Pizza z piwem
Do restauracji student chadza też z legitymacją, bo co najmniej kilka tarnowskich udziela na podstawie ważnej legitymacji specjalnych zniżek.
– Studenci bywają u nas dość często. Po okazaniu legitymacji mają u nas zniżkę praktycznie na wszystkie pozycje z menu, z wyjątkiem „dania dnia” – które już jest w promocyjnej cenie, i ćwiartki pizzy za pięć złotych – wyjaśnia pracownica Gospody Rycerskiej w Rynku – miejsca często odwiedzanego i wspominanego przez tarnowskich studentów. Klienci z indeksami stanowią tu przynajmniej 25‑30 procent ogółu. – Nie mamy jakiegoś specjalnego menu studenckiego, ale najczęstsze zamówienia w tej grupie klientów to duża pizza 60 cm – jeśli przychodzą w kilkuosobowej grupie – albo właśnie ćwiartka za 5 zł, popularna wśród pojedynczych klientów. Zdarza się, że ktoś przychodzi specjalnie na danie mięsne – wówczas do typowych zamówień należą stek, kotlet, filet drobiowy – albo na pierogi, zwykle ruskie. Do tego najczęściej piwo. Piwo i pizza to chyba najpopularniejszy studencki zestaw.
W Gospodzie Rycerskiej studenci najczęściej bywają w weekendy – wtedy tarnowscy żacy pozwalają sobie na bardziej syty obiad i spotkanie przy kuflu. W restauracjach w ostatnim roku zauważono zresztą lekki spadek liczby klientów z indeksem.
– Może to kwestia niżu demograficznego, ale bardziej prawdopodobne, że zwyczajnie nie mają kasy – oceniają obsługujący.
Pizza z grą
Rachunek statystycznego studenta to ok. 8 zł za porcję pizzy plus 4,80 zł za piwo. Studenta trudno może uznać za klienta strategicznego pod względem finansowym, jednak w pejzażu tarnowskiej gastronomii są miejsca, które nastawiają się właśnie na potrzeby tej niezbyt zasobnej grupy.
– Naszą ofertę kierujemy w znacznym stopniu do młodych. Studenci mają u nas 20 procent zniżki od poniedziałku do czwartku na wszystkie dania – mówi Mateusz Witalec, kierownik Pizza Da Grasso. – Najczęściej zamawiają oczywiście pizzę, bo jest dość duża i jedną może się podzielić kilka osób. Do tego napoje typu soft – jak pepsi, 7Up, soki. Studentów i młodych ludzi przyciąga także to, że mogą u nas nie tylko zjeść, ale także zagrać w gry planszowe. Przychodzą zwykle w grupach, zamawiają pizzę, a przy okazji spędzają czas przy grze. Co najmniej połowa naszych klientów to ludzie młodzi, w wieku studenckim lub licealnym – zapewne odpowiada im i nasze menu, miejsce w centrum miasta i atmosfera. Ceny, oczywiście, nie są bez znaczenia…
W Pizza Da Grasso statystyczna czteroosobowa grupka młodych ludzi wydaje ok. 40 zł – wliczając pizzę, napoje i czas spędzony przy grze. Jest to jednak grupa klientów, na których można liczyć codziennie – popołudnia bez pizzy i gry praktycznie się nie zdarzają,
I pizza… po turecku
W restauracji Marmara, położonej o kilka minut spacerkiem od dwóch tarnowskich uczelni (PWSZ i MWSE), studenci to ważna grupa klientów.
– Bywają u nas i popołudniami, i przy okazjach bardziej uroczystych – mieliśmy np. studencką imprezę z karaoke na specjalne zamówienie – mówi Dorota Lis, właścicielka restauracji. – Mamy też od tej grupy klientów sporo zamówień na dania z dowozem do akademików, mieszkań albo wprost na uczelnię.
W specjalizującej się w kuchni tureckiej restauracji studenci są amatorami kebabu z ostrym sosem i tutejszej odmiany pizzy wypiekanej w łódkowatym kształcie. Spośród dań bardziej swojskich powodzeniem cieszy się filet drobiowy, z bardziej egzotycznych – bakłażan zapiekany z mięsem mielonym (pomyślnie podobno rywalizujący z kebabem w tortilli). Do najpopularniejszych deserów należy ciasto tureckie z orzechami i miodem – i słodkie, i syte, najczęściej zamawiane napoje to herbata, chłodzone „softy” i piwo. Studenckie rachunki opiewają zwykle na kilkanaście złotych od osoby.
Złotówki na kalorie
Dla studenta cena dania jest, oczywiście, kwestią dominującą – może wynosić od kilku do kilkunastu złotych i z reguły nie przekracza dwudziestu. Jeśli średnia cena w menu przekracza tę magiczną kwotę, studenci bywają w takim lokalu już sporadycznie.
– Rzadko ich widujemy, jesteśmy po prostu w innej grupie cenowej – mówią w większości (jednak) tarnowskich restauracji.
Tarnowscy studenci fastfoodów jadają raczej niewiele.
– Po pierwsze, nie ma w Tarnowie tylu McDonalsdsów, KFC i tym podobnych. A jeśli już, to są tak bardziej nie po drodze z uczelni i na uczelnię –twierdzi dwudziestoletni Kamil. – Poza tym, jak dla mnie, ceny tam są zaporowe, a jedzenie wcale nie najlepsze. Szczerze mówiąc, odkąd mieszkam poza domem i częściej jadam na mieście – nie z wyboru, a z konieczności – znacznie bardziej doceniam kuchnię mojej mamy i siostry. Lubię zupy, ale brać ich w barze się nie opłaca, bo zupa kosztuje przynajmniej kilka złotych, a nie da się tego uznać za pełny obiad. Jeśli jem na mieście, to raczej kebab, jakąś zapiekankę na szybko albo jakieś danie z makaronem i dodatkami – warunkiem jest cena w granicach kilku złotych, no i żeby zapełniło żołądek do wieczora.
Nieliczne tarnowskie bary – dawniej mleczne, dziś szybkiej obsługi – to miejsca, gdzie do najczęstszych klientów należą właśnie ludzie młodzi – studenci i uczniowie – oraz emeryci.
– I ci, i ci zamawiają podobnie – uśmiecha się obsługująca w jednym z barów. – Pół porcji zupy, pół porcji pierogów, krokiety z kaszy czy łazanki z kapustą – wszystko dania za parę złotych. Tacy codzienni, niskobudżetowi klienci nie zamawiają zwykle ani napojów, ani surówek, a mięso najwyżej dwa razy w tygodniu.
Piwo z chińską „zalewajką”
Jeszcze taniej (podobno) można wyżywić się, gotując samodzielnie. Co prawda, według ankiety „Szama dla studenta” studenci zwykle nie robią zakupów pod kątem wyczynów kulinarnych, jeśli coś pichcą, to z resztek i tanich półproduktów. Pracownicy sklepów osiedlowych i supermarketów są jednak dość zgodni co do studenckich zakupów.
– Podstawowy zestaw to zgrzewka piwa i kilka chińskich zupek do zalania wrzątkiem. Im tańsze, tym chętniej kupowane, a mieliśmy ostatnio takie po 39 groszy. Pewnie tyle kosztuje studencki „obiad minimum”. Młodzi ludzie chętnie też kupują amerykańską fasolę w puszkach – taką tylko do odgrzania, w granicach 2,50 zł za sztukę, albo kukurydzę w puszce, pod warunkiem że cena za puszkę nie przekracza 2 zł. Kupują zwykle jedną puszkę na obiad dla dwóch osób, albo jednego kurczaka na kilku, ale to już rzadziej.
Wędliny i sery twarde zajmują w studenckim menu bardzo niewiele miejsca – przegrywają z kajzerkami po kilkanaście groszy, serkami topionymi i twarożkami do smarowania pieczywa poniżej 2 zł za opakowanie. Owoce i warzywa znajdują nabywców wśród studentów, jeśli są w obniżonej lub promocyjnej cenie – jak np. cukinia, która na początku jesieni kosztowała ok. 80 gr za kilogram.Podobno wśród tarnowskiej żakerii zdarzają się smakosze, którzy polują na dobre produkty w promocjach i w warunkach akademika czy wynajętej kawalerki pichcą dania niemal wykwintne. Są to jednak osoby sławne przez to, że nieliczne.– Zasadniczo szkoda czasu na gotowanie. Jeśli już coś przygotowuję sam, trzymam się zasady, że gotowanie nie powinno trwać więcej niż jedzenie. A jeść potrafię szybko – uśmiecha się Marcin, student PWSZ.
























