Syndrom kamikadze

0
borowiec
borowiec1849
REKLAMA

W tamtym czasie wśród moich dwudziestoparoletnich rówieśników płyta została przyjęta bardzo dobrze, mnie również odpowiadała, bo to był taki nowy – stary Slade. The Amazing Kamikaze Syndrome był pierwszym krążkiem nagrywanym z tak wielkim mozołem. Powstawał odcinkami, ponoć najpierw zarejestrowano bębny, potem na oddzielnej sesji bas, na kolejnej gitary, a w końcu wokale, chórki i nakładki.
Tu słów kilka o nieco dziwnym tytule płyty. Frontman zespołu – Noddy Holder, tak o tym mówił: Czytałem kiedyś wiadomości sportowe i znalazłem artykuł o sporcie motorowym. Mówiło się tam o „kompleksie kamikadze” w odniesieniu do facetów, którzy ryzykują życiem za każdym razem, gdy udają się na tor. Myślę, że Barry Sheene (motocyklowy mistrz świata – przyp. KB) został wymieniony jako konkretny przykład. W każdym razie uderzyło mnie to, że niektóre z naszych piosenek pasują do takiego myślenia, więc tytuł wydawał się logicznym wyborem.
Płytę otwierał typowo „slejdowy” rocker Slam the Hammer Down, napisany podobnie jak cała reszta przez spółkę Noddy Holder – Jim Lea. Po nim, zgodnie z wymogami czasu, następował typowo „ejtisowy” numer In The Doghouse. Na pierwszej stronie wydawnictwa znalazł się także „staroslejdowy” kawałek zatytułowany High And Dry, którego intro przywoływało z lekka hicior The Kinks – All Day And All Of The Night.
Przede wszystkim jednak strona A zawierała dwa, jak się wkrótce okazało, wielkie hity: My Oh My i Run Runaway. W Anglii ten pierwszy, wydany na singlu, o mało co nie wszedł na szczyt zestawienia. Dziesięć lat po ostatnim w historii kapeli numerze jeden byłoby to niezłe osiągnięcie. Run Runaway, natomiast okazał się pierwszym w karierze Slade, który w USA dotarł do Top 20 magazynu Billboardu i zarazem jedynym, którego teledysk na liście tegoż tygodnika uplasował się na miejscu pierwszym.
Drugą stronę winylowego wydania The Amazing Kamikaze Syndrome otwierał szaleńczo mknący numer Cocky Rock Boys (Rule O.K.) z charakterystycznymi „slejdowymi” chórkami, który prowadził do najdłuższego na płycie Ready To Explode. Ten ponadośmioipółminutowy kawałek, cytujący temat z Till Deaf Resurrected z poprzedniego albumu, to jakby popmetalowa rockopera w wersji mini. Z gongiem w intro, rozpędzonym gitarowo‑perkusyjnym czadem, klawiszami w roli ozdobnika, stosownymi zmianami nastroju, spikerem w roli narratora i tam, gdzie zaplanowano, szarżującym wokalnie Holderem.
Warto przy tym zauważyć, że w ogóle druga strona albumu miała charakter rockowej suity. Z brakiem przerw między utworami i stosownym powtarzaniem tematów jawiła się niczym obszerna część „albumu koncepcyjnego”.
Niewątpliwie największą popularność z utworów zamieszczonych na tej stronie zyskał podniosły (And Now the Waltz) C’est La Vie. Song ten został wydany na singlu i znalazł się w brytyjskiej Top 50, a potem dość regularnie plasował się na składankach typu Greatest Hits.
Jako przedostatni na płycie brzmiał kawałek Cheap ‚n’ Nasty Luv, którego tytuł za sprawą nieortograficznej pisowni stanowił kolejne przywołanie starego Slade.
Całość zamykał udany numer Razzle Dazzle Man. Może zabrakło mu nośnego lejtmotywu, ale ten rozpędzony killer z nieco plastikową elektroniką (syndrom czasu) przeradzał się w finale w stadionowy rocksong, którego patos wybrzmiewał refleksyjnym, łagodnie wyciszonym fortepianem.
Płyta miała przychylną prasę. Magazyn Sounds komentował: album pokazuje niezbicie, że Slade potrafi rozbujać mocniej i bardziej chwytliwie niż większość zespołów o połowę młodszych, a następnie dodawał: Brzmią tak żywo i pewnie, że możesz im wybaczyć rockowe klisze. Z kolei Jeff Giles z Ultimate Classic Rock określił album jako dobrze napisany i elegancko wypolerowany zestaw piosenek, który uzupełnił rockowe brzmienie zespołu popową produkcją idealnie zgodną z aktualnymi trendami.
W dyskografii zespołu płyta The Amazing Kamikaze Syndrome nie ustanowiła najwyższych wyników sprzedażowych, zyskała jednak uznanie, plasując się w angielskim zestawieniu w pierwszej pięćdziesiątce. Szczególnym powodzeniem cieszyła się u Skandynawów. Na liście bestsellerów w Norwegii dotarła do pozycji drugiej, w Szwecji natomiast uplasowała się na szczycie. Chyba jednak najważniejszym pozostaje fakt, że dla wielu (szczególnie młodszych fanów) przyniosła przebój Run Runaway – ponadpokoleniowy i zwłaszcza u nas najbardziej rozpoznawalny hit w historii zespołu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze