W minionym tygodniu minęło 50 lat od wydania podwójnego albumu Exile On Main Street, uważanego za jeden z najlepszych w dyskografii zespołu The Rolling Stones.
Muszę wyznać, że „dorastałem” do tego krążka latami. Gdy byłem nastolatkiem Exile On Main St. – w porównaniu z wcześniejszym, a moim ulubionym Sticky Fingers – uważałem za surowy i bałaganiarski. Z czasem zmieniłem zdanie. Czy jest to jednak (jak się o nim mówi) jeden z trzech lub czterech największych krążków w historii Stonesów, tego wciąż nie jestem pewien.
To był dziesiąty brytyjski album studyjny The Rolling Stones, w Stanach Zjednoczonych dwunasty. Jego nagrywanie rozpoczęło się w 1969 roku w Olympic Studios i Jagger’s Stargroves w Anglii podczas sesji do Sticky Fingers. Było kontynuowane w połowie 1971 roku w wynajętej willi Nellcôte w Villefranche-sur-Mer, niedaleko Nicei.
Zespół, pracując z mobilnym studiem nagraniowym, odbywał luźne, słabo zorganizowane sesje, które ciągnęły się godzinami, głównie nocą. Jagger był najczęściej nieobecny, bo zajmował się swoją piękną Bianką, a Richards regularnie odlatywał po nafaszerowaniu się heroiną.
Prace nad podstawowymi utworami (m.in. Rocks Off, Rip This Joint, Casino Boogie, Tumbling Dice, Torn and Frayed, Happy, Turd on the Run, Fan Blues i Soul Survivor) rozpoczęły się w piwnicy Nellcôte. Potem zostały przeniesione do Sunset Sound Recorders w Los Angeles, gdzie podczas sesji, które trwały od grudnia 1971 do marca 1972, dodawane były nakładki (wszystkie wokale prowadzące i wspierające, a także gitary i bas). W tych uzupełniających sesjach wzięli udział tacy muzycy jak: pianista Nicky Hopkins, saksofonista Bobby Keys, perkusista Jimmy Miller i waltornista Jim Price.
Ponoć aranżacje Tumbling Dice, Loving Cup, Let It Loose i Shine a Light zostały zainspirowane wizytą Jaggera i Wattsa w kościele ewangelickim, w którym Aretha Franklin nagrywał album Amazing Grace.
Muzyka, która wypełniła Exile On Main St. została zakorzeniona w bluesie i wczesnym rock and rollu, ale też w swingu, country i gospel. Natomiast teksty poruszały tematy bliskie Stonesom i były związane z hedonizmem i seksem, ale mówiły też o upływie czasu.
Album, poprzedzony singlowym hitem Tumbling Dice (brytyjski nr 5 i amerykański nr 7), odniósł natychmiastowy sukces komercyjny, osiągając pierwsze miejsca na listach bestsellerów.
W promocji płyty swoistą rolę pełniła również okładka z przesłaniem I myślisz, że to my jesteśmy dziwakami? Do jej wymyślenia zatrudniono znanego fotoreportera Roberta Franka. Okładka była kolażem różnych fotografii i obrazków, a według Micka Jaggera odzwierciedlała zespół w roli banitów używających bluesa jako broni przeciwko światu. Ukazywała też poczucie radosnej izolacji i uśmiech wobec przerażającej, nieznanej przyszłości.
Wracam jednak do muzyki. David Hutcheon w recenzji, zamieszczonej w książce 1001 albumów muzycznych, napisał: Zespołowi nie podobała się, ale jeśli lubisz rock, całe jego DNA jest tutaj, na czterech stronach i jest lepsze niż na „Białym Albumie”. Nie wszystko, co słyszy się o tej płycie jest prawdą, ale trzeba uwierzyć w legendy. Stonesi już nigdy tak dobrze się nie toczyli.
Recenzje współczesne albumowi były różne. Biograf muzyczny John Perry pisał, że muzycy Rolling Stones opracowali styl hard rocka, który jest całkowicie nowoczesny, ale zakorzeniony w rock and rollu z lat 50. i swingu z lat 30. i 40. Po latach Stephen Thomas Erlewine, piszący dla AllMusic, opisał Exile on Main St. jako rozległy, nużący podwójny album zawierający serię mrocznych, gęstych dżemów. Ceniony krytyk, Robert Christgau stwierdził, że Exile on Main St. rozwinęło hedonistyczne tematy, które zespół eksplorował na poprzednich wydawnictwach, takich jak Sticky Fingers. Album złożył w stos wszystkie stare wątki – seks jako władza, seks jako miłość, seks jako przyjemność, dystans, szaleństwo, uwolnienie – a do tego dodał obsesję na punkcie czasu, która była więcej niż odpowiednia dla mężczyzn po trzydziestce, którzy nadal byli zaangażowani w to, co kiedyś uważano za muzykę młodzieżową. Na liście Newsday na koniec roku Christgau nazwał Exile Main St. najlepszym albumem 1972 roku. Recenzując płytę dla magazynu Rolling Stone, Lenny Kaye napisał, że ściśle skupia się na znanych od zawsze podstawowych elementach brzmienia Stonesów, w tym na muzyce bluesowej z przenikającym poczuciem czerni. Richard Williams z Melody Maker uznał, że jest to najlepszy album zespołu, i że zajmie swoje miejsce w historii. Podobny ton zachował Geoffrey Cannon z The Guardian twierdząc, że krążek będzie odbierany jako klasyczny album Stonesów, stworzony u szczytu ich muzycznych możliwości.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















