Strzeżcie się! Nadchodzi Sabat

1
REKLAMA

O b-klasowych horrorach, przygodach Guya N. Smitha z polskimi wydawcami, planach wydawniczych oraz literackich kontynuatorach cyklu „Sabat” – rozmawiamy z Sebastianem Sokołowskim, twórcą wydawnictwa Phantom Books.

W drugiej połowie bieżącego roku nakładem wydawnictwa Phantom Books ukaże się „Antologia Sabat” Guya N. Smitha. Do tej pory polscy czytelnicy mieli okazje przeczytać cztery tomy przygód Marka Sabata. Co zmieni to wydanie?
Dokładnie w latach 90. XX wieku, w czasach tzw. Złotej Ery Horroru ukazały się cztery tomy cyklu „Sabat”. Gdy skończył się boom, zniknęły z rynku książki także wielu autorów, którymi wtedy zaczytywali się wtedy czytelnicy. Po ponad dwudziestu latach Guy N. Smith powrócił i w Polsce ukazało się kilka jego książek. Niestety w Wigilię 2020 roku zmarł. Nowe wydanie cyklu będzie prawdziwą perełką dla miłośników pulp-horroru. Zmieni się m.in. to, że czytelnik otrzyma na nowo przetłumaczone sześć tomów (dwa nigdy w Polsce się nie ukazały), dodatkowo dwa opowiadania pisarza z uniwersum głównego bohatera Marka Sabata, pięć opowiadań polskich autorów, w których nasz były komandos SAS jest bohaterem, i masę materiałów dodatkowych: zdjęcia z rodzinnego archiwum, notatki Guya, fragmenty maszynopisów i… dużo więcej, bo cały czas zbieramy materiały.

Czy cykl „Sabat” był Twoim pierwszym pomysłem na uhonorowanie mistrza pulpowej grozy, czy rozważałeś jakieś inne tytuły?
Tak naprawdę to pomysł Łukasza Orbitowskiego, z którym pisałem w dniu śmierci Guya. To Orbitowski napisał do mnie coś w stylu: „Fajnie byłoby wydać jakiś mega zbiór, w pięknym wydaniu, taki hołd dla faceta”. Faktycznie na początku miały być to „Kraby”, jednak „Sabat” w Polsce wyszedł niekompletny, a ja nie trawię cykli, które przez polskich wydawców nie są zakończone. Więc wybór padł właśnie na cykl Sabat i po konsultacjach z rodziną Guya, doszliśmy do wniosku, że wydamy całość jako „Antologię Sabat”.

REKLAMA (2)

Na kartach antologii pojawią się również opowiadania polskich autorów. Jak zaproszeni przez Ciebie twórcy zareagowali na propozycję wejścia w skórę autora „Szatańskiego pierwiosnka”?
To jest w ogóle temat na długą rozmowę. Wspomniałem już, że ideę zaszczepił we mnie Łukasz Orbitowski, zaś Robert Ziębiński wpadł na pomysł, aby dorzucić do tego wydania polskich autorów. Dwóch wiec już miałem. Napisałem do Wojtka Chmielarza i Łukasza Radeckiego, zgodzili się od razu. Na koniec poprosiłem Martę Guzowską, bo brak kobiety, jakoś tak mnie mierził. Ponadto podczas rozmowy Marta powiedziała, że wrzuci Marka Sabata w jakąś intrygę archeologiczną. To był fantastyczny pomysł! Marta Guzowska to przecież mistrzyni kryminałów archeologicznych i archeolog. Miałem więc już idealną ekipę, prezentującą różne gatunki literackie i ich wszystkich łączyły wspomnienia, gdy na straganach kupowali b-klasowe horrory i czytali także Guya. Jak zareagowali? Praktycznie od razu wszyscy się zgodzili. To było dla mnie niesamowite, bo nie ukrywajmy, że to nazwiska wszelkich TOPek w rankingach, pisarze nagradzani najważniejszymi nagrodami, po prostu to jest niesamowite!

Myślę, że wśród polskich autorów, niekoniecznie związanych z grozą, znalazłoby się jeszcze kilka nazwiska, które mogłoby poszerzyć „Antologię Sabat” o kolejny tom.
Bardzo możliwe. Jednak jeżeli już, to nie wcześniej niż w przyszłym roku. Teraz skupiam się nad wydaniem dwutomówki. A co dalej? Czas pokaże.

Jakie – poza „Sabatem” – są Twoje ulubione książki Guya N. Smitha?
Ciężko mi odpowiedzieć. Raz, że dawno temu czytałem jego książki. Dwa, że traktuję je wszystkie jako swoisty ewenement, chodzi mi o całą twórczość Guya. Miałem to szczęście, że zamieniliśmy kilkanaście maili, zapraszał mnie nawet do siebie na coroczny zlot fanów jego twórczości. Na początku podchodził bardzo ostrożnie do naszej współpracy, gdy wydawałem jego opowiadania w „OkoLicy Strachu” oraz powieść „Przeklęci”. Niestety nie wspominał chyba dobrze przygody z polskimi wydawcami, ale wiedział, że pomimo tylu lat, ma tutaj swoich fanów. Z czasem więc relacje stały się bardziej koleżeńskie niż zawodowe. Wracając do pytania: „Szatański pierwiosnek”, „Wyspa”, „Przeklęci”, właśnie „Sabat” czy „Alfabet szatana”.

Nawiasem mówiąc, przydałoby się wznowienie „Przeklętych”. Zainteresowanie książką wciąż jest wyczuwalne, a na Allegro ceny przestają być przyzwoite.
Masz rację. „Przeklęci” Guya niedługo trafią do stałej sprzedaży, zarówno przez sklep wydawnictwa, jak i księgarnie internetowe. Dodruk mamy już zamówiony. Powiem szczerze, że jestem zaskoczony popularnością tego tytułu. Z czasem w naszej ofercie znajdzie się więcej książek angielskiego autora.

Jak wspominasz autora cyklu „Sabat”?
Trochę już odpowiedziałem powyżej.  Jego listy wydawały się bardzo ciepłe i konkretne. Pamiętam, że gdy napisałem do niego pierwszy raz z prośbą o podjęcie współpracy wydawniczej, to podobno napisał do Grahama Mastertona, którego już w czasopiśmie wydawałem, i pytał co ja jestem za koleś (haha!). Ta ostrożność niestety wynikała z tego, że jego poprzedni polski wydawca (już nieistniejący) nie rozliczył się z nim ze sprzedaży. Ale to dawne czasy. Jako czytelnik i fan horroru, już wtedy wiedziałem, że to nie jest wysoka półka literackiego horroru, ale wtedy czytało się wszystko, uwielbiałem format, okładki i hasła reklamowe na jego książkach. Bardzo się cieszę, że miałem to szczęście, aby swoją przygodę z horrorem zaczynać od jego książek.

REKLAMA (3)

Na koniec najważniejsze pytanie z perspektywy fana Guya N. Smitha. Czy planujesz wznowienia tytułów znanych z okładek książek wydawanych przez Phantom Press w pierwszej połowie lat 90.?
Na pewno nie będę wydawał pojedynczych tytułów. Jest jeszcze sporo książek, które do dzisiaj  się u nas nie ukazały. Myślę po cichu o „Krabach” w takiej formie jak „Antologia Sabat”, ale na decyzję jest jeszcze za wcześnie. A wiem, że to, co wydamy w grudniu w Polsce, nie jest całością „Sabata” napisanego przez Guya, jednak tutaj jestem zobowiązany przez obecnego właściciela praw jego książek do zachowania tajemnicy, więc nie mogę nic więcej powiedzieć. Na pewno nie są to nasze ostatnie wspólne projekty dotyczące Guya N. Smitha.

A może cykl „Werewolf”? O ile dobrze pamiętam, to od horroru „Werewolf by Moonlight” zaczęła się pisarska kariera Guya N. Smitha.
Szczerze mówiąc, trudno pisać mi o dalszych planach, bo nie ukrywam, że wszystko zależy od sprzedaży „Antologii Sabat”. Na dzień dzisiejszy wygląda to dobrze i jeżeli cały projekt zakończy się sukcesem, to myślę, że pojawią się kolejne książki, być może, także w takich kolekcjonerskich wersjach.

Dziękuję za rozmowę.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze