Menedżer Beatlesów

0
fonograf-BRIAN EPSTEIN
REKLAMA

Gdyby żył, 19 września obchodziłby 85. urodziny. Był jednym z pierwszych znaczących menedżerów w historii rockandrolla. To on wykreował The Beatles, zespół, który najpierw stał się międzynarodową sensacją, a wkrótce potem legendą. Nazywał się Brian Epstein i był gejem.

Epstein wyznaczał nowe ścieżki w promowaniu „chłopców z Liverpoolu” do tego stopnia, że nazywano go „piątym Beatlesem”. Dał się poznać jak świetny promotor, nowatorski menedżer i, niestety, kiepski biznesman. Mimo wpadek, był jednym z tych, którzy w przemyśle muzycznym wyznaczyli standardy obowiązujące do dziś. W czasach, kiedy rockandroll był rozrywką mało poważaną, był pierwszym człowiekiem na Wyspach (obok zapomnianego Larry’ego Parnesa), który wydobył ten gatunek z niebytu.

Przez całe swoje życie Epstein musiał ukrywać swój homoseksualizm. Niedawno przeczytałem na jednym z opiniotwórczych portali, że chociaż mógł stać się ikoną środowisk LGBT, nigdy nie ujawnił swojej prawdziwej orientacji. Otóż nie mógł się stać tego rodzaju osobą, bowiem do 1967, czyli do roku jego śmierci, homoseksualizm na Wyspach Brytyjskich był karany. To tak nawiasem mówiąc.

REKLAMA (2)

Brian Samuel Epstein urodził się w żydowskiej rodzinie w Liverpoolu. U schyłku XIX wieku jego dziadek, Isaac Epstein, jako osiemnastolatek przybył do Wielkiej Brytanii z Litwy, babcia natomiast pochodziła z Rosji.

Jako nastolatek Brian marzył o karierze aktorskiej. Rodzice zafundowali mu więc studia, które podjął w londyńskiej Royal Academy of Dramatic Art, gdzie uczyli się wówczas przyszli słynni aktorzy, tacy jak: Susannah York, Albert Finney czy Peter O’Toole. Wytrwał tam zaledwie trzy semestry, ale artystyczne środowisko istotnie wpłynęło na jego postrzeganie świata.

Gdy wrócił do Liverpoolu, ojciec powierzył mu stanowisko szefa sklepu z płytami. Wtedy też, czytując regularnie fachową literaturę w postaci muzycznego magazynu Mersey Beat, zetknął się z notką o zespole The Beatles. Wkrótce potem został autorem cyklicznej kolumny w Mersey Beat, stając się tym samym człowiekiem dobrze zorientowanym w branży muzycznej.

REKLAMA (3)

Pierwszy raz na żywo Epstein zobaczył Beatlesów w klubie Cavern w listopadzie 1961 roku. Miesiąc później członkowie zespołu (perkusistą był jeszcze wtedy Pete Best) spotkali się z nim w jego sklepie, gdzie zaproponował, że zostanie ich menedżerem. Pięcioletni kontrakt został spisany 24 stycznia 1962 roku. Na jego mocy miał otrzymywać 10-15 procent wpływów. W październiku kontrakt został zmodyfikowany i zagwarantował mu udział w zyskach na poziomie 15-25 procent. Nawiasem mówiąc w tamtych latach Epstein pokierował także karierą takich wykonawców jak: Cilla Black, Gerry and the Pacemakers, Billy J. Kramer & The Dakotas oraz The Fourmost.

John Savage, legendarny krytyk rockowy, autor książek England Dreaming oraz Teenage, tak mówił o Epsteinie: Dzięki swoim kontaktom w show-biznesie załatwił Beatlesom kontrakty w telewizji. Dzięki niemu też zespół prezentował się bardzo efektownie, co w brytyjskim przemyśle rozrywkowym było mile widziane. Beatlesi niemal zawsze występowali w garniturach i pod krawatem, z czym zerwali dopiero w roku 1965, gdy pojawiła się kultura rockowa, narkotyki, a show biznes został wywrócony do góry nogami.
W tamtych odległych czasach dzięki Epsteinowi Beatlesi, by nie występować osobiście w każdej telewizji, zaczęli nagrywać klipy promocyjne. Za przyczyną Epsteina stali się też pionierami koncertów stadionowych. Byli pierwszym zespołem z Wysp, jaki wyruszył na podbój świata.

Beatlesi wybaczali swojemu menedżerowi biznesowe wpadki, bo był dla nich swoistą opoką. Nie tylko załatwiał kontrakty, koncerty, występy w telewizjach oraz nagarnia płytowe, ale również, gdy trzeba było, skutecznie bronił ich w mediach. Stał się w pewnym stopniu piątym członkiem grupy, który pokierował jej niezwykłą karierą. Z czasem relacje Epsteina z jego podopiecznymi zaczęły się psuć. Bywał zmęczony prowadzeniem grupy. Mimo to muzycy nie wyobrażali sobie istnienia bez niego. Zmarł młodo, w wieku trzydziestu trzech lat. Powodem było nieświadome przedawkowanie leków.

W dokumentalnym filmie London Calling Simon Napier-Bell (słynny menedżer zespołów The Yardbirds i Wham) tak się wypowiedział: Najlepsi menedżerowie to ci, którzy potrafią wykreować nowych wykonawców, dlatego Brian Epstein należał do najwybitniejszych. Trzymał się tych czterech chłopaków, bo czuł do nich sympatię i to raczej bez podtekstów seksualnych. Uważał się za społecznego wyrzutka, a ci bystrzy, młodzi ludzie rozjaśniali jego życie. Działał z ogromnym uporem, wszędzie słyszał: „nie”, ale się nie poddawał. Pod tym względem był znakomity.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze