To już niemal pewne – od września 2016 roku sześciolatki nie będą musiały iść do szkoły. Poselski projekt ustawy w tej sprawie jest już gotowy. Według zapowiedzi nowego rządu dzieci z rocznika 2010 zostaną w przedszkolach, a do pierwszej klasy pójdą na życzenie rodziców. Istotna zmiana czeka także dzieci z rocznika 2009, które poszły do szkoły obowiązkowo jako sześciolatki. Ministerstwo edukacji chce, by rodzice mogli zdecydować, czy ich pociechy pójdą do drugiej klasy, czy też zostaną na kolejny rok w pierwszej, powtarzając materiał.
Pomysł cofnięcia sześciolatków do przedszkoli budzi wątpliwości samorządowców, bo gminy będą miały problem z zapewnieniem miejsc dla wszystkich przedszkolaków, z kolei w niektórych podstawówkach nie będzie pierwszych klas, a nauczyciele mogą zasilić rzeszę bezrobotnych. Ponadto nie wiadomo, co z zerówkami, czterolatki wciąż będą miały prawo do korzystania z przedszkoli. A co stanie się z trzylatkami? Samorządy na zmianach stracą finansowo, ponieważ na uczniów dostają wyższą subwencję oświatową niż na przedszkolaki
W Tarnowie mamy dziesięć samodzielnych szkół podstawowych i cztery placówki działające w ramach zespołów szkół. W tym roku obowiązek szkolny objął dzieci urodzone od 1 lipca do 31 grudnia 2008 r., które nie rozpoczęły nauki w minionym roku szkolnym, czyli siedmiolatki oraz sześciolatki, maluchy z rocznika 2009. Bogumiła Porębska, pełnomocnik prezydenta Tarnowa do spraw edukacji zapewnia, że podstawówki zagwarantowały miejsca łącznie z pełną opieką w świetlicach i organizacją zajęć dodatkowych. W przyszłym roku obecne pierwszaki przejdą automatycznie do drugich klas.
Natomiast do tarnowskich przedszkoli przyjęto 3032 dzieci, w tym 375 sześciolatków mających odroczenia od nauki w pierwszych klasach – w przyszłym roku muszą iść do pierwszej klasy. Według dotychczasowych przepisów w 2016 roku w szkolnych ławkach powinno zasiąść też ponad 800 sześciolatków. Ale po wprowadzeniu zapowiadanych zmian może być z tym różnie, bo nie wszyscy rodzice zdecydują się posłać swoje pociechy do szkoły.
– Trudno dziś przewidzieć, co się stanie. Na pewno dwa lata będą zaburzone. Jeżeli sześciolatki nie pójdą do szkoły, to w przyszłym roku w podstawówkach pojawi się tylko 375 siedmiolatków, a to oznacza, że w pierwszych klasach możemy mieć po 4‑5 dzieci. Rodzice są zdezorientowani. Jeden z ojców powiedział mi niedawno, że nie chce mieć dziecka w takim oddziale. I doskonale go rozumiem, bo jak będzie wyglądała edukacja tych uczniów w dalszych latach? Nie będzie naboru w jednym roczniku do kolejnej szkoły? – zastanawia się szefowa miejskiej edukacji.
Wiele gmin zamierza kumulować uczniów w jednej szkole zamiast w kilku, jednak w zasadzie jest to niezgodne z prawem, bo podstawówki są rejonowe, co oznacza, że każde dziecko zamieszkałe w obwodzie danej szkoły przyjmowane jest do klasy pierwszej z urzędu.
Jedynym pozytywnym faktem całej sytuacji jest, że w tarnowskich przedszkolach znajdą się miejsca dla wszystkich dzieci, również sześcioletnich.
– Mamy 3400 maluchów od 3 do 6 lat, czyli tyle, ile jest miejsc w przedszkolach – zapewnia Bogumiła Porębska. – Możemy mieć problem jedynie z 2,5‑letnimi dziećmi, które pewnie pozostaną w żłobkach. Obecnie jest ich 125.
Do tarnowskich przedszkoli uczęszcza 93 maluchów z innych gmin, po zmianach będą przyjmowane w ostatniej kolejności, pod warunkiem że zostaną wolne miejsca.
Wychowawczynie w przedszkolach zrealizowały już z dziećmi podstawę programową, pojawia się pytanie: co będą z nimi robić w przyszłym roku? Sytuację mogą uratować tylko rodzice, którzy zechcą, by do szkoły poszły ich sześcioletnie pociechy. Z rozeznań magistrackich urzędników wynika, że wszystkie sześciolatki na pewno nie pozostaną wśród przedszkolaków, połowa z nich może zasiąść w szkolnych ławkach.
Na przygotowanie tarnowskich podstawówek do przyjęcia sześcioletnich uczniów przeznaczono spore kwoty, tymczasem po zapowiadanych zmianach magistrat otrzyma mniej pieniędzy z subwencji oświatowej. Osobną sprawą pozostaje kwestia pedagogów nauczania początkowego: zwolnić ich czy utrzymać w pięcioosobowych oddziałach?
Związek Nauczycielstwa Polskiego, zanim podejmie jakąkolwiek akcję, czeka na rozstrzygnięcia prawne.
– Wiele osób uważa, że obecnie dzieci są bardziej rozwinięte intelektualnie, co upoważnia do tego, by sześciolatki rozpoczynały naukę. Jesteśmy chyba ostatnim krajem w Europie, w którym dopiero siedmiolatki idą do szkoły. Rozwiązywanie kwestii na zasadzie dobrowolności powoduje niesamowity bałagan choćby w poradniach psychologicznych, gdzie rodzice niemal wymuszają zaświadczenia, aby dzieci zostały w przedszkolu – mówi Józef Sadowski, prezes tarnowskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Niewiadoma z sześciolatkami
REKLAMA
REKLAMA




















![Uczniowie rozpoczęli nowy rok szkolny [ZDJĘCIA] Nowy rok szkolny](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/09/Nowy-rok-szkolny-6-218x150.jpg)



