
W minionym tygodniu w wieku 76 lat zmarł Dan McCafferty, wieloletni frontman zespołu Nazareth i zarazem jeden z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów w historii rocka.
Podczas trwającej cztery i pół dekady działalności w Nazareth McCafferty zarejestrował trzydzieści albumów, w tym osiem koncertowych.
Byłem zupełnym smarkaczem, kiedy z radiowej Trójki nagrywałem muzykę na szpulowym magnetofonie ZK-120. Pamiętam, jaką radość sprawiła mi zarejestrowana, bodaj w czerwcu 1973 roku, kompozycja Bad Bad Boy w wykonaniu zespołu o intrygującej nazwie – Nazareth. Wtedy usłyszałem o tym kwartecie po raz pierwszy. Wkrótce potem dowiedziałem się, że nagranie pochodzi z drugiego singla promującego album Razamanaz. W tamtym okresie „upolowałem” również utwór Broken Down Angel, który znalazł się na pierwszym singlu. Oto, co o tym przeboju powiedział wtedy Dan McCafferty: Byłem współtwórcą tego numeru, razem z Pete’em (Agnew- basista, przyp. KB). Mieliśmy pomysł, by napisać utwór o gangu z Bristolu, o którym było wtedy głośno. Pete miał refren, ja dopisałem resztę. Trwało to kilkanaście minut. Równie szybko uporaliśmy się z nagraniem.
Oba single po raz pierwszy w historii muzycznych dokonań Szkotów wylądowały w brytyjskiej Top 10. Natomiast ja, zwłaszcza dzięki zadziornemu Bad Bad Boy i charakterystycznemu wokalowi McCafferty’ego, od razu poczułem do nich sympatię. Sympatię w świecie (poza muzyką) Szkoci wzbudzali również swoją zwyczajnością. Nigdy nie kreowali wokół siebie jakiejś wydumanej aury, raczej chcieli być postrzegani jako normalni, równi goście, którzy od czasu do czasu lubią sobie poimprezować.
Ich frontman, William Daniel McCafferty, przyszedł na świat 14 października 1946 roku w szkockim Dunfermline. Zainspirowany dokonaniami Little Richarda, Elvisa Presleya, Chucka Berry’ego i Otisa Reddinga, sam postanowił zostać wokalistą. W 1968 roku – wraz z gitarzystą Mannym Charltonem, basistą Pete’em Agnew i perkusistą Darrellem Sweetem – powołał do życia grupę Nazareth, której nazwę zapożyczono z piosenki The Weight zespołu The Band.
Największym komercyjnym sukcesem McCafferty’ego i jego kolegów stała się płyta Hair of the Dog z 1975 roku. W samych tylko Stanach Zjednoczonych sprzedała się w ilości ponad miliona egzemplarzy, w wielu krajach natomiast pokryła się platyną.
W sierpniu 2013 roku – z powodu pogarszającego się stanu zdrowia – McCafferty zdecydował rozstać się z zespołem. Wycofanie się omówił w wywiadzie udzielonym dla brytyjskiego magazynu „Classic Rock”. Wyznał, że nie przeszedł udaru mózgu, jak donoszono w prasie, decyzja została spowodowana przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, która zmusiła go do opuszczenia sceny w Szwajcarii po wykonaniu zaledwie trzech piosenek. Komentując swój ostatni etap estradowej działalności McCafferty utrzymywał: Jeśli nie możesz wykonywać swojej pracy, nie powinieneś tam być – Nazareth jest na to za duży. Powiedział przy tym, że spodziewa się, że band będzie kontynuował swoją działalność bez niego. – Naprawdę mam nadzieję, że znajdą kogoś innego – oświadczył i dodał: Jestem pewien, że tak będzie.
Wyjaśnił również: Wejście do studia i śpiewanie nie jest jak granie koncertu. Zawsze mógłbym nagrać kolejną płytę, ale zagrać trwający godzinę i trzy kwadranse koncert, skłonić ludzi, żeby zapłacili pieniądze, przyszli i mnie zobaczyli… nie, tego nie mogę zrobić. McCafferty wyraził też uznanie dla fanów: Niech wszyscy wiedzą, że bardzo doceniam to, że byli ze mną przez te wszystkie lata.
21 czerwca 2019 roku wokalista wydał wzruszający teledysk do piosenki Tell Me, promującej jego trzeci solowy album Last Testament, pierwszy od czasu Into The Ring z 1987 roku i, niestety, ostatni.
Trzynaście lat temu, przy okazji Festiwalu Legend w Dolinie Charlotty, napisałem: Wreszcie oczekiwane przez wszystkich zwieńczenie festiwalu – koncert szkockiej legendy – Nazareth. Ze starego składu pozostali: basista Pete Agnew oraz – co dla fanów najważniejsze – wokalista Dan McCafferty. Nazareth zagrał mocno i zdecydowanie najgłośniej. Oprócz rockowych klasyków („Hair Of The Dog”, „Turn On Your Receiver”, „Razamanaz”), były też oczywiście słynne pościelówy – „Love Hurts” i „Dream On”. Tak swoją drogą, to aż dziw bierze, że głos McCafferty’ego, mimo 63 lat, ma ciągle tę samą moc.
Wokalista zmarł 8 listopada. W mediach społecznościowych Pete Agnew tak go pożegnał: To najsmutniejsza informacja, jaką kiedykolwiek musiałem przekazać. Maryann i rodzina stracili cudownego kochającego męża i ojca, ja straciłam najlepszego przyjaciela, a świat stracił jednego z najwspanialszych wokalistów.
# TEMI, Fonograf, Dan McCafferty już nie zaśpiewa Krzysztof Borowiec, Dan McCaffety Nazareth Krzysztof Borowiec
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















