Co zostało z tamtych dni?

0
papieski
papieski
REKLAMA

Od samego początku pontyfikatowi Jana Pawła II towarzyszyło ogromne zainteresowanie wiernych w Polsce. To zrozumiałe – papieżem został nasz rodak. Jego pielgrzymki do ojczyzny zawsze były wydarzeniem, uważnie słuchano słów wypowiadanych podczas spotkań i w każdej homilii, by niektóre z nich przywoływać potem przez lata.
Gdy 2 kwietnia 2005 roku Jan Paweł II zmarł, polskie kościoły na wiele dni i nocy wypełniły się wiernymi. W swoistych „narodowych rekolekcjach” uczestniczyły miliony Polaków, trwając w milczeniu na modlitwie, przeżywając z innymi to wyjątkowe odejście. Padały zapewnienia o wierności nauczaniu Jana Pawła II. Co dziś pozostało po Janie Pawle II?
– Przy moim poniekąd „metodycznym” niezadowoleniu nad stanem społeczeństwa polskiego i kultury w Polsce, myślę, że mimo wszystko pozostało dużo. Wszystko zależy od tego, jak na to patrzymy. Pontyfikat Jana Pawła II to okres obejmujący lata 1978‑2005. To jest czas, w którym wymieniły się już przynajmniej trzy pokolenia, a pokolenie najmłodsze już Papieża z Krakowa po prostu nie pamięta. Tak zwane „pokolenie JPII” to jakiś mit – można mówić tylko o kolejnych pokoleniach Jana Pawła, które pojawiały się właściwie w kolejnych 8‑9 latach jego pontyfikatu. Co zostało więc w moim pokoleniu, które kulturowo i kościelnie dojrzewało w latach 1988‑1998? Myślę, że ważne dla nas jest nauczanie papieskie, które znaczą jego ważne encykliki, zwłaszcza „Centesimus annus”, „Veritatis splendor”, „Evangelium vitae”, „Ecclesia de Eucharistia”. Ważny był dla nas Rok 2000 i jego przesłanie do głębszego złączenia naszego życia z tajemnicą wcielenia Syna Bożego. Opieramy się także na symbolicznych gestach Jana Pawła II, jakimi są jego pielgrzymki – jesteśmy dzisiaj bardziej świadomymi pielgrzymami, aby odczytywać w znaczących miejscach „znaki czasu”, np. dotyczące miłosierdzia. Czy jesteśmy wierni Janowi Pawłowi II? Kiedyś napisałem w książce „Budzenie Kościoła”, poświęconej 20‑leciu pontyfikatu Jana Pawła II, że za Papieżem po prostu nie nadążamy. Nie nadążamy, ponieważ rytm inicjatyw papieskich był bardzo duży, a do tego dochodzą ciągle nowe wyzwania, a także zmowa przeciw Kościołowi, która panuje w dzisiejszym świecie, a której media są głównym narzędziem. Nie mamy możliwości dokonywać pełnej recepcji pontyfikatu Jana Pawła II i jego następców, ponieważ radykalnie pozbawia się nas takiej możliwości – uważa ks. dr hab. Janusz Królikowski, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie.Gdy emocje opadły, wróciła codzienność, często daleka od nauczania Jana Pawła II, już bez wcześniejszych refleksji i postanowień. Po teksty dokumentów sygnowanych przez Jana Pawła II sięgają nieliczni, bo nie należą one do łatwych. O tekstach papieskich homilii, poza chwytliwymi cytatami, zapomniano chyba zupełnie.– Dla mnie najważniejszą sprawą są programy duszpasterskie i ich realizacja, a potem mocna weryfikacja tego, co zostało zrobione. Sympozja poświęcone Janowi Pawłowi II odbywają się, publikuje się dużo i bardzo dobrych rzeczy. Popularyzacja za pomocą takich narzędzi jak konkursy czy koncerty jest w pełni uprawniona, a nawet pożądana. Moim ideałem byłoby, żeby programy duszpasterskie były bardziej dopracowane i konkretniejsze, a podejmowane inicjatywy spójniejsze, a także by w większym stopniu korzystano w nich z pontyfikatu Jana Pawła II i następców. Nie jesteśmy, niestety, do tego wystarczająco przekonani, że głos papieży, ich nauczania i ich działań, ma brzmieć również w Polsce. Problemem, jeszcze raz to podkreślę, jest to, że na nauczanie Kościoła i jego działalność nie ma miejsca w mediach, dlatego odnosi się wrażenie, że robi się niewiele. Trzeba by lepiej widzieć przemiany, które się dokonały w duchu nauczania Jana Pawła II. Nie byłoby dzisiejszego Kościoła i dzisiejszej Polski w tym, co ma najlepszego, gdyby nie Papież z Krakowa. To tak trudno uznać – dodaje ks. Królikowski.Jeśli nie słowo trafia do ludzi, to może obraz? Rzeźb i pomników upamiętniających Jana Pawła II w Polsce jest sporo. Trudno nawet dokładnie powiedzieć ile – setki czy już tysiące? Pierwsze pomniki i rzeźby przedstawiające Jana Pawła II powstały w Polsce jeszcze za życia papieża‑Polaka, stawiano je już w pierwszych latach jego pontyfikatu.Jesienią 1980 roku odsłonięto statuę na dziedzińcu Pałacu Biskupiego w Krakowie, a rok później pomnik wykonany przez polskiego rzeźbiarza Bronisława Chromego – figurę przy tarnowskiej katedrze. Prawdziwa pomnikomania ruszyła w 2000 roku, w Roku Jubileuszowym, a kolejna – w latach 2005 i 2006. Za pomniki płaciły lokalne społeczności, samorządy, Kościół. Niestety, nie ustrzeżono się przed fundowaniem koszmarków, przedstawień papieskiej sylwetki w zachwianych proporcjach, pomników nijak nie przystających do otoczenia, na siłę wciskanych na ostatni wolny skrawek ziemi przy świątyniach, w centrach miast czy przed szkołami. Szybko okazało się też, że w kraju działają rzeźbiarze specjalizujący się w projektowaniu i wykonywaniu papieskich pomników, produkując je seryjnie…


Papieskie pomniki stanęły w miejscowościach szczególnie związanych z życiem Jana Pawła II, jego posługą jeszcze przed pontyfikatem, wreszcie w miastach, które znalazły się na trasie papieskich pielgrzymek do Polski i przed szkołami czy placówkami, którym nadano jego imię.
W połowie maja kolejny pomnik przedstawiający Jana Pawła II odsłonięty zostanie w Jurkowie w gminie Czchów w diecezji tarnowskiej. Figurę mierzącą trzy metry wysokości już posadowiono na cokole przed miejscową szkołą, noszącą od 2001 roku imię Jana Pawła II. O ustawienie pomnika papieża zabiegali mieszkańcy Jurkowa, zebrali na ten cel pieniądze, a część kosztów pokryje też gmina.
Teraz, być może, czeka nas kolejna fala pomnikomanii…
– Nie przekreślałbym tak zupełnie stawiania kolejnych pomników. Ludzie potrzebują też materialnego, wizualnego punktu odniesienia. Pracując przede wszystkim z młodzieżą, zauważam, że to jest pokolenie obrazu. Ale jeśli ktoś ma właściwie ukształtowaną religijność, nie będzie się koncentrować tylko na stronie wizualnej, odnajdzie i tę duchową. Pomnik jest obrazem, wokół którego można budować inne działania skierowane bardziej na rzeczywistość duchową – zauważa ks. Andrzej Augustyn, rektor kościoła akademickiego pw. św. Józefa w Tarnowie, duszpasterz akademicki.Jan Paweł II mówił, by mu pomników nie stawiać. Tuż przed beatyfikacją, wiosną 2011 roku, abp Józef Kowalczyk przypomniał tę prośbę, dodając, iż najlepszymi pomnikami będą nie te z brązu czy kamienia, ale pomniki konkretnego życia, działania.Starają się o tym pamiętać zwłaszcza tam, gdzie poszczególnym inicjatywom patronuje Jan Paweł II, a i te bywają ciekawe. W Borzęcinie w przyszłym roku otwarte zostanie Regionalne Centrum Rehabilitacji, będzie nosić imię Jana Pawła II. Taką decyzję podjęły władze samorządowe. Uznano, że budowa ośrodka dla osób najbardziej potrzebujących pomocy, schorowanych będzie najlepszym pomnikiem poświęconym wybitnemu Polakowi.
Żywymi pomnikami funkcjonującymi w Polsce są rozmaite placówki edukacyjne czy opiekuńcze noszące imię Jana Pawła II – od przedszkoli po uczelnie wyższe, instytucje pomagające niepełnosprawnym. Wiele z nich wybrało Jana Pawła II za patrona jeszcze w czasie jego pontyfikatu, inne uczyniły to dopiero w 2005 lub 2006 roku. W sumie to kilkaset placówek w całym kraju; najwięcej w województwach małopolskim i podkarpackim.
Prowadząc szkołę, której patronem jest Jan Paweł II, łatwo można wpaść w pułapkę organizowania konkursów, akademii i wycieczek jako najprostszego sposobu przypominania o życiu i dokonaniach patrona.
Tymczasem „prawdziwy kult Jana Pawła II nie polega na wzmożonej sprzedaży kremówek ani na wzruszeniach związanych ze wspomnieniem jego pielgrzymek do Polski, czy też spotkań utrwalonych na fotografiach, a nawet nie na akcjach i koncertach Jemu poświęconych” – przypomniał bp tarnowski Andrzej Jeż podczas spotkania z uczniami, dyrektorami, nauczycielami i kapłanami ze szkół im. Jana Pawła II w ramach XVII Forum Rodziny Szkół im. Jana Pawła II w diecezji tarnowskiej. Takich placówek w diecezji tarnowskiej jest ok. 80.
Biskup dodał też, że szkoły noszące imię Jana Pawła II są szczególnie mocno zaproszone do tego, by zapoznawać się z nauczaniem papieża. Po pierwszym etapie zafascynowania Janem Pawłem II, często jednak bez konkretnych zobowiązań, nastąpić musi „głębsza recepcja jego nauczania, wizji świata, którą nam pozostawił z prorocką perspektywą i siłą myśli”.Kanonizacja Jana Pawła II zobowiązuje – mówił niedawno kard. Stanisław Dziwisz. Mówił o świadomym otwarciu się na przyjęcie dziedzictwa myśli Jana Pawła II. Apelował, by Polacy w życiu osobistym, społecznym i politycznym dorastali do ideałów, na które wskazywał Jan Paweł II, bo dopiero wtedy jego kanonizacja będzie miała głęboki sens.Ta kanonizacja to dobry moment, by jeszcze raz spojrzeć na postać Jana Pawła II i jego nauczanie.
– Wolą Jana Pawła II byłoby czytanie znaków czasu w duchu i wierności Ewangelii – taki charakter miało jego nauczanie. Moim zdaniem, ponowne odczytanie jego nauczania oznacza właśnie taki proces teologiczny. Również nauczanie Jana Pawła II jest uwarunkowane historycznie i kulturowo; przyjmujemy wiernie i odpowiedzialnie to, co jest ponadczasowe w jego nauczaniu, ale musimy stosować je w nowych warunkach. Nie wystarczą cytaty. Jak bardzo taki proces teologiczny jest konieczny, pokazują pontyfikaty Benedykta XVI i Franciszka. Nauczają tego samego, co Jan Paweł II, ale czynią to już inaczej, inaczej rozkładają akcenty, ponieważ zwracają się już do innych ludzi. Nie zmarnujemy kanonizacji Jana Pawła II, jeśli przekonamy się do Ewangelii, która stanowiła podstawę jego życia, nauczania i podejmowanych inicjatyw – podsumowuje ks. Królikowski.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze