Pożar wybuchł tuż przed godziną 7 rano. Przybyli na miejsce pierwsi strażacy zobaczyli płonącą drewniano-murowaną stodołę o wymiarach 9 na 12 metrów. Obok niej znajdował się silos o pojemności 160 metrów sześciennych, w którym gromadzone były trociny. Niestety płomienie ognia przedostały się ze stodoły na sąsiadujący obiekt, który również zaczął płonąć.
– Dzięki naszej szybkiej interwencji udało się na tyle opanować ogień, że ten nie przedostał się na znajdujący się na tej samej posesji zakład produkcyjny, a także dom jednorodzinny – mówi jeden ze strażaków biorących udział w akcji. – Jeszcze przed naszym przyjazdem zawalił się dach budynku. Obecni na miejscu pracownicy pogotowia energetycznego odcięli prąd, dzięki czemu mogliśmy przystąpić do walki z ogniem. Pożar był ogromny, ponieważ jego ugaszanie trwało ponad dziewięć godzin. Niestety obiekt w całości spłonął.
Strażacy nie ustalili przyczyny pojawienia się ognia, więc sprawę zbada teraz policja. Straty w wyniku pożaru oszacowano na 250 tys. zł. Szybka reakcja strażaków, związana m.in. z zabezpieczeniem zakładu produkcyjnego i domu, które znajdowały się w pobliżu pożaru, sprawiła, że udało się uratować mienie o wartości 600 tys. zł.
Dziewięć godzin gasili stodołę
REKLAMA
REKLAMA
























