Mistrz sprzed lat

0
borowiec
REKLAMA

Starszy o kilkanaście miesięcy od Erica Claptona, został uznany w latach sześćdziesiątych najwybitniejszym białym bluesowym gitarzystą po tamtej stronie Atlantyku. Jego uczestnictwo w latach 1962‑66 we wprowadzającej bluesa na amerykańskie estrady grupie The Paul Butterfield Blues Band wyznaczyło mu rolę analogiczną do tej, jaką w Wielkiej Brytanii odegrał właśnie Clapton.
Urodził się 28 lipca 1943 roku w Chicago, w sercu elektrycznego bluesa. Swoją pierwszą gitarę otrzymał jako trzynastolatek. Wkrótce potem zaczął regularnie bywać w murzyńskich klubach, gdzie podpatrywał czarnych twórców. Fascynowały go nagrania Blind Lemona Jeffersona, Howlina Wolfa, Muddy’ego Watersa i B.B. Kinga. Jako nastolatek grał w klubach dzielnicy South Side w Chicago, współpracując z wieloma znanymi bluesmenami. Oto jak niegdyś wspominał tamte czasy: Grałem z nimi wszystkimi, uczyłem się od nich. Przechowuję ich fotografie. To fotografie przyjaciół – takich jak Big Joe Williams, który był jak ojciec, czy też Muddy Waters. Kiedy występował, miało się wrażenie, że cała wielka rodzina jest z nim na scenie.
W roku 1965 pojawił się jako młody, nieśmiały gitarzysta w zespole Paula Butterfielda. W tym też czasie przeszedł do historii podczas koncertu na Festiwalu Muzyki Folk w Newport. Folkowi fani oskarżyli wówczas Boba Dylana o zdradę i artystyczne samobójstwo. Podczas jego występu to właśnie Bloomfield, grając na elektrycznej gitarze prowadzącej (co było niewybaczalne), walnie przyczynił się to takiej reakcji. Elektryczną gitarę Bloomfielda słychać w wybitnych dylanowskich dokonaniach, do których należy album Highway 61 Revisited i – bodaj najważniejsza dla Amerykanów kompozycja w historii rocka – Like A Rolling Stone.
Bloomfield swoją grą zadziwiał świat. Czarni bluesowi gitarzyści, będący nawet w szczytowej formie, nie byli w stanie grać z taką płynnością i takim uczuciem.
Oprócz gry, zadziwiające było też podejście Mike’a do kariery, która tak nagle na niego spadła i o którą właściwie nigdy nie dbał. Niemal bez emocji wspominał początek tak ważnej dla niego współpracy z Butterfieldem: Paul miał nagrywać płytę i szukał kogoś, kto mógłby zagrać na slide guitar, a ja byłem akurat pod ręką. Nie lubiłem „Buttera’, ale nagraliśmy kilka następnych płyt. Kiedy pojechaliśmy do Newport, to od tej pory miałem grać z Dylanem. Musiałem jednak wybierać i wybrałem „Buttera”, bo ten właśnie rodzaj muzyki chciałem grać.
Choć serce muzyka wypełniał blues, świat rocka nigdy nie był mu obcy. The Who wstrząsają mną‑ mówił i dodawał: kinetyzm spektaklu, coś pulsującego w zwykłym refrenie – papa ooh mow mow – takie rzeczy działają na mnie bardzo.
W 1967 roku nadszedł czas zespołu Electric Flag, który utworzył z czarnoskórym perkusistą – Buddym Milesem. Formacja zostawiła po sobie krążki, które znalazły swoje miejsce w rockowej czołówce, a jednak Bloomfield lekceważył te dokonania. Mówił: Graliśmy wstrętnie, mimo to słuchacze uwielbiali nas. Nie mogłem tego zrozumieć, jak zespół grający takie g… może wszystkich za sobą pociągnąć.
W 1968 roku artysta, wspólnie ze Stephenem Stillsem i Alem Kooperem nagrał bardzo ceniony album Super Session, który stał się jego największym sukcesem komercyjnym, a zarazem doprowadził do krótkiej, ale bardzo korzystnej finansowo współpracy z Kooperem. Uważa się, że pochodzący z tego albumu utwór Stop jest kwintesencją stylu Bloomfielda.
Niewątpliwe ważnym momentem jego muzycznej wędrówki była płyta Fathers And Sons nagrana w 1969 roku z Muddym Watersem, Otisem Spannem i Paulem Butterfieldem. W cztery lata później odniósł kolejny sukces krążkiem Triumvirate, nagranym z Johnem Paulem Hammondem i Dr. Johnem. W 1975 roku dał się namówić na założenie – jak to wówczas się określało – supergrupy KGB z Rickiem Grechem, Barrym Goldbergeim i Carminem Appicem..
Osobny rozdział w twórczości muzyka stanowiła współpraca z filmem, wykładał również muzykę na Uniwersytecie Stanforda w San Francisco, pisał dżingle reklamowe, pełnił też rolę doradcy w czasopiśmie Guitar Payer. 15 lutego 1981 roku artystę znaleziono martwego w jego własnym samochodzie. Przyczyną śmierci było najprawdopodobniej przypadkowe przedawkowanie narkotyków.
Czasem sięgam sobie po nagarnia filmowe z Monterey Pop Festival. Lubię popatrzeć na debiutancki występ Bloomfielda z Electric Flag. Gdy oglądam jego porywającą grę, przypominają mi się słowa Wiesława Weissa, który określił ją mianem śpiewnej i uduchowionej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze