Paweł P., który już zeznawał tydzień wcześniej, dokładnie opisał sytuację, w której otrzymał pieniądze przeznaczone dla Ryszarda Ścigały.
W tej sprawie jesienią 2010 roku spotkał się, po uprzednim kontakcie telefonicznym, z Jackiem S., którego firma – jak twierdzi prokuratura – była przydatna spółce Strabag w wyprowadzeniu kwoty mającej posłużyć jako prezydencka łapówka. Paweł P. po raz kolejny podtrzymał zeznanie, iż Ryszard Ścigała miał otrzymać od Strabagu łącznie – w dwóch ratach – nie 70, ale 100 tys. zł. Nadal twierdzi, że będąc w Krakowie w dniu, w którym przejął od Jacka S. kopertę z pieniędzmi, transzą łapówki podzielili się – po równo – on oraz Bogdan G., prezes spółki żużlowej Unia Tarnów, jego szef.
– Jestem prawie pewien, że pieniądze odebrane przed Centrum Handlowym M1 w Krakowie od Jacka S. to pięć paczek, a w każdej z nich znajdowało się po 10 tys. zł – stwierdził Paweł P. – Zapamiętałem banknoty opasane bankową banderolą, którą zerwał Bogdan G., gdy już byliśmy w moim samochodzie. Bogdan G. powiedział, że Ścigała nigdy się nie dowie, ile pieniędzy znajdowało się w tej kopercie, gdyż nie będzie o to pytać i nigdy też nie dojdzie do rozmowy na ten temat między prezydentem i przedstawicielami Strabagu. Po rozklejeniu koperty każdy z nas wziął po 15 tys. zł. Pieniądze wydałem na prywatne potrzeby, ale potem było mi wstyd, że je zabrałem. Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy Bogdan G. poinformował mnie o przekazaniu pieniędzy prezydentowi Ścigale, wydaje mi się, że mogła w tym uczestniczyć również żona G., lecz nie jestem tego pewien.
Pamiętam ten nos
Bogdan G. zdecydowanie zaprzeczał zeznaniom swego dawnego współpracownika – zarówno podczas śledztwa, jak i przed sądem – dotyczącym podziału „łupu” dostarczonego przez spółkę Starbag. Przyznaje się tylko do tego, że dwukrotnie bezpośrednio doręczył prezydentowi dwie raty pochodzącej od Strabagu łapówki. We wcześniejszym procesie już został skazany za to przez sąd, podobnie jak i Paweł P.
P. nie ma wątpliwości, że wtedy przed Centrum Handlowym M1 w Krakowie kopertę z łapówką przekazał mu Jacek S.
– To na pewno był on, chociaż widziałem go tylko raz w życiu, podczas powierzania mi gotówki. Żeby mieć całkowitą pewność w tej sprawie, w wyszukiwarce internetowej poszukałem jeszcze zdjęcia Jacka S. Znalazłem fotografię pochodzącą z 2009 roku, na której Jacek S. znajduje się w towarzystwie prezydenta Majchrowskiego z Krakowa i pana Kracika. Wszystko się zgadzało. Jacek S. ma w swoim wyglądzie coś charakterystycznego, na pewno nos, dlatego łatwo go zapamiętać – stwierdził Paweł P. w śledztwie i podtrzymał te zeznania przed sądem.
P. powiedział ponadto, że w czasie przekazywania pieniędzy S. zapytał go, czy jeszcze „będą takie sytuacje w tym roku”. Paweł P. odpowiedział: „Nie wiem, ja zajmuję się tylko pośredniczeniem w tej sprawie”.
Nie znam tego pana
Z zeznań Pawła P. i Bogdana G. wynika, iż prezydent Tarnowa otrzymał w sumie 70 tys. zł. Pierwsza transza łapówki została odebrana bezpośrednio przez G. w rejonie autostrady w zachodniej części Polski.
Ryszard Ścigała od samego początku nie przyznaje się do winy, a jego obrona chce wykazać, iż Bogdan G. jest niewiarygodny, ponieważ już wcześniej usiłował wyciągać od firmy Strabag różne kwoty, wciąż powołując się na znajomość z prezydentem Tarnowa i udzielone przez niego pełnomocnictwo.
Tymczasem Jacek S. podczas prokuratorskiego postępowania zeznał, że nie ma nic wspólnego ze sprawą, nie przekazywał pieniędzy Pawłowi P. i nigdy się z nim nie kontaktował. Po konfrontacji Jacka S. i Pawła P., którą w ramach czynności procesowych przeprowadziła krakowska prokuratura, ten drugi stwierdził: „Jak zobaczyłem reakcję S., myślałem, że spadnę z krzesła”.
Paweł P. przypuszczał, iż Jacek S. nie chce przyznać się do przekazania łapówki być może dlatego, by „nie brudzić sobie papierów”.
Czarne porsche
Były wiceprezes spółki żużlowej miał tylko wątpliwości co do pewnych szczegółów związanych z przekazaniem koperty przez S. Pamiętał, że nastąpiło to w samochodzie marki porsche czarnego koloru, którym przed centrum handlowe zajechał Jacek S. Nie był jednak pewien, czy koperta została wyjęta przez właściciela samochodu z bagażnika, czy też ze schowka znajdującego się w środku pojazdu.
– Wydaje mi się, że był to schowek umieszczony w desce rozdzielczej – zaznaczył przed sądem Paweł P.
Nawiązał on także do imprezy imieninowej Ryszarda Ścigały, za którą miał zapłacić 4 tys. zł Wiesław F., dobry znajomy prezydenta, właściciel firmy budowlanej, która miała być faworyzowana przez miasto podczas postępowań przetargowych.
Według Pawła P., Wiesław F. miał również opłacać tzw. biegi sponsorowane na zawodach żużlowych rozgrywanych na stadionie Unii Tarnów, ale spiker zapowiadał je jako biegi opłacone przez prezydenta miasta i wszyscy kibice byli przekonani, że tak jest w rzeczywistości.
– Każdy taki bieg kosztował 600 zł, tak jak podane było w cenniku spółki. Podobnych sytuacji było kilka – zeznał P. – F. nie wyjaśniał, dlaczego sponsoruje biegi jako prezydenckie.
W minioną środę w Sądzie Rejonowym w Brzesku nie doszło do przesłuchania przedstawiciela spółki Strabag, który zamieszany jest w tę aferę, z powodu jego nieobecności. Stawił się tylko świadek, który miał zeznawać w sprawach budowlanych. Obrona Jacka Kułagi, oskarżonego w tym procesie, apelowała do sądu, by dalszy ciąg przesłuchań nastąpił 22 kwietnia, ponieważ jej klient – w ostatniej chwili powiadomiony o zmianie planu pracy sądu – nie był w stanie dotrzeć na czas. Prokurator Seweryn Borek sprzeciwił się temu, lecz ostatecznie sąd zadecydował o dokończeniu przesłuchań dzisiaj.




















![⛔️ CZŁOWIEK W KAGAŃCU ⛔️ – ROZPRAWA SĄDOWA [VIDEO] człowiek w kagańcu](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/03/maxresdefault-6-218x150.jpg)

![⛔️ CZŁOWIEK W KAGAŃCU ⛔️ – ROZPRAWA SĄDOWA [VIDEO] człowiek w kagańcu](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/03/maxresdefault-6-100x70.jpg)

