15 czerwca 1979 roku został wydany pierwszy album zespołu Joy Division – Unknown Pleasures. Od lat uznawany jest za jeden z najlepszych debiutanckich krążków w historii rocka.
Zespół Joy Division swój pierwszy koncert dał w manchesterskim Electric Circus. Było to 29. maja 1977 roku. Niespełna dwa miesiące później nagrał swoje demo. Wkrótce później z powodzeniem występował w klubach Rafters i Factory, wyjeżdżając też do Birmingham i Londynu. Koncertów mogłoby być zdecydowanie więcej, utrudniała je jednak epilepsja frontmana – Iana Curtisa.
Nazwę Joy Division wokalista zespołu zaczerpnął z książki The House Of Dolls Karola Cetinsky’ego, a oznaczała ona grono młodych dziewcząt, utrzymywane w obozach koncentracyjnych ku uciesze hitlerowskich oficerów.
Album Unknown Pleasures nagrano w Strawberry Studios w Stockport, zaledwie w ciągu trzech weekendów między 1 a 17 kwietnia 1979 roku.
Producent albumu, Martin Hannett, użył w swojej pracy wielu technik produkcyjnych i różnych efektów dźwiękowych, takich jak cyfrowe opóźnienia, echa czy odbicia, a także naturalnych dźwięków, m.in. rozbijanej butelki, poruszającej się windy, czy toalety.
Twierdził przy tym, że: Joy Division byli prezentem dla producenta, ponieważ o technice nagraniowej nie mieli pojęcia i nie kłócili się.
Według Petera Hooka, basisty zespołu, Hannett był tak dobry, jak materiał, nad którym pracował: Daliśmy mu świetne piosenki i jak najlepszy szef kuchni, dodał trochę soli i pieprzu oraz trochę ziół i podał danie. Ale potrzebował naszych składników.
Opinie członków zespołu dotyczące „przestrzennego, klimatycznego brzmienia” albumu, odbiegającego od ekspresyjnej gry na żywo, były różne. Gitarzysta i klawiszowiec Martin Sumner tak mówił: Muzyka była głośna i ciężka, a my czuliśmy, że Martin ją stonował, zwłaszcza gitary (…). My narysowaliśmy obraz w czerni i bieli, a Martin pokolorował go dla nas. To się nam nie podobało. Perkusista Stephen Morris oraz Ian Curtis byli jednak zadowoleni.
Hook natomiast, już po latach, tak się wyraził: Zdecydowanie nie brzmiało to tak, jak chciałem…
Ale teraz widzę, że Martin wykonał dobrą robotę.
Otwierający płytę utwór Disorder stanowił wyznanie chłopięcej bezradności w obcym i nieprzyjaznym świecie. Kawałek Insight zaczynał się sugestywnym efektem zatrzaskiwania drzwi, co miało swój mroczny podtekst. Na fotografii, umieszczonej na wewnętrznej kopercie płyty – drzwi są jeszcze uchylone. Stojąc u progu tych drzwi narrator mówi o gotowości ich przekroczenia.
W muzyce z albumu dostrzegano próbę przeniesienia na obszar popkultury niepokojów i lęków epoki cywilizacji przemysłowej. Znajdowało to potwierdzenie, w utworach takich, jak: Interzone – obrazie zagubienia w wielkomiejskim ponurym labiryncie gmachów o jednakowym obliczu, czy też Shadowplay – upiornej wizji urbanistycznej dżungli nocą. Nie dostrzegano wówczas, że granica między poetycką alegorią a neurotycznymi urojeniami Curtisa jest jednak bardzo cienka.
Unknown Pleasures został początkowo wydany w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy i nie znalazł się na brytyjskiej liście bestsellerów. Jednak po samobójstwie Curtisa w maju 1980 roku i wydaniu albumu Closer, został ponownie wydany i osiągnął 71. miejsce.
Magazyn Melody Maker nazwał Unknown Pleasures „nieprzejrzystym manifestem” i opisał go jako album, na którym: Gary Glitter spotyka Velvet Underground. Max Bell z tygodnika New Musical Express uznał płytę za „nadzwyczajną” i porównał ją do The Doors z czasu Strange Days oraz „niemieckich eksperymentatorów” i dokonań zespołów Can i Neu!.
Okładkę albumu zaprojektował Peter Saville, ponoć jednak to muzycy wybrali motyw oparty na obrazie fal radiowych pochodzących z pulsara CP 1919, zamieszczony w The Cambridge Encyclopaedia of Astronomy. Saville odwrócił obraz z czarno-białego na biały na czarnym tle. Było rozwiązanie bardziej sugestywne.
Na koniec kilka przykładów, jak w różnych rankingach plasował się album. Tygodnik New Musical Express (podobnie jak magazyn Q) sklasyfikował go na 4. miejscu listy Najlepszych albumów brytyjskich lat 70. W zestawieniu 500 najlepszych albumów wszech czasów ten sam tygodnik uplasował go na pozycji 40. Na prestiżowej liście 500 najlepszych albumów wszech czasów magazynu Rolling Stone krążek znalazł się na pozycji 211, za to wśród Najlepszych debiutów wszech czasów dwutygodnik ten przyznał mu miejsce 20.
W 2007 roku, w odniesieniu do zremasterowanego wydania New Musical Express określił płytę mianem jednej z najlepszych spośród wszystkich, jakie kiedykolwiek powstały i stwierdził, że jest wciąż wystarczająco mocna, by powalać.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















