Na początek jednak kilka słów o samej idei Kręciołków Tarnowskich. Od zawsze miały promować bezpieczną jazdę dzięki umiejętnościom nabytym podczas zawodów. Impreza jest amatorska i przede wszystkim dla amatorów, jednak wśród nich jest wielu kierowców umiejących panować nad autami w sposób perfekcyjny oraz osób chętnych do dzielenia się swoją wiedzą. Wierzcie mi, taki Kręciołek potrafi nauczyć szacunku dla prędkości, uczy zachowania się auta na śliskiej nawierzchni znacznie lepiej, niż jakikolwiek kurs nauki jazdy. Kolejną zaletą jest udostępnienie bezpiecznego toru, na którym każdy może się dość swobodnie wyszaleć, zamiast organizować „wyścigi” po drogach publicznych, kończące się często tragicznie dla uczestników oraz osób postronnych. II Kręciołek Tarnowski ma jeszcze jeden, bardzo szczytny cel, jakim jest zbiórka pieniędzy dla Sebastiana, który dochodzi do zdrowia po nieszczęśliwym zdarzeniu.
Kręciołek oceniam jako bardzo udaną imprezę, jednak organizatorzy nie ustrzegli się drobnych opóźnień wywołanych obawami o możliwość przejazdu samochodów z napędem na jedną oś przez część szutrową, która była delikatnie mówiąc napompowana wodą do granic możliwości i w sumie wyglądała bardziej na trawę niż szuter. Na samym początku zawodów usunięto również wielką beczkę, wokół której pierwsze auta wykonywały pełny obrót, w związku z czym kilka pierwszych przejazdów zostało powtórzonych. Dla mnie nie stanowiło to żadnego problemu, podczas takich imprez nie zawsze wszystko jest perfekcyjne, poza jednym. Zabawa zawsze jest doskonała. Na starcie pojawiło się 38 załóg, startujących w 5 klasach. W najmocniejszej 5 klasie startowały Subaru Imprezy Turbo, GT oraz WRX, w niższych klasach startowało sporo BMW, Hond, był nawet reprezentant rodzimej produkcji, czyli Polonez z silnikiem Rover’a. W trakcie zawodów działo się wszystko, co najlepsze, były wyjazdy poza trasę, a opony wyznaczające trasę latały z każdej strony, zaliczone są również usterki samochodów wraz z widowiskowym zapaleniem się silnika (na całe szczęście dopiero po ukończeniu drugiego przejazdu). Jeden uczestnik w pięknym stylu zdjął cały układ wydechowy podczas swojego okrążenia, a jeszcze inny zgubił halogeny. Działo się. Zawody zwyciężyli w swoich klasach następujący zawodnicy:
Klasę 1 wygrał Sławomir Mróz, jadący Oplem Tigra
Klasę 2 wygrał Paweł Niemiec, jadący Citroenem Saxo (najlepszy łączny czas wśród aut z napędem na jedną oś – brawo!)
W Klasie 3 najlepszy był Marcin Chrząstek, w BMW E36
Klasę 4 wygrał Piotr Kardaś, jadący Fordem Fiesta
W Klasie 5 najlepszy okazał się Łukasz Włodarczyk, w Subaru Impreza Turbo.Jako auto otwierające zawody pojechała redakcyjna Skoda Rapid.
Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję, jechaliście świetnie i mam nadzieję, że wkrótce znowu będziecie mieli okazję zaprezentowania się na kolejnym Kręciołku.
Po zawodach odbyła się licytacja charytatywna na rzecz Sebastiana, zawodnicy, jak i kibice licytowali przedmioty udostępnione przez darczyńców (ogromny szacunek i wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy wsparli tę akcję). Licytowane były również przejazdy najmocniejszymi autami, za co również należą się podziękowania dla ich właścicieli, za udostępnienie takiej możliwości.
Natomiast za udostępnienie zdjęć chcę podziękować Jarkowi Mendysowi, który specjalnie dla osób śledzących nasz profil na Facebooku przygotowuje krótką relację wideo.
























