Pozostaje jednym z najbardziej szanowanych artystów w historii rocka. Za sprawą legendarnego utworu House Of The Rising Sun, nawet laicy znają jego głos. Nazywa się Eric Burdon i 11 maja kończy 84 lata.
W 2008 roku magazyn Rolling Stone opublikował listę 100 najlepszych wokalistów wszech czasów, w zestawieniu tym Burdon został sklasyfikowany na 57. miejscu.
W mediach informacji dotyczących jego aktualnego życia i twórczości już od dawna jest tyle co kot napłakał. Nie wiadomo, czy ten stan rzeczy należy tłumaczyć wyłącznie wiekiem artysty. Wiadomo jednak, że niespełna cztery lata temu wystąpił w greckim programie telewizyjnym Mousiko kouti, co, jak można sądzić, spowodowane było sympatią dla tego kraju, z którego pochodzi jego żona, prawniczka Marianna Proestou (poślubił ją w 1999 roku).
W 2020 roku Burdon, tuż przed przegranymi przez Trumpa wyborami, udostępniając na Instagramie swoje zdjęcie w czarnej masce z napisem „vote” (głosuj), napisał: Chociaż nikt nie pytał mnie o zgodę, nie byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że Trump użył ostatnio „House of the Rising Sun” na swoim wiecu… Opowieść o grzechu i nędzy rozgrywająca się w burdelu pasuje do niego idealnie!
Czas jednak na szczyptę historii. Eric Burdon urodził się 11 maja 1941 roku w Walker-on-Tyne, dzielnicy szkockiego miasta Newcastle. Obdarzony silnym „czarnym” głosem artysta światową sławę zdobył jako solista zespołu The Animals. Było to w pierwszej połowie lat 60. Wcześniej, jeszcze jako dzieciak, zetknął się ze światem muzyki w najlepszym wydaniu. W sieci można znaleźć informacje, że jako 11-latek prywatnie rozmawiał z Louisem Armstrongiem i palił z nim marihuanę. Może i tak było, ale czy Armstrong miałby tak niefrasobliwe podejście do smarkacza? Kilka lat później Eric poznał legendarnych bluesmanów: Big Billa Broonzy’ego oraz Sonny’ego Boya Williamsona. Temu drugiemu towarzyszył w sesjach nagraniowych.
W 1955 roku artysta rozpoczął naukę w Clayton Road Art College, gdzie poznał Johna Steela, z którym założył jazzowy zespół The Pagan Jazzmen. Wkrótce potem chłopcy zaczęli grać bluesa i zmienili nazwę na The Pagans. Jako 17-latek Burdon zobaczył koncert legendarnej gwiazdy elektrycznego bluesa, Muddy’ego Watersa i ponoć właśnie ten fakt w szczególny sposób wpłynął na jego dalszą karierę. Po latach swoją miłość do bluesa tak ujął: To właśnie blues jest religią, jest chórami anielskimi i głosem Boga.
Na początku lat 60. artysta opuścił swoje rodzinne Newcastle i udał się do Londynu. Tam, od czasu do czasu, pojawiał się w grupie Blues Incorporated ojca chrzestnego brytyjskiego bluesa, Alexisa Kornera. We wrześniu 1963 roku powrócił do Newcastle i wstąpił do zespołu Alan Price Rhythm & Blues Combo. W styczniu 1963 roku grupa ta zmieniła nazwę na The Animals, przyjętą ponoć na cześć przywódcy gangu The Squatters zwanego Animal Hogg.
Z Animalsami, po przeniesieniu się do Londynu, Burdon nagrał całą serię znakomitych utworów, zyskując sławę najwybitniejszego interpretatora rhythm’n’bluesowego w Wielkiej Brytanii. Niestety starcie różnych osobowości doprowadziło do zawieszenia działalności grupy.
W kwietniu 1967 roku artysta wydał swój pierwszy solowy album Eric Was Here, który był firmowany jako Eric Burdon & The Animals. Wkrótce stworzył nowy zespół złożony ze znakomitych brytyjskich muzyków i ruszył z koncertami po zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Formacja, co warto podkreślić, wystąpiła w czerwcu 1967 roku na pierwszym z wielkich festiwali rockowych – Monterey Pop Festival. Nagrała cztery solidne albumy, które uczyniły z Eric Burdon & The Animals (następnie Eric Burdon & The New Animals) jeden z głównych zespołów amerykańskiego rocka psychodelicznego.
Po rozpadzie bandu w 1969 roku artysta dołączył do amerykańskiego zespołu War, z którym ponownie odniósł sukces. War wyróżniał się tym, że swobodnie łączył jazz, blues, rock, soul i rhythm and blues z elementami muzyki latynoskiej. Jeden ze swoich ostatnich jamów zagrał z nim Jimi Hendrix, serdeczny kumpel Erica.
Po okresie śpiewania z War, Burdon współpracował z Jimmym Witherspoonem, a efektem tej kooperacji był bluesowy album Guilty.
Potem jego kariera potoczyła się, niestety, mniej interesująco. Na szczęście po okresie zapaści twórczej i alkoholowo-narkotycznych jazdach w latach 90. powrócił do formy. Tak było też i później, czego dowodziły jego koncerty oraz bardzo dobre płyty: My Secret Life z 2004 roku oraz dwa lata późniejsza Soul of a Man. Dotychczasową dyskografię Burdona zamyka wydany aż dwanaście lat temu album ‚Til Your River Runs Dry. Wypada mieć jednak nadzieję, że nie pozostanie jego ostatnim fonograficznym dokonaniem.




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















