Brakuje miejsc dla chorych i niesamodzielnych – system do poprawy

0
Brakuje miejsc dla chorych i niesamodzielnych
Dariusz Krajcarz, kierownik ZOL w Siedliskach podczas codziennego obchodu pacjentów | fot. Centrum Zdrowia Tuchów
REKLAMA

System opieki nad obłożnie chorymi nie nadąża za zmianami społecznymi i demograficznymi. Na 38 milionów Polaków coraz większy procent stanowią osoby całkowicie niesamodzielne. I, co ciekawe, nie dotyczy to tylko osób starszych, bo i wśród młodych – ze względu na szybkie tempo życia i różnorakie zdrowotne skutki silnego stresu – coraz częściej zdarzają się takie przypadki. Zjawisku przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli.

Dane nie pozostawiają złudzeń – liczba osób niezdolnych do samodzielnego życia stale rośnie i wynosi ok. 2 mln. Dodatkowo tzw. potencjał opiekuńczy rodziny ulega zmniejszeniu, bo stają się one mniej liczne. Zjawisku towarzyszy także emigracja zarobkowa. W efekcie system opieki nad osobami chorymi mocno kuleje, a potrzeba powstawania ośrodków takich jak zakłady opiekuńczo-lecznicze jest ogromna. – To tańsza alternatywa dla innych placówek. ZOL, który ma zawarty kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, pobiera ok. 65% renty czy emerytury, niezależnie od jej wielkości. Za opiekę w specjalistycznym ośrodku trzeba zapłacić prawie 5 tys. zł miesięcznie. Większości ludzi na to nie stać – zauważa pani Maria, która miejsce dla brata znalazła w nowo otwartym ZOL-u w Siedliskach koło Tuchowa.

– Zakłady opiekuńczo-lecznicze i domy opieki społecznej mają do odegrania niebagatelną rolę. Obecne tempo życia, sposób pracy, wymagana od pracowników mobilność i gotowość do zmiany miejsca zamieszkania czy zatrudnienia doprowadzają do tego, że osoby niesamodzielne, chore czy starsze pozostają w domu bez jakiejkolwiek opieki i pomocy. Zwyczajowa dotychczas opieka nad rodzicami i dziadkami coraz częściej jest trudna do spełnienia ze względu na charakter schorzeń czy odległości dzielące członków rodziny. Co za tym idzie, dochodzimy do tworzenia innych, zastępczych form opieki. Poczynając od prywatnych opiekunów osób starszych i firm tworzących taką opiekę w domach, przez profesjonalne domy spokojnej starości, po zakłady opiekuńczo-lecznicze takie jak nasz, a także hospicja – domowe i stacjonarne. Jednak, o ile opieka indywidualna w domu czy też w DPS odnosi się przede wszystkim do pacjentów wymagających pomocy, ale których stan zdrowia pozwala na sprawowanie nad nimi jedynie opieki bez wsparcia medycznego, o tyle jeśli chodzi o pacjentów przewlekle chorych, wymagających specjalistycznej opieki i sprzętu, jak również zabiegów: stałej rehabilitacji i leczenia – niszę tę wypełniają ZOL-e i hospicja – mówi lek. med. Dariusz Krajcarz, kierownik placówki w Siedliskach, w której – podobnie jak w innych tego typu ośrodkach – łóżka zapełniają się bardzo szybko.

REKLAMA (2)

Samorządy muszą zmienić priorytety

I zacząć bardziej dostrzegać potrzebę inwestowania w usługi opiekuńcze. NIK zwraca uwagę, że gminy muszą być przygotowane na wzrost zapotrzebowania na opiekę nad niesamodzielnymi. Bo europejskie, w tym polskie, społeczeństwa nie tylko żyją coraz dłużej, lecz przede wszystkim w tak szybkim tempie, że nawet osoby młode zaczynają mieć poważne problemy ze zdrowiem. Zawały, wylewy, udary, a także choroby nowotworowe są tego skutkiem. – Coraz więcej jest takich przypadków wśród 40-, 50-, a nawet 30-latków. Ludzie gonią za pracą, za pieniędzmi, a organizm tego nie wytrzymuje. Takich pacjentów też mamy, oni potrzebują całodobowej opieki – mówi pani Barbara, pielęgniarka z ZOL-u w Dąbrowie Tarnowskiej.

Dlaczego tak się dzieje? Ano przez gwałtowne przemiany społeczno-gospodarcze, jakie dokonały się w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat, na które nie wszyscy są odporni (agresywny kapitalizm, wszechobecna rywalizacja), spowodowane nie tylko transformacją ustrojową, ale i rewolucją technologiczną. To powoduje, że wzrost liczby osób żyjących w biegu, napięciu, pod presją, w przewlekłym stresie jest kolosalny. To z kolei ma przełożenie wprost proporcjonalne na poważne w skutkach dolegliwości zdrowotne, nierzadko nieodwracalne, już nawet w młodym wieku.

Jaki rodzaj opieki jest dziś najlepszy? – Wiele zależy od stanu pacjenta, jego potrzeb i palety schorzeń. Innej opieki wymagają pacjenci z chorobą Alzheimera, innej osoby po udarach i wylewach, a jeszcze innej – chorzy z deficytami opiekuńczymi w rodzinie. Stąd szeroki wachlarz rozwiązań opiekuńczych do wykorzystania i zorganizowania. Każdy chory ma swoje indywidualne potrzeby, ale instytucjonalne formy opieki mogą im zdecydowanie łatwiej sprostać, chociażby ze względu na możliwość zatrudniania wspierających w opiece nad chorymi specjalistów – nie tylko pielęgniarek czy opiekunów medycznych, lecz także lekarzy różnych specjalności, rehabilitantów i fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych czy wreszcie psychologów i logopedów. Wszyscy specjaliści mają jedno wspólne zadanie – zapewnić choremu znajdującemu się pod naszą opieką poczucie bezpieczeństwa, ale też pewnej sprawczości w tej opiece – dodaje Dariusz Krajcarz.

REKLAMA (3)

Czy chory zawsze oznacza – depresyjny?

Pytanie jak najbardziej zasadne, gdyż wielu z nich jest świadomych swojej sytuacji. A jeśli – świadomych czy potrzebujących także wsparcia psychologa? Nie jest tajemnicą, że sytuacja, w której się znaleźli, jest po ludzku i po prostu trudna. Zdaniem specjalistów wiele zależy od stanu ogólnego pacjenta, jednak zwykle, zwłaszcza w pierwszym okresie choroby, pacjenci poddają się depresji. – Wielu z nich ma trudności z akceptacją faktu skorzystania z pomocy – generalnie nasza psychika buntuje się przeciwko konieczności poddania się opiece przez inne, zwłaszcza obce osoby. W szczególny sposób dotyczy to chorych wymagających podczas opieki przekroczenia granicy intymności – pomocy w myciu, załatwianiu potrzeb fizjologicznych czy karmienia. Zwykle budzi to naturalny opór, którego przezwyciężenie i przełamanie jest bardzo traumatycznym przeżyciem. Stąd większość pacjentów trafiających do ZOL czy hospicjów jest w fazie depresji o różnym nasileniu i staramy się im w miarę możliwości pomóc z poradzeniem sobie z tym zjawiskiem. Zarówno poprzez wsparcie psychologiczne, jak i pomoc w aktywnościach, których celem jest zwiększenie akceptacji sytuacji, w jakiej się znaleźli oraz znalezienie innych form wyrazu swoich uczuć, odczuć i doznań – mówi medyk.

Jak zatem pracować z chorymi? Czy istnieje antidotum na lęk, niepokój i poczucie samotności w miejscu innym niż dom? Fachowcy są zdania, że ogromną rolę odgrywa współpraca placówki z rodzinami pacjentów. Bo osoby, które mają poczucie, że bliscy nadal się nimi interesują, odwiedzają, przynoszą wiadomości z domu i ploteczki od sąsiadów, adaptują się w nowej rzeczywistości znacznie lepiej. – Staramy się, aby nasi pacjenci mieli nie tylko opiekę, ale też różne formy aktywności – współpracujemy z wolontariuszami, lokalnymi społecznościami w miejscach funkcjonowania ZOL, staramy się zapewnić pacjentom różne formy spędzania czasu. Mają do swojej dyspozycji terapię zajęciową, salę do spotkań rodzinnych, możliwość korzystania z TV. Wiele placówek posiada ogrody, w których chorzy zdolni do jakiegokolwiek przemieszczania się mogą spędzać czas zarówno razem, jak i ze swoimi rodzinami. Chcemy taż pacjentom poprawiać nastrój w inny sposób. Obecnie pracujemy nad znalezieniem chętnej szkoły lub szkół fryzjerskich, których uczniowie mogliby w ramach praktyk zawodowych zająć się włosami naszych podopiecznych. Osoby starsze i chore, mimo że przebywają w zakładzie, również mają potrzebę wyglądać dobrze i widzimy, że pacjentki, którym najbliżsi pomogli choćby właśnie z fryzurą, mają znacznie lepszy nastrój. No i najważniejsze – chciałbym także, żeby rodziny pacjentów przestały się nas bać. ZOL to nie jest miejsce, które służy do umierania, choć oczywiście, ze względu na wiek niektórych pacjentów, nierzadko są oni z nami do swoich ostatnich dni. Jednak chcielibyśmy, aby ich najbliżsi mieli świadomość, że personelowi bardzo zależy na jak najlepszej kondycji i nastroju naszych podopiecznych – uzupełnia Krajcarz.

# TEMI, Region, ZOL, Zakład Opieki Leczniczej, system opieki nad obłożnie chorymi, Siedliska k. Tuchowa, Dąbrowa Tarnowska, NIK, Najwyższa Izba Kontroli, placówki opiekuńczo-lecznicze, usługi opiekuńcze, depresja, Dariusz Krajcarz, raport

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze