6 marca 2013 roku, w Hiszpanii w wyniku komplikacji po rutynowym zabiegu chirurgicznym zmarł jeden z najsłynniejszych gitarzystów w historii rocka, założyciel i wieloletni lider zespołu Ten Years After – Alvin Lee.
Był gitarzystą mającym własny, mocno charakterystyczny styl gry. Przed laty Carlos Santana stwierdził, że na świecie są miliony gitarzystów, ale co najwyżej stu z nich można rozpoznać. Z całą pewnością w tej elitarnej grupie umieszczał Alvina Lee. Nawiasem mówiąc, obu muzyków, łączył ten sam czas startu ku światowej sławie za sprawą spektakularnych występów podczas festiwalu w Woodstock.
W dzisiejszych czasach nadużywa się superlatyw dotyczących często sztucznie wykreowanych „artystów”. Ten i ów jest znakomity i rewelacyjny a ta i owa robi mega wrażenie. Niegdyś było inaczej. Gdy kogoś określano mianem najszybszy gitarzysta, to był nim rzeczywiście, jeśli pisano, że jego gra jest porywająco błyskotliwa, to stwierdzano fakt, jeśli używano rzeczownika mistrz, to taki ktoś zasługiwał na ten tytuł. Tak było w przypadku Alvina Lee, który w annałach blues-rocka zapisał się przede wszystkim jako założyciel i wieloletni lider zespołu Ten Years After.
Ten powstały w 1966 roku w Londynie band stał się w dziejach tego gatunku jednym z najlepszych na świecie. Grając mieszankę rock and rolla i bluesa, odcinał się od znanych, typowo bluesowych zespołów tamtego okresu, takich jak Fleetwood Mac, Chicken Shack, czy Savoy Brown.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















