
Przemoc, której nie widać
– Kto uderzy w pracy swojego szefa albo zacznie rozliczać księgową z pieniędzy? Tylko jakiś desperat. Domowników dużo prościej porozstawiać po kątach. Dopiero w czterech ścianach człowiek pokazuje, kim jest naprawdę – mówi Ewa Siedlik, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie. – Wciąż myślimy stereotypowo. Jak jest przemoc, to musi być alkohol, tzw. patologia. Nie musi…Przemoc fizyczną łatwo nazwać, pojawia się wtedy, gdy ktoś na kogoś podnosi rękę. A przemoc ekonomiczna? Dla wielu osób to zupełnie obcy termin.
Definiuje się ją jako wykorzystywanie pieniędzy do upokarzania czy uzależnienia od siebie drugiej osoby. Zdarza się, że zarabiający mąż wyzywa żonę od „pasożytów”, a przy tym zabrania jej kształcić się lub pracować. Niektóre kobiety nie mają w ogóle dostępu do wspólnego konta. Sprawca kontroluje wydatki, zmuszając ofiarę do chorobliwej wręcz oszczędności.Mąż B. nieźle zarabia. Są w dobrej sytuacji finansowej. Jednak kiedy Beata chce wyjść na zakupy, prosi męża o pieniądze; czasem dostaje 20 złotych, czasem 50. Potem musi się z wydatków rozliczyć. Nie pamięta, kiedy była u fryzjera, ubiera się w ciucholandach, jak towar na wagę jest tańszy, nie ma telefonu komórkowego. – Mąż ma – uzasadnia krótko. Więcej nie mówi niż mówi. Pracuje na całym etacie, bierze nadgodziny, pieniądze wpływają na wspólne konto, do którego ona nie ma karty. Mąż ma. Mąż ma też pracę, która czyni go znanym w lokalnym środowisku. Wszyscy naokoło widzą, że nie pije i nie bije. Taki mężczyzna to prawdziwy skarb. Kto by uwierzył, że żonie dzieje się jakaś krzywda?
– Kobieta powinna wiedzieć, że nawet jeśli nie pracuje zawodowo, to jej praca w domu, opieka nad dziećmi też przyczynia się do budowania wspólnego majątku. W związku z tym ma do tego majątku pełne prawo, nawet jeśli to mężczyzna jest jedyną zarabiającą osobą w rodzinie – przypomina Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet.
Kim ty jesteś?!
Badania wykazały, że przemoc ekonomiczna w 90 procentach przypadków występuje z innymi rodzajami przemocy. I podobnie jak inne jej formy potrafi zostawić ślady na całe życie: depresje, zaburzenia lękowe, nerwice.
– Nie można mówić o przemocy ekonomicznej w oderwaniu od przemocy psychicznej – potwierdza Ewa Siedlik. W takich związkach kobiety często słyszą od swoich partnerów: – Jesteś nikim. Zerem. Gdyby nie ja, to już dawno byś zdechła. Konsekwencją jest wyuczona bezradność przejawiająca się w przekonaniu, że „i tak sobie nie poradzę, nikt mi nie uwierzy, on mnie załatwi, ma znajomości.” Tak potrafi myśleć uwikłana w przemoc domową pracownica wyższej uczelni, gospodyni domowa, pielęgniarka, nauczycielka, salowa, ekspedientka…
Za ścianą płakały dzieci, pan domu strasznie się awanturował, żona krzyczała: – I ty o dwa złote takie robisz piekło! Wtedy sąsiad nie wytrzymał i na drugi dzień poinformował o wszystkim pracowników tarnowskiego MOPS‑u. Inna z tarnowianek prowadziła zeszyt, w którym zapisywać musiała wszystkie wydatki. Gdy brakowało przysłowiowego grosza, pojawiał się problem, a wraz z nim nerwy, wyzwiska, upokorzenie.
Takie rzeczy dzieją się naprawdę. Przemoc to zjawisko demokratyczne, dotyka biednych i bogatych. Nie widać siniaków, ale krzywda jest. – Mam wrażenie, że przemocy jest coraz więcej, bo w Tarnowie zakłada się coraz więcej Niebieskich Kart – kontynuuje wicedyrektorka. – Z tym, że w formularzu Niebieskiej Karty przemoc ekonomiczna nie jest wyodrębniona. Jest przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna oraz „inny rodzaj zachowań”, gdzie wymienia się między innymi: niszczenie, uszkodzenie czy przywłaszczenie mienia. To oczywiście elementy przemocy ekonomicznej, ale nie ma ani słowa na przykład o wydzielaniu pieniędzy, uniemożliwianiu podjęcia pracy. Takie zachowania należy wpisać osobno w kategorii „inne działania na szkodę najbliższych”. I my to robimy.
Ewa Siedlik dodaje: Konwencja przeciwko przemocy, którą podpisał prezydent, powinna coś w tej sprawie zmienić. Wymienia się w niej cztery rodzaje przemocy: fizyczną, psychiczną, seksualną i ekonomiczną. Traktuje je na równi i nakazuje, by z taką samą siłą były ścigane. Trzeba jeszcze tylko dostosować do niej nasze prawo i praktykę. Nadal przemoc ekonomiczną trudno jest udowodnić, nie ma po niej śladów, jak na przykład po pobiciu.























