Bocianie wojny w Niedzieliskach

0
bociany
bociany2
REKLAMA

Słychać opinię, że te ptasie wojny biorą się z niedostatku dobrych, wygodnych lęgowisk, które chętnie wybierałyby ptaki.
– Co tu się działo kiedyś! – opowiadają  Zofia i Eugeniusz Królowie. – Obserwowaliśmy z podwórza, jak bociany walczyły o gniazdo. Zacięta walka trwała nawet w powietrzu.
Pani Zofia pokazuje stare, wysokie drzewo rosnące za domem, a na nim duże, solidne gniazdo. Widać stojącego na nim dorosłego bociana.
– Dwa obce ptaki chciały opanować to miejsce. Chciały wyrzucać te, które tu są od początku. Biły się między sobą dość długo. A ile hałasu było z tego powodu, ile klekotania. Biły się skrzydłami, haratały dziobami. To się zdarzyło ze dwa tygodnie temu, gdy małe się jeszcze nie wykluły. Na razie nawet nie wiemy, ile tych młodych jest, bo wtedy, gdy trwała ta wojna, jaja spadały na drogę jedno po drugim. Ostatecznie stare boćki odpędziły intruzów.
Królowie są zdania, że dzieje się tak dlatego, ponieważ we wsi jest już mało dobrych gniazd i między bocianami trwa ostra konkurencja.
– Wiele jest starych, rozlatujących się gniazd, przydałyby się nowe. Jeśli ptaki mają w nich wychowywać po czworo młodych, to muszą mieć więcej miejsca. Wtedy szukają gniazd najwłaściwszych. To na naszym drzewie jest obszerne, mocne, dobrze się trzyma, dlatego kusi inne ptaki. Warto byłoby, żeby ktoś pomyślał o jakichś słupach z platformą, na których można byłoby zakładać dobre gniazda.  Wtedy te ptaki tak by się między sobą nie biły…
Bociania wojna o gniazdo na posesji Królów nie byłaby niczym nadzwyczajnym, ponieważ leży ona w zwyczaju tych ptaków, gdyby nie jej pora. Walki takie trwają najczęściej w okresie zajmowania gniazd i składania jaj, potem są już rzadkim zjawiskiem. Być może tegoroczna spóźniona, chłodna wiosna odmieniła ten rytuał.
U Królów bociany pojawiają się rok w rok. Już od kilkunastu lat.
– Wyglądamy ich z każdą wiosną. Zawsze przylatują. Musi im to miejsce odpowiadać, a nam weselej jest z nimi.
   Czasem dochodzi do dramatycznych zdarzeń, jak rok temu.
– Stare przywlokły do gniazda kawałek jakiegoś sznurka. Jedno z piskląt w ten sznurek zaplatało się, mogło się udusić albo złamać nogę. Wzywaliśmy na pomoc strażaków, którzy uratowali młodego.
Każdej wiosny w Niedzieliskach zajmowanych jest po kilka gniazd. Jeszcze niedawno dużą atrakcją był Wojtek, bocian nielot, który pozostał we wsi. Mieszkał na jednej z prywatnych posesji przez kilka lat, miał swoich opiekunów. Zaadaptował się w tych warunkach i nawet zimą dumnie stąpał po zaśnieżonym podwórku, wzbudzając niekiedy małą sensację. Trzy lata temu zginął potrącony przez samochód.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze