, było całkowitym spełnieniem. Pamiętam początek, kiedy go dostałem, cztery długie zwrotki. Pomyślałem sobie „No, to jest coś”. Siedziałem przy fortepianie coś tam grając. Połączenie tego motywu z tekstem zabrało mi kilka godzin. Niektóre rzeczy są darami. Śledzisz pewien klucz muzyczny dopóki się nie wycofa. W tym przypadku były to jeden lub dwa akordy z „Air on a G String” Bacha. I ta mała iskierka wystarczyła. Nie było to świadome połączenie rocka z muzyką klasyczną, to po prostu byłem ja z muzyką Bacha w środku.
Na koniec zatem, luźne tłumaczenie odjechanego, psychodelicznego tekstu Keitha Reida. W rytmie fandanga zatraceni / przez parkiet szliśmy niczym burza / Źle się poczułem, jak w czasie sztormu / lecz tłum zagrzewał nas szalenie / Szum wokół wciąż narastał / a pułap gdzieś zatracał się / Na znak, że w szkle znów dno się pojawiło / kelner tym razem przyniósł tacę / I było tak, że potem / w czasie przedziwnych opowieści / jej twarz, już wcześniej blada, / w bladości przeszła odcień bielszy / To samo z siebie – rzekła / Jak jest naprawdę – widać / Lecz, gdy w karty swe spojrzałem / nie pozwoliłem jej / wśród szesnastu dziewic Westy / oddalić się nad morza brzeg / I choć oczy wciąż otwarte miałem / To jednak mało co „kumałem” / To brzeg już – wyszeptała / Morze wciąż jednak falowało / więc wziąłem ją przed lustro / i by oprzytomnieć mogła / rzekłem – syreną przecież jesteś / tą co Neptuna zwieść pragnęła / Ona się tak smutno uśmiechnęła / że wtedy złość ma cała zgasła /
Jak muzyka miłości jest pokarmem / tak królem jej jest śmiech / A gdy tył się staje przodem / to bezecność cnotą jest / Moje usta, wtedy wciąż jakieś nieswoje / wyślizgnęły się mej głowie / I daliśmy natychmiast nura / W to oceaniczne łoże.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















