– Podobają się, zwłaszcza paniom – zapewnia sprzedająca. – Mówią, że eleganckie, oryginalne, że takich jeszcze nie widziały… Co roku musi być coś nowego, bo takie teraz prawo handlu. Czy znicze, czy marchewka, wszystko musi mieć co sezon jakieś nowe odmiany!
Satynowe znicze do najtańszych nie należą – w jednym z supermarketów były podobno dostępne po 3,99 zł, ale na stoiskach ze zniczami zwykle nie schodzą poniżej 5‑6 zł za sztukę.
Inne trendy tegorocznej jesieni to znicze zdobione szklanymi, pełnoplastycznymi kwiatami – „artystyczne”, jak zapewnia sprzedająca, i nietanie, od 8,99 zł wzwyż – a także znicze z motywem witrażowym. Te ostatnie – z witrażykami w formie serca, krzyża, stylizowanego płomyka czy kościelnego okna – sprzedawały nawet niektóre supermarkety w cenie od 3,99 zł (wkład 100g) do 16.99 zł (300g).
Modną tendencją są także poprzeczne złote wężyki i ornamenty, jakimi w tym roku radośnie zdobi się niemal wszystkie lampki nagrobne – zarówno te zwane paramilitarnie „bombkami”, „kulami” i „ogniami”, jak i „amfory”, „kapliczki”, „serduszka”, „malinki”, „orzechy”, „diamenty” czy „tulipany”. Wśród tegorocznych modeli znalazło się także parę poetyckich nazw, jak „Jesień”, „Czas Pamięci”, „Złoty Liść” (biały, czerwony i brązowy!), a także „Cerkiew”, „Szarfa Marmur” czy „Spódniczka”. Jak to wygląda w szkle, pozostawiamy wyobraźni Czytelników.
Do najdroższych i chyba najsmutniejszych zarazem – także jeśli chodzi o walory estetyczne – należą ciężkie znicze osadzone w podstawie ze sztucznego kamienia barwionego na czarno i złoto, a przedstawiającej np. aniołka szlochającego pod krzyżem albo skomplikowaną kompozycję symboli religijnych, cierni i winogron. Cena – w zależności od wagi i formy – od 49,90 do 89,90 zł za sztukę.
Popularność zachowuje tzw. szkło mrożone – jasne, o „popękanej” fakturze. Podobno mrozoodporne, choć nawet handlujący zniczami przyznają, że zdarzają się już podróbki.
Podróbki w handlu zniczami zdarzają się i w innych przypadkach: od zaniżonej gramatury, po jakość wypełnienia i deklarowany czas palenia się lampek nagrobnych. Ten ostatni wskaźnik co roku wykazuje tendencję wzrostową – przynajmniej na papierze. Jeszcze kilka lat temu uważano za naturalne, ze znicze na grobach palą się przez kilka godzin, dziś w ulotkach i reklamach każdy model obok gramatury ma podany czas palenia. Najtańsze znicze po 99 groszy powinny się – według tych parametrów – palić przynajmniej 16 godzin, znicz powyżej 4 zł powinien utrzymać płomień już co najmniej 40, jeśli nie 70 godzin. A wkłady olejowe – nawet 120‑180 godzin.
– Między nami mówiąc, kto to sprawdzi? – uśmiecha się jeden ze sprzedających. – Przecież nikt przy tym zniczu godzinami nie stoi. Z reguły ludzie są zadowoleni, gdy znicze zapalone 1 listopada świecą się nadal w Dzień Zaduszny. Ale reklama dźwignią handlu, więc i ja mówię klientom o czasie palenia, choć zwykle wolę unikać szczegółów.
Tendencją ostatnich sezonów w handlu zniczami jest nastawienie na przemysł rodzimy. Jeszcze parę lat temu właściciele stoisk dość chętnie przyznawali się, że wożą towar z Niemiec, Austrii itd. Dziś zarówno „wolni sprzedawcy”, jak duże sklepy oferujące światła nagrobne podkreślają, że lampki, wkłady, a nawet sztuczne kwiaty są absolutnie krajowej produkcji. W reklamach najdroższe i najbardziej promowane modele zaznacza się nawet biało – czerwonym znaczkiem.
Sztucznych kwiatów do dekoracji grobów w handlu dostatek‑ od pojedynczych po 30‑60 gr za sztukę po „kompozycje kwiatowe”, zwykle dość jaskrawe, we flakonach ze złotego plastiku, nawet po kilkadziesiąt złotych. Gwoli urozmaicenia oferty zdarzają się także „kompozycje sztucznokwiatowe jesienne” (!) czy „chryzantemy sztuczne z elementem jedliny” (też sztucznej, oczywiście). Żywe chryzantemy w doniczkach – i zwykle w pączkach – oferowano już w pierwszych tygodniach października po kilkanaście złotych. Zainteresowanie kupujących było jednak umiarkowane.
– Znicze może i warto kupić wcześniej, bo potem bywają i dwa razy droższe, ale kwiaty taniej można kupić zwykle 1 listopada przy cmentarzu. Wtedy handlujący już naprawdę chcą je sprzedać i często obniżają ceny. Poza tym, nie trzeba wtedy dźwigać doniczek do autobusu – ocenia pani Emilia, krążąca po tarnowskim (przeniesionym) Burku.
W doborze kwiatów także są nowe trendy. Właścicielka kwiaciarni w śródmieściu radzi zamiast tradycyjnych chryzantem wybierać astry krzewiaste i wrzośce.
– To dobra alternatywa dla sztucznych kwiatów w przypadku nocnych przymrozków. Wrzośce nie stracą wyglądu nawet po zdecydowanie mroźnej nocy, a mamy je w wielu pięknych odmianach kolorystycznych. Są też odmiany drobnokwiatowych astrów, które są odporne na przymrozki Ponadto wrzośce i drobne astry są teraz bardzo modne, także na Zachodzie – podkreśla.
Duże sklepy sieciowe, wystawiając wkłady i znicze, uzupełniają z reguły ofertę o inne przydatne przed 1 listopada artykuły: płyny, pasty i spraye do czyszczenia kamienia i lastriko, kleje lub żywice do wypełniania pęknięć, zmiotki i szufelki do sprzątania, flakony nagrobne i plastikowe wkłady do flakonów ceramicznych i kamiennych, zapalarki i długie zapałki do zniczy, kwiaty sztuczne i żywe w doniczkach, paczkowany grys do wysypywania otoczenia grobu, a nawet specjalne „ławeczki cmentarne” do zamontowania przy grobowcu. Rozrzut cen duży, od 0,35 zł za pojedynczą sztuczną chryzantemę czy 0,99 zł za najtańszy znicz szklany po 169,90 zł za „ławeczkę przygrobną ze skrzynią i adaptacją do różnego typu podłoża”.
Jeszcze parę lat temu supermarkety przed 1 listopada wystawiały po prostu nieco więcej zniczy, ewentualnie środków do czyszczenia grobowców. Dziś dekoracje nagrobne to już znacząca część oferty sieciowej, wystawiana w strategicznym punkcie sklepu już w pierwszych dniach października. W tym roku znicze, flakony, zapalarki i sztuczne kwiaty zdecydowanie zdystansowały listopadowe gadżety „w stylu amerykańskim”, czyli dekoracje na Halloween. Gumowe maski, sztuczne dynie, żelkowe zęby wampirze i figurki Frankensteina wypełnione cukierkami pojawiły się w dużych sklepach sieciowych znacznie później i mniej licznie niż tradycyjne polskie zestawy nagrobne.
– To efekt doświadczeń z poprzednich lat – mówi pracownik jednego z supermarketów. – Dekoracje i zabawki na Halloween sprzedawały się tylko w pewnym procencie, zawsze zostawały jakieś gadżety czy słodycze, które wyprzedawaliśmy po obniżonych cenach jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Natomiast znicze czy środki czyszczące do grobowców znikają z półek już od września. Myślę, że coraz więcej klientów zdaje sobie sprawę, że kupując znicze parę tygodni wcześniej, kupi je taniej niż na stoiskach przy cmentarzu. U nas na przykład najtańsze wkłady do zniczy były po 1,19 zł.
Znicz zniczowi nierówny
REKLAMA
REKLAMA
























