Najpierw zapewniają o swoich gorących uczuciach, a potem okradają bez skrupułów – tak działają matrymonialni oszuści. Mimo, że stosowane przez nich metody są od lat takie same, to jednak wciąż wiele kobiet daje się oszukać. Ofiarami padają panie w różnym wieku, niekoniecznie młode, czasami są to osoby po czterdziestce czy pięćdziesiątce.
– Spraw tego typu nie mamy dużo, choć pewnie nie wszystkie do nas trafiają. Wiele oszukanych kobiet nie chce, by ich historie ujrzały światło dzienne. Wstydzą się powiedzieć o nich nawet najbliższym – przyznaje Elżbieta Potoczek‑Bara, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Zakochany wojskowy
Oboje po czterdziestce. Poznali się przypadkiem w Brzesku, Edyta czekała na wiadomość od swojego brata, posłańcem był Jacek K. Początkowo ich znajomość była luźna, kilka razy rozmawiali ze sobą telefonicznie, ale potem zaczęli się spotykać. Edyta pracowała w szkole, jej nowy znajomy twierdził, że jest wojskowym. Kobieta chciała być ostrożna, poprosiła przyjaciela o dokumenty. Jacek udawał, że nie słyszy próśb albo sięgał po rozmaite wymówki.
– Nie mam przy sobie książeczki wojskowej – mówił. W końcu uległ Edycie i wręczył jej dokumenty. Znajoma zdziwiła się, widząc w dowodzie inne imię i nazwisko. – Celowo nie podałem ci rzeczywistych danych, bo to tajemnica wojskowa – tłumaczył mężczyna. – Nie mogę ujawniać prawdziwej tożsamości przygodnie spotkanym osobom, najpierw muszę je dobrze poznać.
Po kilku tygodniach kobieta zaprosiła go do domu. Musiała jednak wyjść do pracy, więc pozwoliła, by został u niej w mieszkaniu. Myślała, że jest przebiegła, bowiem wychodząc, zamknęła dom na klucz, który zabrała ze sobą. Gdy wróciła do domu, ze zdziwieniem zobaczyła, że w środku nie ma ani znajomego, ani oszczędności i biżuterii. Mężczyzna odnalazł zapasowy klucz i wyszedł, zabierając ze sobą łup. Poszkodowana straciła kilka tysięcy złotych. Postępowanie w Prokuraturze Rejonowej w Brzesku zostało zawieszone, bowiem oszust wciąż jest poszukiwany.
Miłość w szpitalu
Anna J. i Rafał W. poznali się w szpitalu, gdzie oboje leczyli depresję. On miał 23 lata, ona niewiele więcej. Często rozmawiali, spędzali wspólnie czas i bardzo się polubili. Anna miała za sobą nieudany związek, szybko uległa urokowi nowo poznanego mężczyzny. Jeszcze w szpitalu Rafał zaczął pożyczać od niej pieniądze, najpierw były to drobne kwoty, ale w miarę upływu czasu prosił o większe pożyczki.
Po wyjściu z lecznicy kontynuowali znajomość. Rafał nadal pożyczał od Anny, czasami nawet po kilka tysięcy złotych. Kiedyś zaproponował, że może jej pomóc w kupnie sprowadzonego z zagranicy samochodu. Anna zgodziła się, wręczając znajomemu 35 tysięcy złotych.
– Miałem wypadek – tłumaczył Rafał, dzwoniąc po kilku dniach do znajomej i proponując spotkanie. Gdy Anna ujrzała mężczyznę, zniknęły jej wszelkie podejrzenia: na jego ciele były bandaże. – Bardzo źle się czuję, muszę jakoś dojść do siebie, a nie mam pieniędzy na lekarza – narzekał. Anna pożyczyła mu sześć tysięcy złotych…
Sprawą zajęli się prokuratorzy z Bochni, okazało się, że Rafał W. był już wcześniej karany za oszustwa. Mężczyzna usłyszał wyrok – 2,5 roku więzienia, musiał zwrócić przyjaciółce ponad 63 tysiące złotych i zapłacić grzywnę.
Internetowy Romeo
– 32 lata, kawaler, menadżer w prywatnej firmie, szukający poważnego związku. Pracowity, czuły, szczery, wrażliwy i zaradny – w taki sposób 26‑letni Krystian T. zdobywał kobiety na jednym z internetowych portali randkowych. Kupował drogie prezenty, chętnie pomagał w rozmaitych problemach. Przed poznawanymi w sieci paniami ukrywał fakt, że ma żonę i dwoje dzieci.
Na przełomie maja i czerwca 2012 roku Krystiana zaciekawił wpis na internetowym forum.
– Niedawno wróciłam z Anglii, skąd przywiozłam trochę pieniędzy. W co mam je zainwestować? Pomóżcie! – pisała mieszkanka niewielkiej miejscowości pod Bochnią. Krystian T. nie tylko doradził, że powinna założyć własną firmę, ale nawet zaoferował swoje wsparcie. Dzięki niemu miała stać się naprawdę bogata. Mówił, że nie jest z nikim związany, przekonywał o swoim zauroczeniu i namiętnym uczuciu, obiecywał ślub i jeździł z wizytami do rodziców dziewczyny.
Założyła firmę, otworzyła dwa rachunki bankowe. Krystian mówił, że pomoże jej w rozkręcaniu biznesu, szybko uzyskał dostęp do rachunków w banku. W końcu złożył wniosek o udzielenie pożyczki i podając dane przyjaciółki, wyłudził kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Krystian T. okazał się znanym w kraju naciągaczem kobiet, trafił już za kratki.
























