W miniony poniedziałek Jan Pospieszalski, gospodarz emitowanego przez TVP programu „Warto rozmawiać”, pięć minut przed wejściem do studia otrzymał informację, że odcinek zostanie nagrany i wyemitowany w innym terminie. Do emisji jednak nie doszło, a wszystko wskazuje na to, że za zamieszanie odpowiada Joanna Lichocka, posłanka PiS.
Po wyemitowanym 12 kwietnia 2021 roku odcinku „Warto rozmawiać” dotyczącym nieefektywnej walki rządu z pandemią, podczas którego zaproszeni goście – zarówno eksperci z zakresu medycyny, jak i gospodarki – wskazywali, że po ponadrocznym zamrożeniu gospodarki, rzeczywistości budowanej w oparciu o niekończące się obostrzenia i rozpoczęciu szczepień, tak naprawdę ciężko dostrzec jakikolwiek progres. Jednakże minusy działań rządu są widoczne gołym okiem, a do najpoważniejszych z nich należą przede wszystkim: niewydolność służby zdrowia, zaprzestanie leczenia innych, groźnych dla życia chorób oraz upadek gospodarki. Pospieszalski pozwolił wypowiedzieć się ekspertom, takim jak: dr Zbigniew Hałat, epidemiolog i były wiceminister zdrowia, dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej, prof. Ryszard Rutkowski, alergolog, prawnik Piotr Schramm oraz publicysta Tomasz Wróblewski z Warsaw Enterprise Institut.
Po emisji tego odcinka, posłanka Joanna Lichocka grzmiała, że w programie w sposób nieetyczny została podważona polityka rządu dotycząca walki z koronawirusem. Posłanka PiS skierowała dwa pisma, do prezesa TVP oraz przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), w których potępiła zachowanie dziennikarza. Z kolei Komisja Etyki TVP orzekła, że w programie „Warto rozmawiać”, wyemitowanym 12 kwietnia na antenach TVP doszło do naruszenia zasad etyki dziennikarskiej. Do orzeczenia odniósł się dzisiaj w swoich social mediach Jan Pospieszalski:
Redakcja programu „Warto Rozmawiać” nie przyjmuje do wiadomości orzeczenia Komisji Etyki TVP z 19.04.2021. W naszej ocenie orzeczenie to wydane zostało z pominięciem procedur, które zakładają wysłuchanie wszystkich stron prowadzonego postępowania. Prowadzący i producent programu nigdy nie zostali wezwani przed Komisję, by złożyć wyjaśnienia w sprawie programu z 12.04.2021.
Nie wiadomo, czy odcinek nagrany 19 kwietnia zostanie w ogóle wyemitowany. Jedno jest pewne – racja musi być zawsze po stronie rządu. Jan Pospieszalski zapomniał, że pracując w TVP należy posługiwać się wspólnym językiem. Wspólnym, czyli rządowym. Postkomunistycznym, gloryfikującym rząd i wszelkie jego działania. Pozostaje jeszcze pytanie – czy Joanna Lichocka pokazała dziennikarzowi środkowy palec? To pytanie zostawiam otwarte. Umywam ręce od odpowiedzialności za słowa. A czynię to w zgodzie z narracją rządu, jak posłanka Lichocka.
























