
Do spektaklu ,,Ania z Zielonego Wzgórza” tarnowski teatr ogłosił casting na młodych aktorów, którzy mieli zagrać młodzież z Avonlea. Czekając w korytarzu na swoje wejście, dowiedzieli się, że będą wpuszczani grupowo po sześć osób. Mimo że dla wielu z nich było to pierwsze spotkanie ze sobą i pierwszy casting, jury było zachwycone. Było pewne, że nastolatkowie muszą się znać od wielu lat.
Pomysł na założenie własnej grupy teatralnej pojawił się, gdy po owocnej współpracy zaczęli być gościnnie zapraszani jako statyści na inne spektakle teatru. Po koncercie „Aniołki Solskiego i przyjaciele” znów zebrali dużo pochwał, w tym od Matyldy Baczyńskiej, ówczesnej dyrektor artystycznej Teatru im. Solskiego. Wtedy postanowili założyć własny, działający na ich zasadach teatr, żeby puścić wodze swojej kreatywności.
Kiedy wpadliśmy na ten pomysł, chodziliśmy po Tarnowie, rozglądaliśmy się, czy coś nas zainspiruje do wymyślenia nazwy. Pierwotną nazwą naszej grupy było „Veritatis”. Powstał nawet mail kontaktowy, jednak na szczęście nic z tego nie wyszło i jesteśmy „Szklaną Maską”. Ta nazwa nas pogodziła, bo każdy może znaleźć w niej swój sens – opowiada Natalia Gancarczyk.
Niedługo potem ruszyły przygotowania do pierwszego samodzielnego spektaklu. Wybór padł na ,,Studium w szkarłacie” Arthur Conan Doyla. Adaptacją powieści o Sherlocku Holmesie zajęli się Natalia Gancarczyk i Karol Śledź. Utwór znajduje się w domenie publicznej, dzięki czemu można go bez zgody spadkobierców wykorzystywać. Jednak znacznie ważniejszym powodem tej decyzji był niesamowity klimat zagadki i tajemnicy. Chodziło o to, żeby zaintrygować swoich pierwszych widzów.
Skład aktorski grupy wymusił pewne zmiany fabularne. W adaptacji postać inspektora Lestrade została przedstawiona jako kobieta. Oprócz tego pojawia się postać pokojówki, która w książce nie występuje. W rozwiązaniu znacznie trudniejszych problemów organizacyjnych pomocną dłoń wyciągnął tarnowski teatr, który za darmo udostępnił salę do prób, kostiumy, rekwizyty i estradę. Po kilku miesiącach, w grudniu ubiegłego roku, miała miejsce premiera, której sukces zaskoczył twórców.
Nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania. Tego dnia, kiedy pojawiły się w sprzedaży wejściówki, musiałem dzwonić ze szkoły do rodziców: ,,szybko kupujcie bilety teraz, bo zostało tylko kilka na jeden ze spektakli”. W ciągu pięciu godzin sprzedaliśmy wszystkie – mówi Karol Śledź.
Sukces frekwencyjny to jedno, ale twórców bardziej ucieszył fakt, że nie mając ani aktorskiego wykształcenia, ani dużego doświadczenia udało się stworzyć spektakl przyjemny i zrozumiały dla wszystkich. Szczególnie cieszyła pozytywna recenzja z ust dziesięciolatki, która nie potrzebowała o nic dopytywać, żeby dobrze się bawić, a szczególną sympatię okazała Oliwierowi Barszczowi, który przez cały spektakl gra martwego człowieka.
– Wczuł się w tę rolę i widać, że robi to z pasją. Nieraz na scenie różne rzeczy działy się nad nim, a on zawsze zachował zimną krew. Nie uśmiechał się, starał się jak najciszej oddychać. To nie jest takie proste – chwalą go pozostali aktorzy.
W najbliższych tygodniach będzie można zobaczyć wznowiony spektakl o Sherlocku, ale na tym plany grupy się nie kończą. Pracuje już ona nad kolejną sztuką, której premiera odbędzie się jeszcze w tym roku. O tym, że swoje występy młodzi tarnowianie traktują bardzo poważnie świadczy także fakt, że część członków grupy deklaruje, że po maturze będzie zdawać do szkół teatralnych. Dlatego niewykluczone, że w przyszłości usłyszymy o nich znacznie więcej.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















