Teresa Wallis‑Joniak, twórczyni niezwykłych dzieł, jest znaną malarką i w Polsce, i w Europie. Studia artystyczne odbyła w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Hanny Rudzkiej‑ Cybisowej oraz na Wydziale Grafiki u profesorów Andrzeja Jurkiewicza i Ludwika Gardowskiego. Dyplom uzyskała w 1954 r. pod opieką wyżej wymienionej damy polskiego malarstwa. Przez wiele lat zajmowała się pracą dydaktyczną, ucząc w szkołach średnich wychowania plastycznego, a jej zajęcia z młodzieżą zaowocowały wieloma osiągnięciami i nagrodami zdobytymi przez wychowanków w Olimpiadach Wiedzy o Sztuce.
Jednocześnie kontynuowała swoją działalność artystyczną – od 1956 r. uczestniczyła w licznych wystawach zbiorowych i indywidualnych. Chętnie maluje pejzaże miejskie i wiejskie, martwe natury i portrety. Jej obrazy znajdują się w kolekcjach prywatnych w kraju i zagranicą, a także w wielu europejskich galeriach sztuki.
W „Hortarze” Teresa Wallis‑Joniak pokazuje przede wszystkim oleje na płótnie, powstałe na przestrzeni ostatnich trzech lat jako wynik prywatnych plenerów odbywanych wraz ze sławnym mężem – prof. Juliuszem Joniakiem, na południu Europy, we Włoszech, Francji, Grecji czy Hiszpanii. – Na południe jeździmy po słońce, po kolory lawendy, rozświetlonej zieleni, nieba i cieni. Nie bez znaczenia jest też architektura, która swoją bielą, czasem czernią, a czasem czerwienią dachówek organizuje całość przestrzeni – mówi artystka i dodaje: Bardzo lubię kolor, który wyraża, określa, może być rozświetlony czy przygaszony. W kolorze można się doczytać wielu interesujących rzeczy.
Malarstwo Teresy Wallis‑Joniak odsyła rzeczywiście do koloryzmu, a zatem też do twórczości impresjonistów, którzy kolor odkrywali na nowo, nawet jako sposób określania formy. Jednak prace malarki różnią się od ich dzieł zasadniczo w kilku punktach – chętnie używa ona bieli i czerni, kładzie nacisk na formę, wyraziście zaznacza kształty, które nie rozpływają się w barwnych plamach. Można rzec, że na bazie doświadczeń kolorystów i impresjonistów stworzyła swój własny rozpoznawalny styl. Jest przy tym baczną obserwatorką, jej oko z detektywistyczną precyzją wychwytuje piękno w otoczeniu i czarujące atmosferą fragmenty rzeczywistości. Może to być urokliwa uliczka w prowansalskim miasteczku, pełna kwiatów kawiarenka, wenecki kanał z kołyszącymi się na wodzie łódkami, oliwkowy gaj czy pole lawendy albo tajemniczy ogród za zamkniętą bramą. Jej obrazy pokochają wszyscy, bo któż nie doceni pełnych słońca i nasyconych barw pejzaży, radosnych nastrojów, które z nich płyną i udzielają się widzom.
Dodajmy, że, obok ulubionego przez twórczynię malarstwa olejnego, na tarnowskiej ekspozycji oglądamy też pięć jej akwareli, które dają możliwość skonfrontowania dwóch różnych technik artystycznej wypowiedzi w tym samym zakresie tematycznym. Przyznam, że choć są równie piękne i doskonałe technicznie, co pozostałe prace, w moim odczuciu wygrywają jednak oleje. Są po prostu bezkonkurencyjne.
Południowe pejzaże w Galerii Hortar
REKLAMA
REKLAMA
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)



















