Bloger wygrał sprawę w europejskim trybunale

0
klawiatura
REKLAMA

Prawie dziesięć lat temu na blogu prowadzonym przez Andrzeja Jeziora z Ryglic ukazał się komentarz dotyczący Bernarda Karasiewicza, który wtedy startował w samorządowej kampanii wyborczej. Karasiewicz, będąc już wcześniej burmistrzem miasta, podczas tamtej kampanii poniósł porażkę. Uznał, że to szkalujące wpisy zamieszczane na blogu Jeziora, jego politycznego przeciwnika, miały wpływ na wyniki wyborów.

W listopadzie 2010 roku jeden z czytelników bloga Andrzeja Jeziora napisał, iż „burmistrz pochodzi ze starej rodziny bandytów o kryminalnych tradycjach”, zamieścił też inne wpisy dotyczącego jego rodziny, które miały obraźliwy charakter. Sprawa za przyczyną Bernarda Karasiewicza trafiła do sądu w Tarnowie, a ten – w dwóch instancjach – uznał, iż choć właściciel bloga usuwał te posty, ponosi odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych. Andrzej Jezior został skazany na karę finansową w wysokości 5 tys. zł.
Potem sprawa ryglickiego blogera trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC), a ten wyraził pogląd, że nie można wymagać od właściciela bloga, aby przewidywał możliwość zamieszczania bezprawnych komentarzy przez swych czytelników i podejmował środki, które by temu zapobiegały. Trybunał zwrócił też uwagę, że bloger sam kasował komentarze obrażające Bernarda Karasiewicza i jego rodzinę. ETPC jest zdania, iż wyrok polskich sądów w tej sprawie narusza wolność słowa gwarantowaną w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i w wyroku zasądził 7 tys. euro zadośćuczynienia dla Andrzeja Jeziora.
Sprawa ta, związana z odpowiedzialnością za słowa, które pojawiają się w sieci, nadal budzi kontrowersje i emocje. Powrócimy do niej w najbliższym czasie.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze