Nadkomisarz Zofia Kukla, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Tarnowie, pamięta, że w minionych latach, gdy dopisał śnieg, tarnowianie dość często zgłaszali policjantom, że ktoś doczepił sanki do samochodu i ciągnie siedzące na nich dziecko, przy okazji hamując ruch na drodze publicznej. Tymczasem kulig może być tylko konny lub prowadzony przez sanie.
– Na takie interwencje mieszkańców reagowaliśmy natychmiast. Prawo o ruchu drogowym zabrania kierowcom ciągnięcia za pojazdem osób na nartach, wrotkach, sankach. Grozi za to od 20 do 500 zł mandatu i pięć punktów karnych. Miejmy trochę wyobraźni, przecież niemal każdej zimy docierają do nas informacje o wypadkach z udziałem dzieci – uczula wiceszefowa „drogówki”.
Zgodnie z kodeksem drogowym pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak wyposażony i utrzymany, by korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu i zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy.Dlatego mandat można dostać np. za szron na samochodowych szybach, który kierowcy coraz częściej znajdują rankiem na swoich autach i zamiast go usunąć „skrobią” jedynie mały wycinek przedniej szyby.Za użytkowanie samochodu w sposób zagrażający bezpieczeństwu, np. za nieodśnieżone szyby, lusterka czy reflektory możemy zostać ukarani mandatem w wysokości 200 złotych, ale nie otrzymamy punktów karnych.
– Powinniśmy odśnieżać cały pojazd, również jego dach i podwozie, a podczas długiej jazdy w złych warunkach atmosferycznych warto zatrzymać się i otrzepać auto ze śniegu. Jest to istotne, ponieważ czapa śnieżna może zsunąć się z dachu na szybę i całkowicie ograniczyć widoczność albo zsunąć się do tyłu i spaść na przednią szybę pojazdu jadącego tuż za nami, efekt będzie podobny – brak widoczności. Policjanci „drogówki” nie są drobiazgowi, nie karzą za jedno zaśnieżone lusterko, ale nie odpuszczą, jeśli na drodze pojawi się samochód wyglądający jak bałwanek – cały zaśnieżony, z zaparowanymi i zmrożonymi szybami. Jest to totalne lekceważenie przepisów, prowadzące do dużego zagrożenia na drodze – zaznacza Zofia Kukla.
W ostatnich latach kwestią mocno dyskusyjną były sytuacje, w których kierowcy mający problem z uruchomieniem swoich aut zapalali silnik i odchodzili od pojazdu. Mieszkańcy największych tarnowskich osiedli skarżyli się policjantom lub przedstawicielom rad osiedlowych, że jest to bardzo uciążliwe, bo powoduje hałas i zanieczyszcza środowisko. Tymczasem przepisy mówią, że uruchomienie silnika w terenie zabudowanym i oddalenie się od samochodu na czas powyżej jednej minuty grozi mandatem w wysokości 100 złotych.
Zimowe wykroczenia kierowców regulują też inne przepisy o ruchu drogowym, dlatego funkcjonariusze drogówki wlepią mandat np. za niedziałające wycieraczki, brak spryskiwacza lub zaśnieżone i zupełnie niewidoczne tablice rejestracyjne. Warto też zastosować się do nakazu używania łańcuchów przeciwpoślizgowych, gdy tego nie zrobimy, „drogówka” może wlepić 200 zł mandatu i ukarać jednym punktem karnym.W okolicach Tarnowa pierwszy znak będący tablicą informującą, że na najbliższym odcinku drogi w przypadku zalegania śniegu kierowcy powinni posiadać łańcuchy, znajduje się już w Tarnowcu.Natomiast nie można używać opon z umieszczonymi w nich na trwale elementami przeciwślizgowymi, jak choćby kolcami.
Czy kierowcy muszą zmieniać opony letnie na zimowe?
– Obecnie nie ma takiego obowiązku, nie możemy więc karać za ich brak, chociaż w przypadku kolizji na drodze będzie to na pewno okoliczność obciążająca sprawcę – dodaje zastępca naczelnika „drogówki”.
Zimowe mandaty
REKLAMA
REKLAMA



















![Zima wróciła do Parku Strzeleckiego. Sanki, śmiech i biały spokój w centrum Tarnowa [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/zima_w-Parku-1-218x150.jpg)
![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)


