Łabędzi śpiew lat 70.

0
borowiec
borowiec1819
REKLAMA

W Wielkiej Brytanii krytycy oznajmiali tamtego roku, że nadszedł zmierzch punk rocka. Było to o tyle ciekawe, że The Clash, sztandarowy zespół tego gatunku, wydał płytę London Calling, która z czasem uznana została za jedną z najważniejszych w dziejach rocka. Owszem, Sex Pistols mieli się słabo, basista Sid Vicious dokonał wreszcie ostatecznego aktu samozniszczenia, ale punk wcale nie zniknął ze scen i list przebojów. W Stanach Zjednoczonych kawałek punkowego zespołu The Knack – My Sharona, nie tylko wylądował na czele zestawienia singlowego (w sierpniu), ale – co więcej – został uznany singlem roku. Z kolei postpunkowa formacja Blondie szturmowała szczyty list przebojów hitem Heart Of Glass.
Niewątpliwie ważnym i, jak pokazała przyszłość, cennym zjawiskiem na scenie rockowej było pojawienie się zespołu Joy Division z płytą Unknown Pleasures. Skromne ilościowo, ale istotne w swoim ascetycznym brzmieniu dokonania tej formacji stworzyły podwaliny dla nurtu zwanego cold wave.
W Stanach Zjednoczonych natomiast, mimo szeroko zakrojonej akcji „Disco to chała”, przedstawiciele muzyki tanecznej sprzedali tamtego roku miliony płyt. Potęga rynkowa Bernarda Edwardsa i Nile’a Rogersa, producentów stojących za zespołami Chic i Sister Sledge, pozostała niezachwiana. Co więcej, Good Times – amerykański numer jeden z sierpnia 1979, nagrany właśnie przez Chic – stał się wkrótce jednym z najczęściej naśladowanych utworów w historii (jego charakterystyczny temat brzmi np. w Another One Bites The Dust zespołu Queen). Wcześniej, w styczniu 1979 Chic umieścił na czele amerykańskiej listy singlowej inny hit – Le Freak.
Na tron królowej disco w tamtym czasie powróciła Donna Summer. Jej pozycję ugruntowały dwa amerykańskie numery jeden – Hot Stuff oraz Bad Girls. Zresztą przykłady dyskotekowych numerów jeden zarówno po tamtej, jak i po tej stronie Atlantyku można by mnożyć. Z disco flirtowali wówczas i Michael Jackson (płyta Off The Wall), i Rod Stewart (hit Da’ Ya’ Think I’m Sexy?), i zespół Bee Gees, zdobywając w lutym 1979 aż pięć nagród Grammy.
Tamtego roku rodził się też syntezatorowy pop (Human League), ale trzeba podkreślić, że giganci elektronicznego rocka mieli się świetnie. Płyty: China (Vangelis), Dune (Klaus Schulze), Force Majeure (Tangerine Dream) czy wreszcie Equinox (Jean Michel Jarre) doskonale to potwierdzały.
A co z ówczesnymi dinozaurami? Led Zeppelin wydał In Through The Out Door – nie licząc „pośmiertnego” krążka Coda – ostatni studyjny album, tym razem bardzo kiepsko oceniany przez krytykę. Zespół Pink Floyd pokazał światu The Wall, płytę uważaną przez wielu za jego opus magnum. Nawrócony Bob Dylan firmował album Slow Train Coming, będący pierwszym z trzech „reklamujących” Dobrą Nowinę.
Młodsze, a zarazem ważne zespoły radziły sobie bardzo dobrze. AC/DC wydał ostatni z Bonem Scottem, świetny krążek Highway To Hell, trio Police drugą płytę Regata De Blanc, odnotowując przy tym dwa numery jeden w brytyjskich zestawieniach singlowych (Message In A Bottle, Walking On The Moon), a Dire Straits zadziwili świat swoim debiutanckim albumem.
W Albionie rodził się też wtedy nurt zwany New Wave Of British Heavy Metal i już wkrótce świat miał poznać potęgę Iron Maiden. Swoje pierwsze koncerty poza Irlandią dała mało znana wówczas grupa U2.
Jeśli chodzi o powiew nowości w muzyce popularnej tamtego roku, to bez wątpienia jego potwierdzeniem było pojawienie się na amerykańskich listach singlowych pierwszych nagrań rapowych. Rap, dojrzewający w klubach Harlemu i na ulicach Bronxu, w końcu trafił na płyty i z czasem stał się całkiem dochodowym towarem. Z kolei na listach brytyjskich zaistniały utwory ska – odzwierciedlając tym samym wzrost popularności nowej muzyki z Karaibów.
I jeszcze kilka ciekawostek. W lipcu omawianego roku trafił do sklepów przenośny odtwarzacz kasetowy firmy Sony – legendarny Walkman. Jego sukces zapoczątkował nową erę w dziejach urządzeń odtwarzających muzykę. Kilka tygodni później ukazał się album Bop Till You Drop – gitarzysty Rya Coodera. Był to pierwszy w historii krążek nagrany całkowicie cyfrowo.
Po latach muszę przyznać, że tamtego roku nieco mniej uważnie śledziłem wydarzenia muzyczne zarówno te w kraju, jak i na świecie. To był bowiem rok moich egzaminów, najpierw maturalnych, a zaraz potem wstępnych na studia. Podczas tych drugich na szczycie amerykańskiej listy singlowej plasowała się Anita Ward z piosenką Ring My Bell.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze