Dziewczyna umówiła się z koleżankami w jednym z dąbrowskich klubów, akurat jedna z nich świętowała wejście w dorosłość i postanowiły się zabawić. Nastolatki piły, tańczyły, do ich stolika podchodzili znajomi, z którymi rozmawiały. Ładne i rozbawione ściągały na siebie spojrzenia mężczyzn. Tuż przed północą dosiadło się do nich dwóch trzydziestolatków, na stole znowu pojawił się alkohol.
– Jeden z nich bardzo mi się spodobał – mówi Kalina. Były rozmowy i przytulanki na parkiecie. Koleżanki zaczęły zbierać się do domu, ale dziewczyna postanowiła zostać jeszcze chwilę z nowo poznanym adoratorem. Czuła, że kręci się jej w głowie, ale wypiła drinka, więc była przekonana, że to od tego. Film się jej urwał, kiedy poszła do toalety, zziębnięta obudziła się dopiero w parku. Kiedy wróciła do domu, stwierdziła, że na pewno została zgwałcona, po wewnętrznej stronie ud miała otartą skórę, z piersi i brzucha zmywała zeschniętą spermę.
– Byłam przerażona, bolało mnie całe ciało, cały czas ciągnęło mnie na wymioty, czułam zawroty głowy – wspomina Kalina.
O zajściu opowiedziała mamie.
– Chciałam iść na policję, ale mama zaczęła na mnie krzyczeć, że dostałam to, na co zasłużyłam, że sama jestem sobie winna. Jej zdaniem to, że założyłam krótką spódniczkę i poszłam do klubu pić alkohol, spowodowało, że ten mężczyzna tak się zachował. Wykrzykiwała, że porządnym dziewczynom takie historie się nie zdarzają, twierdziła, że jak pójdę na policję, to narażę się na obmowę i pośmiewisko.
Kalina nie pamięta, kiedy ostatnio przespała całą noc, budzą ją koszmary, widzi nad sobą twarze obcych mężczyzn i czuje ręce wędrujące po jej ciele. Mimo że od tamtego tragicznego wydarzenia minęło już wiele miesięcy, ciągle jest niespokojna, nie może jeść, boi się własnego cienia. Z kumpelami spotyka się tylko u siebie w domu, nie powiedziała im o niczym, bo wie, że by ją potępiły.
Ola mieszka niedaleko Dąbrowy, jest szczęśliwą żoną i mamą dwojga maluchów. W weekendy umawia się z koleżankami w klubie, jak mówi, musi złapać oddech przed kolejnym ciężkim tygodniem. Tak było i tym razem, usiadła przy stoliku, zamówiła drinka, kiedy koleżanka zadzwoniła i powiedziała, że nie przyjdzie. Już miała zbierać się do domu, kiedy przysiadło się do niej dwóch znajomych.
– Proponowali alkohol, ale piję tylko z przyjaciółmi, więc zdecydowałam się tylko na colę. Rozmowa była bardzo miła, wspominaliśmy stare dzieje. W pewnym momencie poczułam, że mam zawroty głowy, zrobiło mi się niedobrze. Koledzy od razu zaproponowali, że odwiozą mnie do domu – relacjonuje Ola. Przed klubem jeden z mężczyzn objął kobietę, zaczął ją całować po szyi. Wtedy włączył się jej alarm, zadzwoniła po męża. I to były ostatnie chwile jej świadomości.
– Na drugi dzień miałam nudności, wymioty, a ból głowy był tak silny, że mąż zawiózł mnie na pogotowie. Byłam święcie przekonana, że czymś się zatrułam, kiedy lekarz zapytał, czy nie brałam jakichś narkotyków – mówi Ola. I wtedy zaczęła składać fakty. Przypomniała sobie, że w czasie pobytu w klubie zwróciła uwagę na to, że cola, którą przyniósł jej do stolika znajomy, jakoś dziwnie musowała, inaczej też smakowała.
– Byłam już pewna, że wsypali mi jakieś świństwo, dlatego tak fatalnie się czułam, stąd pytanie lekarza o narkotyki. Poszłam na policję. Złożyłam zeznania, podałam nazwiska mężczyzn, z którymi spotkałam się tamtego wieczoru. Po kilku tygodniach dostałam zawiadomienie, że z braku jakichkolwiek dowodów nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa. Kobieta jest przerażona, kiedy myśli, że wystarczyłoby zaledwie kilku minut, a stałaby się ofiarą gwałtu.
– W ciągu ostatnich lat mieliśmy sygnały o tym, że na dąbrowskim rynku narkotykowym pojawiła się pigułka gwałtu – mówi rzecznik dąbrowskiej komendy policji, Krzysztof Lechowicz. – Problem jednak w tym, że kobiety, które podejrzewają, że mogły paść ofiarą przestępców, zgłaszają się na policję i do lekarza zbyt późno, kiedy wykrycie śladów narkotyku jest niemożliwe. Ponadto z reguły jest tak, że dziewczyny i kobiety nie znają nazwisk osób, które podejrzewają o użycie tabletki gwałtu.
W Dąbrowie głośno było o pewnym przyjezdnym biznesmenie, który zatrzymał się w jednym z hoteli. Mężczyzna postanowił się zabawić i poszukać damskiego towarzystwa. Z tym problemu nie było, bo w restauracji, do której się udał, spotkał dwie piękne panie, które chętnie dotrzymywały mu kroku w wypijaniu kolejnych drinków. Następnego dnia mężczyzna obudził się z luką w pamięci, bez portfela, telefonu i z wyczyszczonym kontem.
– Kiedy zgłosił się na policję, opowiadał o swoich podejrzeniach, o kobietach, które poznał. Mówił, że jest przekonany, iż został celowo odurzony i okradziony, stracił kilkadziesiąt tysięcy złotych. Został skierowany na badania krwi, ale obecności żadnych narkotyków nie wykryto – mówi Krzysztof Lechowicz.
Od stałych bywalców dąbrowskich klubów i dyskotek słychać, że tabletka gwałtu stosowana jest jak narkotyk, jej odurzające właściwości chętnie wykorzystywane są dla „złapania fazy”. A cena wręcz śmieszna, tabletkę można kupić nawet za dziesięć złotych. Preparat dostępny jest także w kroplach.
– Możemy tylko ostrzegać przed działaniem tabletek, które wykorzystywane są w różnych celach. Dziewczęta powinny uważać, kiedy decydują się na picie w towarzystwie nieznajomych. Najlepiej chodzić do klubów w grupach, pilnować swoich drinków – dodaje Krzysztof Lechowicz.
























