Już na poprzedniej rozprawie obrona byłego prezydenta Tarnowa zwracała uwagę sądowi na fakt, iż autor ekspertyzy, Bartłomiej Grzesik z Politechniki Śląskiej, nie jest pracownikiem naukowym tej uczelni. Wytykała też błędy, które – jej zdaniem – znalazły się w opracowanej przez niego opinii.
Bartłomiej Grzesik twierdził, że zastosowane przy budowie kilku dróg w Tarnowie określenie metody jako „betonowanie ślizgowe z wibroprasowaniem” nie istnieje. Stwierdzenie biegłego jest o tyle ważne, że Ryszarda Ścigałę, byłego prezydenta Tarnowa, oraz Jacka Kułagę, byłego dyrektora Centrum Usług Ogólnomiejskich UMT, oskarża się o to, że przyczynili się do tego, że w miejskich zamówieniach przetargowych pojawiało się powyższe określenie. Według oceny prokuratora, miało ono kluczowe znaczenie, ponieważ wiadomo było, że przedsiębiorca Wiesław F., bliski znajomy prezydenta Tarnowa, dysponuje – jako jeden z nielicznych w tej części kraju – maszyną, która wykonuje nawierzchnię jezdni i krawężniki w opisanej metodzie. Tym samym poprzez taki zapis w zamówieniach (SIZW) łatwo było eliminować konkurencję, która nie miała dostępu do technologii z „wibroprasowaniem”.
Profesor obala tezy
Biegły uznał też, że układanie nawierzchni betonowych na drogach miejskich ma wiele wad; jest kosztowne i przy rozbudowanej infrastrukturze podziemnej dość ryzykowne ze względu na ograniczoną do niej dostępność.
W minioną środę Bartłomiej Grzesik, który wystąpił w roli świadka, podtrzymał wnioski zawarte w swojej opinii. Na pytanie prokuratora Seweryna Borka odpowiedział, że jest doktorem nauk technicznych, od nowego roku akademickiego będzie asystentem w Politechnice Śląskiej, jest też rzeczoznawcą Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP.
W trakcie rozprawy między Bartłomiejem Grzesikiem, Ryszardem Ścigałą i jego obrońcą, mec. Bogusławem Filarem, wywiązała się szczegółowa dyskusja na temat technologii budowy dróg. Każda ze stron broniła swoich racji.
Obrona prezydenta miała w ręku opinię uzupełniającą prof. Jana Dei z Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH w Krakowie, nieodpłatnie przygotowaną na prośbę oskarżonego. Zdaniem profesora, w polskojęzycznej literaturze fachowej nazwa „wibroprasowanie” odnosi się w sposób tradycyjny do wytwarzania płyt, kostki, krawężników itp. W czasie tego procesu mieszankę betonową poddaje się wibrowaniu i naciskowi prasy, która zapewnia odpowiedni stopień zagęszczania i kształtowania galanterii budowlanej.
iegły nie zmienia zdania
Dr inż. Bartłomiej Grzesik mimo uwag profesora AGH pozostał przy swoim zdaniu, dopowiadając, że prof. Deja nie jest ekspertem od budowy dróg, lecz technologiem chemicznym, w dodatku dyrektorem biura Stowarzyszenia Producentów Cementu zainteresowanego promocją tego surowca.
– Prof. Deja w swojej opinii opiera się na różnorodnej literaturze fachowej, której wykaz przedstawił w swojej pracy, dlatego jego prywatne poglądy czy pełnione funkcje nie mają w tym przypadku znaczenia – ripostował mec. Filar. Obrońca nie zgodził się też z poglądem, że miejskie nawierzchnie betonowe są szczególnie drogie, z powodów technicznych kłopotliwe i rzadko wybierane w miastach. – Przeczą temu informacje zawarte w literaturze fachowej, właściwości betonowych nawierzchni i obecne światowe trendy w budowie dróg – mówił obrońca.
Ryszard Ścigała zarzucił biegłemu, że swoją opinię oparł tylko na dwóch publikacjach, miał mu za złe, że nie korzystał z opracowań zagranicznych, które potwierdzają istnienie spornej metody.
– Po pierwsze, miałem na uwadze przede wszystkim realia polskie, bo w nich się poruszamy, i to było dla mnie obowiązujące – odpowiedział Bartłomiej Grzesik.
Dodał, że w specjalistycznych monografiach, które ma w swoich zbiorach jego uczelnia i z większością których się zapoznał, nie występuje technika „betonowania ślizgowego z wibroprasowaniem”.
Zaczekajcie 30 lat…
Dyskusja o „wibroprasowaniu” w pewnej chwili zaszła tak daleko, że sędzia Bożena Waresiak przerwała wywody na ten temat, twierdząc, że dokładne szczegóły techniczne nic nie wnoszą do sprawy.
– Nie będę wchodził w polemikę z panem biegłym, nie będę robił egzaminu z jego wiedzy, ale jestem głęboko oburzony tym, co biegły przedstawił w swojej opinii – powiedział Jacek Kułaga. – Stwierdzam to jako inżynier z 36‑letnim doświadczeniem i uczeń wybitnych profesorów. Jestem przekonany, że nawet po 30 latach okaże się, że betonowe drogi w Tarnowie były bardzo dobrym wyborem i zostały wykonane zgodnie z aktualną wiedzą techniczną. Projekt został przygotowany po dokładnej analizie z wieloma firmami, także tymi, które dysponują podziemną infrastrukturą.
Oburzony Jacek Kułaga zapowiedział, iż w związku z opinią Bartłomieja Grzesika złoży na niego skargę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w jednym ze stowarzyszeń inżynierskich.
Czas na ochłonięcie
Obrońca Jacka Kułagi, mec. Jan Znamiec, już wcześniej zwrócił się do sądu z wnioskiem o powołanie innego biegłego. Jeżeli sąd uwzględni ten wniosek, postępowanie zostanie wydłużone. Jeśli nie, to wciąż możliwe jest, że przewód sądowy zostanie zamknięty 29 czerwca, mimo że do przesłuchania pozostał jeszcze jeden świadek. Wtedy ogłoszenia wyroków można oczekiwać początkiem lipca.
Prokurator Borek zapowiedział też, że zechce jeszcze zadać kilka pytań oskarżonemu Ścigale, które odnosić się będą do jego relacji z Bogdanem G. Chodzi o byłego prezesa spółki żużlowej Unia Tarnów, znajomego byłego prezydenta miasta, który przyznał się do wręczenia Ścigale dwóch łapówek od firmy Strabag w łącznej wysokości 70 tys. zł.
Do przesłuchania byłego prezydenta przez prokuratora nie doszło, ponieważ w przerwie rozprawy między nim i oskarżycielem w napiętej atmosferze odbyła się krótka wymiana zdań.
– Mój klient się zdenerwował, dlatego nie jest w stanie dzisiaj odpowiadać na pytania pana prokuratora. Na pewno to zrobi następnym razem. Teraz musi ochłonąć – tłumaczył jego obrońca.
























