Na skromnej wówczas polskiej scenie rockowej Romuald i Roman byli zjawiskiem na tyle odmiennym i intrygującym, że szybko zdobyli sobie uznanie, zwłaszcza wśród bardziej wymagającej publiczności, która od rocka oczekiwała odejścia od konwencjonalnej piosenkowej formy i która ceniła sobie ekspresję oraz dynamikę brzmienia.
Na wspomnianym wrocławskim przeglądzie formacja zdobyła pierwsze miejsce. To był początek pasma efektownych zwycięstw, które nastąpiły podczas III Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Młodzieżowej w Częstochowie oraz IV Ogólnopolskiego Przeglądu Wokalistów i Zespołów Muzyki Rozrywkowej w Gliwicach.
Zespół Romuald i Roman powstał wiosną 1968 roku we Wrocławiu. Założony został przez dwóch – dobrze znanych tamtejszej publiczności – śpiewających gitarzystów: Romualda Piaseckiego oraz Romana Runowicza. Składu dopełnili: basista Jan Jacek Baron oraz perkusista Andrzej Tylec.
Grupa od początku starała się stworzyć odpowiednik nowych prądów w światowej muzyce i podchodziła do tego głębiej niż, powiedzmy, Niebiesko‑Czarni, którzy dzierżyli w tamtym czasie monopol na nowoczesność. Chociaż zespół działał pod patronatem Wrocławskiego Klubu Jazzowego, a potem różnych oddziałów Polskiej Federacji Jazzowej nigdy nie zatracił swoistej „podziemnej aury”.
Z czasem Romuald i Roman, dzięki wyjątkowej jak na tamte siermiężne czasy oprawie świetlnej, projekcjom filmowym podczas występów oraz szczególnym upodobaniom do improwizacji, zasłynęli jako formacja tworząca psychodeliczne widowiska. Tomasz Tłuczkiewicz, późniejszy prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, a w tamtym czasie kierownik formacji, mówił niegdyś: Najsilniejszą stroną tej kapeli było klubowe granie. Gdy na sali znajdowało się 100, 150 spoconych małolatów, z tego połowa hipisi (prawdę mówiąc, wtedy nie bardzo jeszcze wiedzieliśmy, dlaczego nas tak lubili), to na estradzie naprawdę mogły się dziać cuda. Występ trwał minimum cztery godziny (…). To, co Romuald i Roman tworzyli w czasie takich wieczorów, wynikało ze szczególnych „wibracji”, ze specyfiki miejsca i z obecności takiej, a nie innej publiczności (…). W klubach zespół grał trochę Rolling Stonesów i Artwoods, a później zaczynała się najdłuższa i najciekawsza, improwizowana część występu.
W 1969 roku zespól awansował do krajowej czołówki. Występując z nowym basistą – Leszkiem Muthem (zastąpił powołanego do wojska Barona), odnosił kolejne sukcesy, zdobywając drugie miejsce w finale Młodzieżowego Festiwalu Muzycznego w Rybniku i – przede wszystkim – odnosząc zwycięstwo w I Ogólnopolskim Festiwalu Awangardy Beatowej w Kaliszu.
Debiutancki mały krążek zespołu ukazał się w 1969 roku i zawierał na stronie A swego rodzaju „studium” psychicznej depresji – kompozycję Pytanie czy hasło Runowicza, a na stronie B utwór Człowiek Piaseckiego. Oto fragment tekstu kawałka ze strony A: Na co dzień w obłędzie/z czymś walczysz zawzięcie/bezwolnie, uparcie/wciąż wierzysz swej karcie/Czy To ma sens?/W bezmyślnym pośpiechu/cierpieniu i grzechu/z wyjściami na przyszłość/to padasz, to wstajesz/Czy to ma sens? Oczywiście nie szło tu o poezję wysokich lotów, a jedynie o niekonwencjonalny tekst, bo przecież od sztampy roiło się wówczas w polskiej muzyce rockowej i „okołorockowej”. W warstwie muzycznej oba utwory wykazywały pewne wpływy wczesnych dokonań zespołu Cream, ale przy tym dość zróżnicowany charakter i – zwłaszcza w przypadku Człowieka – interesujące rozwiązania aranżacyjne.
Niestety kapela nie miała szczęścia do nagrań, tak radiowych, jak i płytowych. W tamtym czasie oczekiwano od zespołów numerów kilkuminutowych, a przecież cały efekt muzyczny tkwił tu w rozbudowanych kompozycjach. Tomasz Tłuczkiewicz tak wspominał działania zaprzyjaźnionego z zespołem autora tekstów – Ryszarda Wojtyłło: cisnął nas, żeby przygotować repertuar na longplay, bo wiedział, że to oznaczało tantiemy. My jeśli już myśleliśmy o dużej płycie, to raczej górnolotnie: żeby zostawić coś po sobie. I takie myślenie obracało się przeciwko nam.
Zmierzch kariery Romualda i Romana przypadł na rok 1971. Grupa wystąpiła wówczas w filmie Trąd Andrzeja Trzosa‑Rastawieckiego – wykonując utwór Gdyby przebaczyć mogli wszyscy. Od tamtej pory zespół reaktywował się kilkakrotnie. Na początku 2001 roku wystąpił z jubileuszowym koncertem we wrocławskim klubie „Stajnia 8 A”.
Psychodelicy znad Odry
REKLAMA
REKLAMA




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















