Od dawna z upodobaniem śledzę solowe dokonania byłego lidera Dire Straits. Mijają lata, świat się zmienia, a gość wydaje kolejne płyty, na których z góry wiadomo, czego można się spodziewać. To zresztą żaden zarzut, bo dla mnie jego muzyka z krążka na krążek staje się bliższa.
Prace nad dziewiątym solowym albumem w dorobku artysty zostały zakończone w połowie czerwca. Pięć miesięcy później wydawnictwo trafiło do sprzedaży. W wersji standardowej znalazło się nań 14 premierowych utworów, w wersji deluxe dwie piosenki więcej: wpisująca się w wiodący nastrój całości, snująco‑relaksująca Every Heart In The Room i utrzymana w klimatach Ramseya Lewisa, ozdobiona dęciakami i hammondem Rear View Mirror. No, ale po kolei.
Nagrania, które wypełniły Down The Road Wherever, zostały zarejestrowane w londyńskich British Grove Studios. Do sesji nagraniowych Knopfler zebrał grupę wybornych muzyków, a w wieloosobowym zespole towarzyszącym znaleźli się m.in. odwieczny kumpel Marka, znany z Dire Straits keybordzista i producent Guy Fletcher, gitarzysta i ceniony sideman Richard Bennett, nagrywający od lat z największymi gwiazdami perkusista Danny Cummings, znany basista country Glenn Worf, saksofonista Nigel Hitchcock, a także śpiewające panie w osobach doświadczonej Katie Kissoon, a zwłaszcza wszechstronnej, znakomitej Imeldy May. W odniesieniu do muzyków Knopfler wyjawił po zakończeniu nagrań, że zachęcał każdego, by pozostawił swój ślad, jednak bez zaburzania esencji utworu, w którego nagrywaniu uczestniczył.
Album Down The Road Wherever otwiera zbudowany na wyrazistym rytmie „direowy” Trapper Man. W podobnym klimacie utrzymany został Good On You Son, a także spokojniejszy, „pachnący” Irlandią One Song At A Time oraz rozbujany, ozdobiony dęciakami i oparty na uroczo „łkającej” gitarze Just A Boy Away From Home.
Z kolei Back On The Dancefloor (drugi na płycie) to numer, który rytmem i chórkami budzi skojarzenia z dokonaniami Bryana Ferry’ego. Niewątpliwie jest to kawałek taneczny, takim też i to w jeszcze większym stopniu jest chwytliwy Heavy Up.
Spokojny Nobody’s Child mimo mrocznego tekstu to numer, który wpisuje się w moje ulubione knopflerowskie klimaty kreowane przez kameralne i kojące „snuje”. Do tego grona należy When You Leave z urokliwie brzmiącą trąbką, a także Floating Away z gitarowo‑klawiszowym intro, w którym niespiesznie wyśpiewywane frazy zostały podane w klimacie mojego ulubionego Follow Me Home z drugiego krążka Dire Straits.
W atmosferę ciepłej i przyjaznej, tylko trochę zapełnionej ludźmi wieczornej knajpki z przyciemnionymi światłami i grającym gdzieś w tle zespołem wpisuje się także ozdobiony subtelnymi dęciakami Slow Learner oraz wspomniany Every Heart In The Room. Utwory te świetnie spełniają rolę eleganckiego tła zarówno dla wyciszonych rozmów przy stoliku, jak i domowych wieczorów we dwoje przy świecach lub kominku.
A tak w ogóle, na płycie Down The Road Wherever doskonale czuje się nie tylko profesjonalnie podejście do zaplanowanych muzycznych zadań, ale też radość płynącą z ich wykonywania.
Czas na słowa autora odnoszące się do tytułu płyty: „Down The Road Wherever” to fragment „One Song At A Time”. Mój dobry przyjaciel Chet Atkins powiedział kiedyś, że wydostał się z biedy piosenka po piosence. Bardzo utkwiło mi to w głowie.
Ponoć część kompozycji zamieszczonych na płycie powstała na podstawie szkiców pisanych jeszcze w czasach wczesnego Dire Straits. Jeśli tak jest, to można by przyjąć, że twórczość artysty to snująca się przez jego życie wciąż ta sama piosenka. Pod tym względem autor Down The Road Wherever przypomina mi jednego z moich ulubionych artystów – nieżyjącego już J.J. Cale’a. To zresztą niejedyna cecha wspólna, bo elementy stylu luzaka z Oklahomy, jego brzmienie i sposób budowania muzycznej wypowiedzi od dawna są zauważalne w dokonaniach Szkota. Knopfler, podobnie jak Cale, u którego określano to jako laid back, snuje swoje piosenkowe opowieści swobodnie, na luzie, czasem jakby od niechcenia, a one niczym skrawki życia układają się w swoistą całość. Są przy tym pełne uroku i w wielu przypadkach zasługują na miano muzycznych perełek.
Tak sobie myślę, że w dobie rozpędzonego i nerwowego świata wokół przewidywalny i stonowany Knopfler może uchodzić za muzycznego nudziarza. Jeśli nawet dla niektórych tak jest, mało mnie to obchodzi, bo ja lubię to jego eleganckie nudzenie i tę snującą się muzykę. Lubię i już.
Knopfler – nudziarz ujmujący
REKLAMA
REKLAMA
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)

![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)















