Energia czy ściema?

0
Napoje energetyczne
Napoje energetyczne
REKLAMA

Według ubiegłorocznego badania przeprowadzonego przez firmę Nielsen, wartość sprzedaży energy/sport drink lokuje je na 20. miejscu. Jest to kategoria, która rozwija się w dwucyfrowym tempie (+11,6 proc.), a rynek napojów energetycznych
wyceniany jest już na
 ponad 1,52 mld zł.– Każdego dnia sprzedajemy kilkadziesiąt puszek napojów energetycznych. Kupują je wszyscy. Nie brakuje osób, które nie ukończyły jeszcze 18 lat oraz ludzi po sześćdziesiątce – mówi jedna ze sprzedawczyń sklepu ogólnospożywczego w Tarnowie. – Największą popularnością cieszą się te najbardziej znane, jednak coraz częściej tarnowianie sięgają również po tańsze napoje. W teorii tego typu produkty przeznaczone są dla osób intensywnie pracujących umysłowo lub fizycznie, ale w praktyce używane są również przy innych okazjach. Zdarza się, że ktoś robi zakupy na urządzaną w domu imprezę, oprócz słodyczy i alkoholu często w koszykach tych klientów można znaleźć również napoje energetyczne. Ma to pomóc przetrwać imprezę na pełnych obrotach do samego rana.
Pan Krzysztof, który od ponad 8 lat sięga po energetyki twierdzi, że tego typu napoje pomagają mu w walce ze zmęczeniem i sprawiają, że jego mózg lepiej funkcjonuje. – Jestem kierowcą tira. Jeżdżę przeważnie nocą. Nie wyobrażam sobie, abym w trasę wyruszył bez kilku puszek energy drinków. Energetyk z kofeiną pomaga mi w utrzymaniu skupienia na drodze, o ile wypiję go tuż przed wejściem do auta. Po nim czuję się lepiej! Nie zauważyłem, abym po wypiciu dwóch puszek na dobę miał jakieś skutki uboczne, chociaż mam kolegę, który po energetykach źle się czuje. Serce bije mu szybciej i zaczyna boleć głowa.

Energetyczne szkoły
Tarnowskich uczniów sięgających po energetyki jest sporo, pomimo tego, że w szkolnych sklepikach takich napojów trudno szukać na półkach. Najlepszym przykładem jest Zespół Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych w Tarnowie, gdzie widok młodego człowieka z napojem energetycznym w dłoni nikogo nie dziwi, a przecież szkolny sklepik nie ma ich w ofercie. – Zgodnie z prawem nie możemy sprzedawać uczniom takich napojów. Gazowana może być jedynie woda mineralna. Nie przeszkadza to jednak młodym osobom kupować energy drinki poza szkołą. Często można spotkać uczniów z puszkami różnych producentów energetyków w dłoni nawet podczas przerw między lekcjami. Enegry drinki próbujemy zastępować kawą i rzeczywiście jest ona w szkole bardzo popularna – mówi Katarzyna Kołodziej Keyt, która prowadzi sklepik szkolny w ZSEG.
Jerzy Feret, dyrektor placówki mówi, że walka z napojami energetycznymi wśród uczniów to jak walka z wiatrakami. Nikomu nie można zabronić ich przynosić, a temat szkodliwości energetyków, który poruszany jest na zajęciach szczególnie związanych z gastronomią i tak nie przekonuje wielu osób do rezygnacji z ich picia. – To moda. Być może przejściowa, ale jednak. Wielu uczniów uważa, że po wypiciu energy drinka lepiej przyswaja wiedzę. Dla mnie to kompletna bzdura, o czym wiedzą również dietetycy, którzy niejednokrotnie udowadniali, że picie takich napojów wcale nie pozwala nam lepiej i szybciej się uczyć.
W Norwegii, Danii czy Islandii napoje energetyczne dostać można tylko w aptekach, a we Włoszech i Francji wprowadzenie ich na rynek wymaga specjalnego zezwolenia ministerstwa. Na Litwie obowiązuje nawet zakaz sprzedaży energy drinków osobom, które nie ukończyły jeszcze 18. roku życia. Podobny przepis w ubiegłym roku chciały wprowadzić dla Polski posłanki Platformy Obywatelskiej.
– W Polsce sprzedaje się 110 mln litrów napojów energetyzujących rocznie. Z tego blisko 10 mln litrów wypijają dzieci i młodzież. 250 ml energetyka to tyle, co filiżanka mocnej kawy. Nie jest to dawka odpowiednia dla młodych ludzi, a tym bardziej dla dzieci. Potwierdzają to liczne badania naukowe – opisywały w liście do ministra zdrowia Lidia Gądek i Ewa Kołodziej. Jak na razie apel pozostał bez echa.
Dyrektor ZSEG twierdzi jednak, że ewentualna zmiana przepisów może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. – Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Może się okazać, że chętnych do nabycia energetyków będzie jeszcze więcej. Zakaz sprzedaży nieletnim nie wpłynie w dużym stopniu na zmniejszenie liczby ich spożycia. Bardziej trzeba się skupić na przedstawianiu negatywnych skutków zdrowotnych, jakie wywołuje ich picie.

REKLAMA (3)

Mogą uzależniać
Drgawki, gwałtowne bicie serca, nudności, a nawet napady padaczkowe to tylko niektóre skutki uboczne, które mogą wystąpić po wypiciu energy drinka. W ubiegłym roku naukowcy z Uniwersytetu w Waterloo przeprowadzili badanie wpływu napojów energetycznych na zdrowie człowieka. W eksperymencie wzięło udział 2055 osób w wieku od 12 do 24 lat. Aż 55 proc. zgłosiło negatywne skutki dla zdrowia po wypiciu energetyka. 24,7 proc. uczestników badania stwierdziło, że doświadczyło szybkiego bicia serca lub problemów ze snem, 18,3 proc. skarżyło się na bóle głowy, 5,1 proc. – nudności, wymioty lub biegunkę, a 3,6 proc. – bóle w klatce piersiowej.
Jerzy Gronkiewicz, lekarz internista mówi, że pije energetyki, lecz w wyjątkowych sytuacjach. – Uważam, że nie jest to coś złego, ale tylko wtedy, kiedy nie przekraczamy pewnych norm. Piję je jedynie w chwilach większego zapotrzebowania na sprawność psychiczną i fizyczną. Napoje energetyczne mają działanie pobudzające układ nerwowy, zwiększają uwagę, poprawiają nastrój, a także zdolności do myślenia skutecznego w sytuacjach nieprzewidywanych i niepewnych. Energy drinki zawierają kofeinę, glukozę, taurynę, która pomaga metabolizować tłuszcze i działa jak neuroprzekaźnik, czy uspokajający inozytol, stosowany w terapii nerwic, fobii i zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Do tego dochodzi niacyna, żeń-szeń, guarana oraz witamina B6 i B12. Człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do tego, co dobrze na niego działa. W sytuacji, kiedy zamiast samemu produkować neurony, dostarczamy ich w postaci energy drinków, nasz organizm się rozleniwia. Jeśli postanowimy odstawić napoje na bok, to szybko okazuje się, że organizmowi brakuje tego, co zwykle dostawał, a to już uzależnienie – uważa doktor dodając, że problem uzależnienia od energy drinków jest coraz bardziej widoczny i dotyczy przede wszystkim mężczyzn w okolicach 30. roku życia. – Jeżeli pijemy przez dłuższy czas dwa energy drinki dziennie, to już jesteśmy uzależnieni. Zmianie ulega charakter i styl naszego życia. Wszystko zaczyna obracać się wokół napojów energetycznych, które z czasem mogą powodować problemy z nerkami, gdyż działają odwadniająco, tzn. zwiększają diurezę. Dodatkowo duża liczba wypitych energy drinków może wywołać tachykardię oraz migotanie przedsionków. Górną granicą bezpieczeństwa dla człowieka jest nieprzekraczanie dawki 300‑400 mg kofeiny dziennie. Jeżeli się do tego nie dostosujemy, może to zakończyć się nawet zawałem serca.
Według Jerzego Gronkiewicza nie trzeba zbytnio obawiać się energetyków, ale należy zakazać ich picia dzieciom i młodzieży. – Z energy drinkami jest tak samo, jak z papierosami czy alkoholem. Jeżeli stosujemy je tylko od czasu do czasu, to nic nam nie grozi. Mimo wszystko minister zdrowia powinien zastanowić się nad wprowadzeniem ograniczenia ich sprzedaży w sklepach.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze