Cenzura w XXI wieku

0
cenzura w mediach społecznościowych
REKLAMA

Rok 2020 przejdzie do historii jako rok, w którym przebudził się demon minionej epoki zwany cenzurą. To, co za komuny było chlebem powszednim, wróciło obecnie do łask. Niestety, na niespotykaną dotychczas skalę.

Wraz z rozwojem mediów społecznościowych ich właściciele rozpoczęli rozbudowę różnych mechanizmów mających na celu ograniczanie użytkowników, albo raczej ich wypowiedzi. Początkowo można było odnieść wrażenie, że te działania miały jakiś sens, ponieważ dotyczyły one głównie tematyki hejtu, który – jak wszyscy wiemy – jest nieodłączną częścią wielu wpisów w internecie. Niestety, obecnie można zauważyć, że cenzura objęła nawet tematykę naukową i nie pozwala naukowcom prowadzić publiczną dyskusję czy choćby przedstawić wyniki badań. Najwięksi na rynku gracze (media społecznościowe) zaczęły zatrudniać „niezależnych” weryfikatorów, którzy dostali jedno konkretne zlecenie – tropić wpisy, jakie są niezgodne z narracją przyjętą przez media głównego nurtu.

Już sam fakt zatrudnienia weryfikatorów, którzy nie mają tytułów naukowych, może świadczyć o braku niezależności. Niestety, większości społeczeństwa taki stan rzeczy odpowiada. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest łatwe i niewymagające od nas myślenia. Wystarczy komputer z dostępem do internetu i każdy w kilka sekund może uzupełnić swoją wiedzę oraz zająć stanowisko w praktycznie każdej sprawie. Ma to swoje plusy i minusy, ale przede wszystkim świadczy o tzw. wolności słowa. Sprzeczamy się dosłownie o wszystko, mamy miliony „trenerów” reprezentacji grającej w piłkę nożną, każdy ma inne zdanie np. z czym jeść placki ziemniaczane itd. Zgodzicie się, że to przecież normalne, bo każdy jest inny i ma prawo do własnego zdania? Nagle nadchodzi rok 2020 oraz ogólnoświatowa pandemia, naukowcy z całego świata biorą się do ciężkiej pracy, aby znaleźć lek i szczepionkę na chorobę wywoływaną przez nowego wirusa. Niby wszystko jest tak, jak być powinno, ale nie do końca.

Obserwuję dość wnikliwie to, co się dzieje na świecie i w Polsce. Dosłownie wszędzie prowadzone są przeróżne badania naukowe, których celem jest ratowanie nas przed chorobą. Wiele spośród tych badań nacechowanych jest sprzecznością. Jedni naukowcy dochodzą do wniosków sprzecznych z wnioskami drugiej grupy. W normalnym świecie powinno dojść do tego, że obie grupy zaczynają działać razem w celu ustalenia, gdzie leży problem. Niestety, świat chyba już nie jest normalny, ponieważ ktoś odgórnie zadecydował, że tylko jedna z tych grup ma prawo głosu a drugą należy uciszyć za wszelką cenę. I nie piszę tu o uciszaniu osób niebędących naukowcami, takich jak my, zwykli zjadacze chleba. Piszę o osobach od wielu lat zajmujących się medycyną i leczących ludzi skutecznie, którzy ośmielili się mieć inne zdanie, niż ich koledzy po fachu.

REKLAMA (2)

Dlaczego więc osoby posiadające odpowiednie wykształcenie i praktykę w swoich zawodach (medycznych) poddawani są cenzurze przez osoby niemające z medycyną nic wspólnego? Dlaczego media społecznościowe odgórnie wspierają jedną grupę a cenzurują drugą? Jakoś wątpię, by np. w firmie Demagog z Krakowa, firmie, której za jej pracę płaci – pośrednio lub bezpośrednio – Marek Zuckerberg, pracowali naukowcy. To są zwykli ludzie, których jedyną zdolnością jest słowo pisane. Słowo pisane w taki sposób, żeby wyglądało przekonująco dla mas, które po pobieżnym zapoznaniu się z tym słowem nabierają pewności, że to jest jedyna właściwa prawda. Temat ten dotyczy praktycznie wszystkich spośród nas, bo to jest przecież łatwiejsze, niż myślenie. Ktoś daje nam na tacy jedyną właściwą prawdę, której się trzymamy.

Zapewne niewielu spośród was zapoznało się choćby z jednym badaniem naukowym dotyczącym skuteczności różnych rzeczy mających na celu ograniczenie transmisji wirusa a takowych jest cała masa. Wolicie wierzyć, że to co mówi rząd, a właściwie rządy na całym świecie, jest prawdą. No bo jak inaczej może być, skoro większość mówi na jedną nutę. Od razu uznajecie za fałsz badania, które się z Waszym zdaniem nie zgadzają. Czy to jest właściwe? Sami oceńcie. Ostatnio spotkałem się z ciekawym komentarzem w internecie, brzmiał mniej więcej tak:

Witold Pilecki, który mówił, że w Auschwitz z ludzi robią mydło i palą ich w piecach też był uważany za foliarza… Nie ma takiej niegodziwości, której ludzie nie zrobiliby dla pieniędzy czy innej korzyści.”

REKLAMA (3)

To, że coś jest dla Was niewiarygodne, nie oznacza, że jest nieprawdą. Pamiętajcie o tym, gdy następnym razem zaczniecie spory z jakimś rozmówcą. Prawda często jest bolesna. Na koniec pozostawiam wam wpis dr Mateusza Grzesiaka o ogarniającej nas cenzurze (TU KLIKNIJ). Poniżej wybrane cytaty z wpisu dr Grzesiaka.

„Cenzura. Usuwanie przez social media postów linkujących do wiarygodnych źródeł naukowych sprzecznych z obraną linią narracji jest smutnym przykładem lęku decydentów. (…) Nazywanie tego żałosnego procederu „walką z fake newsami” albo podpieranie się rzekomym autorytetem „niezależnych obserwatorów” to robienie z gówna czekolady. Ale gówno nie jest czekoladą i nie da się go przypudrować – prawda wychodzi zawsze na jaw i kole w oczy, wzbudzając tylko uzasadnione i rosnące podejrzenia.” – dr Mateusz Grzesiak.

 

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze