Od pewnego czasu mam coraz częstsze wrażenie, że na koncertach zawyżam średnią wieku publiczności. W Spodku mogłem jednak odetchnąć, bo sporą część widowni stanowiły osoby liczące więcej wiosen ode mnie. No, ale do rzeczy. Management Procol Harum precyzyjnie zaplanował trasę koncertową promującą płytę Novum, przy okazji uświetniającą pięćdziesięciolecie nagrania singla z A Whiter Shade Of Pale. Światowy tour rozpoczął się w marcu w Wielkiej Brytanii i miał zakończyć się październikowymi koncertami we Włoszech. Na szczęście, ponoć po kilkutygodniowych negocjacjach, udało się namówić zespół na przedłużenie trasy i zagranie dwóch ostatnich koncertów w Polsce, w Szczecinie i Katowicach.
Wieczorem 15. października, zanim Gary Brooker i jego muzycy pojawili się na scenie Spodka, jako support wystąpiła reaktywowana w 2015 roku rzeszowska grupa RSC. To był bardzo solidny, choć króciutki występ, w trakcie którego zabrzmiały popularne niegdyś utwory Życie to teatr i Kradniesz mi moją duszę. Miło mi donieść, że polski Kansas, bo tak przed laty zespół określano, grając w swoim historycznym składzie (pięciu z siedmiu członków założycieli), zaprezentował się nader korzystnie, za co otrzymał gromkie brawa. Jestem przekonany, że solidnie przygotowana ogólnopolska trasa bandu mogłaby liczyć na całkiem sporą widownię.
Po stosownej przerwie technicznej na scenie pojawił się Gary Brooker i jego czterech muzyków. Występ rozpoczął się od dynamicznej, pochodzącej z płyty Novum kompozycji I Told On You. Potem zabrzmiała Pandora’s Box, piosenka przyjęta z entuzjazmem, a pochodząca z jedynej wydanej w PRL‑u płyty zespołu – Procol’s Ninth. Następnie zagrane zostały utwory z ostatniego albumu: Can’t Say That oraz Sunday Morning. Przed tym drugim mistrz ceremonii, bardzo zresztą rozmowny tego wieczoru, dopytywał się, jak po polsku jest „sunday”. Usłyszawszy po dwakroć, że to „niedziela”, powtórzył ze zrozumieniem „yeyela”. Zrobiło się zabawnie. Zresztą niejedyny raz, bo, zgodnie z zapowiedzią, podczas tego koncertu to, co stare, przeplatało się z tym, co nowe, a to, co śmieszne, z tym, co smutne.
Co by jednak nie mówić, najbardziej wyczekiwanymi utworami były oparte na symfonicznym brzmieniu klasyczne kompozycje zespołu. Tu muszę wyznać, że kiedy zabrzmiał Grand Hotel, ogarnął mnie jakiś estetyczno‑emocjonalny błogostan. To musiało być nie tylko moje wrażenie, bo gdy po Spodku rozpływały się finałowe dźwięki utworu, publiczność nagrodziła muzyków owacją na stojąco. Tego wieczoru standing ovation zespół otrzymał jeszcze kilkukrotnie. Zresztą wypada sądzić, że muzycznie podczas katowickiego koncertu każda z przybyłych osób otrzymała dla siebie coś wyjątkowego.
Gary Brooker i jego muzycy zafundowali urzekającą podróż poprzez piękne i nostalgiczne światy. Uwodził płomienno‑majestatyczny utwór Whaling Stories, hipnotyzował monumentalnie brzmiący, z kapitalną partią „klawiszy” Josha Phillipsa – Shine On Brightly, ekscytował, co oczywiste, Homburg, ale nie zabrakło też skocznych, rzec można „barowo zapodanych” historyjek, jak to miało miejsce w numerze Neighbour.
Dla mnie kapitalnie zabrzmiał soczyście zaserwowany w krwisto‑czerwonym świetle Conquistador, nie mogłem też nie zachwycać się wykonaniem A Salty Dog. Muzyka zespołu, co warto podkreślić, przetykana była ciepłą, często dowcipną narracją Brookera. Czas płynął jakimś swoistym rytmem i nawet nie spostrzegłem, kiedy koncert zbliżył się do końca.
W finale zagrany został refleksyjny The Only One. Ten pochodzący z płyty Novum, utrzymany w pięknym, typowo procolharumowym stylu utwór zabrzmiał jeszcze bardziej urzekająco niż w wersji studyjnej. Wysmakowane gitarowe solo Goeffa Whitehorna nadało mu dodatkowego blasku.
Oczywiście, był też bis, a skoro podczas koncertu nie zabrzmiał wcześniej flagowy A Whiter Shade Of Pale, to nikt nie miał wątpliwości, że to najlepsza nań pora. I co? No właśnie, jeśli do czegokolwiek podczas tamtego wieczoru mógłbym się przyczepić, to chyba tylko do tej kompozycji. W wersji „spodkowej” została w dużym stopniu pozbawiona tworzących wyjątkowy klimat dostojnych brzmień Hammonda, które zastąpiono dźwiękami gitary.
Co by jednak nie mówić, to był bardzo udany wieczór, a mistrz ceremonii, choć w „powłoce” mocno zmienionej upływem czasu, dowiódł, że wciąż dysponuje tym samym, znakomitym głosem.
Procol Harum w Spodku
REKLAMA
REKLAMA
![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)



![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)
















