Polska 2050 wniosła do Sejmu projekt ustawy, który zakłada przywrócenie dwóch niedziel handlowych w miesiącu. Przeciwko są właściciele niewielkich tarnowskich sklepów spożywczych oraz pracownicy dużych marketów handlowych w Tarnowie.
Ustawa wprowadzająca stopniowo zakaz handlu w niedziele weszła w życie 1 marca 2018 roku. Od 2020 r. zakaz handlu nie obowiązuje w siedem niedziel w roku: ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także w niedzielę przed Wielkanocą oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie.
Polska 2050 Szymona Hołowni chce wprowadzić dwie niedziele handlowe w miesiącu. Partia przedstawiła już projekt ustawy i zapewniła, że będzie namawiać wszystkich koalicjantów do jego poparcia. W projekcie ustawy proponuje rozszerzenie uprawnień pracowniczych z tytułu pracy w niedzielę. Obecnie wszystkich pracowników placówek handlowych pracujących w niedzielę obowiązują identyczne zasady rekompensaty z tego tytułu, które gwarantują pracownikowi dzień wolny od pracy, a jeżeli jest to niemożliwe, wypłaty dodatku do wynagrodzenia w wysokości 100 proc. wynagrodzenia obliczonego jak za pracę w godzinach nadliczbowych. Posłowie proponują zapewnienie pracownikowi jednocześnie za pracę w niedzielę 200 proc. wynagrodzenia oraz wolne od pracy w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli. Jednak w sytuacji, kiedy wykorzystanie przez pracownika dnia wolnego w tym czasie nie jest możliwe, pracodawca jest obowiązany zapewnić pracownikowi dzień wolny do końca okresu rozliczeniowego, wolnych od pracy co najmniej dwóch niedziel w miesiącu kalendarzowym.
Ruszymy na zakupy do galerii
Jak wynika z przeprowadzonego niedawno badania UCE Research, 46 proc. badanych jest za zniesieniem zakazu handlu w niedzielę. Jego utrzymanie popiera 44 proc. ankietowanych. Zakazowi handlu w niedzielę sprzeciwiają się przede wszystkim wyborcy Koalicji Obywatelskiej (59 proc.), Lewicy (58,3 proc.) i Konfederacji (50 proc.) Największymi zwolennikami zakazu są wyborcy PiS (62,5 proc.), Bezpartyjnych Samorządowców (54,6 proc.) oraz Trzeciej Drogi (56,7 proc.).
Postanowiliśmy sprawdzić, co sądzą o pomyśle posłów Polska 2050 właściciele małych sklepów spożywczych oraz pracownicy dużych marketów handlowych. Włodzimierz Wrona, właściciel sklepu z artykułami spożywczymi i rolniczymi, nie ukrywa, że pomysł polityków Polska 2050 to kolejny cios wymierzony w małych przedsiębiorców. – Pomysł ten doprowadzi do tego, że w niedzielę Polacy będą robić zakupy w dużych galeriach, przez co obroty w małych sklepach w poniedziałek będą już znacznie mniejsze niż obecnie. Ten pomysł to jawne wspieranie dużych przedsiębiorców. Nigdy nie otwierałem swojego sklepu w niedzielę, poza drobnymi wyjątkami, i nawet, gdyby dwie niedziele handlowe weszły w życie, to również nie będę tego robił. Niedziela powinna być dniem wolnym dla pracownika, aby mógł ten czas spędzić w gronie najbliższych i odpocząć po tygodniu ciężkiej pracy. Jeżeli ktoś mówi, iż w niedzielę sklep powinien być otwarty, ponieważ w ciągu tygodnia nie miał czasu na zrobienie zakupów, to jest zwykłym leniem. Poza tym w niedzielę podstawowe produkty można kupić m.in. na stacjach benzynowych. Niektórzy polscy politycy bardzo zapatrują się na Niemcy, a przecież tam wprowadzono od dawna tzw. sonntagsruhe, czyli ciszę niedzielną. Oznacza to, że w niedziele zamknięte są wszystkie sklepy, z wyjątkiem stacji benzynowych oraz sklepików zlokalizowanych na dworcach.
Sonntagsruhe obowiązuje także w Austrii. Większość sklepów zamknięta jest również w Norwegii oraz w Szwajcarii. W przypadku Chorwacji jeszcze do niedawna zakupy w niedziele można było robić bez żadnych ograniczeń, jednak od 1 lipca 2023 r. rząd chorwacki zdecydował się na zastosowanie pewnych restrykcji, wprowadzając zakaz handlu w niedziele, jednak przedsiębiorcy mogą wybrać 16 niedziel w roku, podczas których sklepy pozostaną otwarte. Z kolei w Belgii nie obowiązuje żaden odgórnie narzucony zakaz handlu w niedziele, natomiast dany sklep musi być zamknięty przez przynajmniej jeden dzień w tygodniu. Właściciele sklepów mają dowolność w wyborze tego dnia.
Skoro inni nie pracują, to my też nie chcemy
Alicja Solak, właścicielka sklepu ze zdrową żywnością w Tarnowie, również nie popiera pomysłu zaproponowanego przez polityków Polska 2050. – Do tej pory moi pracownicy nie pracowali w sklepie w niedzielę i nie zamierzam ich do tego zmuszać. Niedziela powinna być dniem wolnym od pracy. Pomysł polityków Polska 2050, aby wprowadzić dwie niedziele handlowe w miesiącu, uważam, że ma przede wszystkim pomóc dużym sklepom w osiąganiu jeszcze większych przychodów, niszcząc w ten sposób małych i średnich przedsiębiorców. Przecież jako społeczeństwo przyzwyczailiśmy się już do tego, że w niedzielę sklepy są zamknięte. Dlaczego mamy to zmieniać?
Zwolenników dwóch niedziel handlowych w miesiącu trudno spotkać także wśród pracowników dużych dyskontów spożywczych. W jednym z nich zapytaliśmy o to pracujące tam kasjerki. Ich odpowiedź była jednoznaczna. – Każda osoba zatrudniona na umowę o pracę powinna pracować nie więcej niż 40 godzin tygodniowo, a to przekłada się na pięć dni w tygodniu. Bardzo często pracujemy w soboty. Z tego też względu zmuszane jesteśmy do wybrania jednego dnia wolnego w trakcie kolejnego tygodnia. Pracownicy państwowych urzędów nie pracują w weekendy, więc sobotę i niedzielę spędzają z najbliższymi. My takiego komfortu nie mamy, a dodatkowo chce się nam zabrać również co drugą niedzielę. Czy w taki sposób polskie państwo chce dbać o Polaków oraz ich rodziny?
Warto zaznaczyć, że także Polska Izba Handlu, będąca reprezentacją handlu w Polsce, nie wspiera inicjatywy posłów Polska 2050. Przedstawiciele PIH w specjalnym komunikacie piszą, że obecne przepisy dotyczące zakazu handlu w niedzielę są korzystne dla zdecydowanej większości małych i średnich przedsiębiorców działających w handlu, dla których największym zagrożeniem są duże sieci dyskontowe. „W chwili wejścia ograniczeń handlu w niedziele wydały one setki milionów złotych na kampanie marketingowe, które zachęciły konsumentów do przeniesienia zakupów na piątki i soboty. Istniejący katalog wyłączeń, przede wszystkim tym pozwalającym właścicielom małym sklepów stanąć za ladą w niedzielę, to sposób, aby mniejsi przedsiębiorcy mogli nawiązać walkę konkurencyjną z dużymi podmiotami. (…) Z naszej perspektywy zmiana obecnych przepisów dotyczących handlu w niedzielę w żaden sposób nie przyczyni się do poprawy sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw z branży spożywczej. Na etapie konsultacji społecznych wystąpimy zdecydowanie przeciwko inicjatywie zmiany obowiązujących przepisów” – można przeczytać w komunikacie PIH.
























