Wielka spółka

0
borowiec
REKLAMA

Urodzony w Nowym Jorku Mike Stoller już od wczesnych lat podchodził do muzyki poważnie, lecz, co ciekawe, muzyka rozrywkowa pociągała go w niewielkim stopniu. Dzięki jednak otwartym poglądom swoich rodziców, mimo czasów segregacji rasowej, ten biały dzieciak słuchał muzyki czarnoskórych kumpli i z powodzeniem wygrywał na fortepianie boogie‑woogie. Po przeprowadzeniu się z rodziną do Los Angeles studiował u znanego kompozytora Stefana Wolpe, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli muzyki dodekafonicznej.
Jerry Leiber, rówieśnik Stollera, zanim znalazł się w Los Angeles, wychowywał się w okolicy czarnego getta w Baltimore, gdzie jego matka prowadziła sklepik. Zamówione produkty Jerry roznosił po domach czarnoskórych mieszkańców. Tam spotykał się z muzyką nadawaną wyłącznie przez murzyńskie radiostacje. Był to czarny rhythm and blues. Gdy jako szesnastolatek znalazł się w Los Angeles, zaczął szukać kogoś, kto napisałby muzykę do tekstów jego piosenek. W roku 1949 spotkał Stollera. Ale ten propozycją współpracy nie od razu był zainteresowany. Leiber nie rezygnował jednak, podsunął mu swoje teksty z charakterystycznym, częstym „ditto”: Gloom and misery/Gloom and misery/All around. Przecież to blues – zdziwił się Stoller. Lubię bluesy – dodał. Tak się zaczęło.
Wkrótce doczekali się nagrania pierwszego wspólnego utworu. Był to kawałek Real Ugly Woman w wykonaniu Jimmy’ego Witherspoona – klasyka muzyki bluesowej.
Pierwszymi znaczącymi przebojami tej dwuosobowej firmy były Searchin’ i Young Blood. Oba hity, przy zachowaniu pełnej niezależności twórczej, zostały napisane i wyprodukowane dla nowojorskiej wytwórni Atlantic.
W 1952 roku na pierwszym miejscu murzyńskich list przebojów znalazł się ich hicior Hound Dog w wykonaniu Big Mamy Thornton. Dziś to oczywiście standard, który został spopularyzowany przez Elvisa Presleya, ale dopiero kilka lat później.
Wszystko, co tworzyli biali Leiber i Stoller, było wynikiem ich fascynacji muzyką i kulturą czarnoskórych Amerykanów. A jak sami o tym mówili? Jerry Leiber: Mieliśmy czarne dziewczyny. Stale chodziliśmy do klubów dla czarnych na potańcówki. Czasami wywoływaliśmy śmiech, bo byliśmy jedynymi białymi w knajpie, ale nikt nie zachowywał się agresywnie. Mike Stoller: Uważaliśmy się za czarnych. Aspirowaliśmy do bycia czarnymi, by móc tworzyć czarną muzykę i poezję, która wywodzi się z bluesa. Jerry Leiber: zakochaliśmy się w czarnej muzyce, będącej produktem czarnej kultury, i zaczęliśmy ją imitować. Zrobiliśmy na tym kariery. Po nas przyszło wielu młodych, którzy też zaczęli ją imitować. Zanim się spostrzegliśmy, cały świat zaczął grać elementy tej muzyki.
W 1954 roku utworzyli własną wytwórnię płytową, dla której nagrywała m.in. grupa The Robins. Po przeniesieniu się do Nowego Jorku zmieniono jej nazwę na The Coasters. Spółka napisała bądź wyprodukowała dla niej 18 hitów. Oto jak wypowiadał się Carl Gardner, lider zespołu The Coasters: Tych dwóch żydowskich chłopaków znało moją kulturę lepiej niż większość czarnych. Byłem zdumiony. Dziwiłem się, kim oni są. Skąd wiedzą jak pisać takie piosenki. Ale oni wiedzieli, co robią, i trafili idealnie w swój czas. Roman Waschko, znakomity znawca tematu, tak pisał niegdyś: dzięki bluesowej formie swoich utworów (pierwszy wiersz każdej zwrotki powtarzany w klasycznej dwunastotaktowej formie) Leiber i Stoller trafili do publiczności białej i czarnej.
Worek z hitami napisanymi, nagranymi i wyprodukowanymi przez spółkę był przepastny. Jailhouse Rock, King Creole, Ruby Baby, Stand By Me, Pandora’s Box, Yakety Yak, On Broadway, There Goes My Baby, Chapel Of Love, Leader Of The Pack, Spanish Harlem. Spółka tworzyła i kierowała nagraniami takich wykonawców jak: The Isley Brothers, Johnny Otis, Joe Turner, La Vern Baker czy Clyde McPhatter. Współpracowała z takimi gwiazdami jak: Elvis Presley, T‑Bone Walker, Shangri Las, The Dixie Cups, Ray Charles, Aretha Franklin, The Beatles, The Rolling Stones czy wreszcie Procol Harum.
Koncepcja brzmienia wykreowana przez Leibera i Stollera przyczyniła się do powstania ściany dźwięku, z której zasłynął Phil Spector, natomiast połączenie soulowo‑gospelowego wokalu z południowoamerykańską sekcją rytmiczną oraz sekcjami smyczków miało dla muzyki rozrywkowej podobne znaczenie jak wynalezienie gitary elektrycznej. Warto o tym pamiętać.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze