Energetyczna afera ze słońcem w tle

0
farma sloneczna
REKLAMA

Mało wydajna farma przynosi więc kolejne straty, rośnie także obawa, że z powodu nieprawidłowości przy przetargu na jej zbudowanie gmina będzie zmuszona oddać unijną dotację. Być może deklarowana przez wykonawcę pomoc w doprowadzeniu urządzeń do właściwego stanu uratuje coraz trudniejszą sytuację.
Wrześniowa sesja Rady Gminy Wierzchosławice poświęcona była przede wszystkim nieszczęsnej farmie fotowoltaicznej, zarządzanej przez gminną spółkę Energia Wierzchosławice, która od pewnego czasu goni resztkami sił. Wydajność obiektu jest znacznie obniżona z powodu awarii inwertera, jednego z głównych urządzeń farmy. Jego sprawność określa to, jaka część energii zostanie zamieniona z prądu stałego na przemienny, a jaka stracona. Inwerter przemienia energię słoneczną w prąd.
Na sesji zjawił się Paweł Bień, dyrektor zarządzający spółką Bruk-Bet Solar, powiązaną z Niecieczą, ale która ma zakład w Tarnowie. Firma ta kontynuuje działalność spółki Georyt – głównego wykonawcy wierzchosławickiej farmy słonecznej w 2011 roku. Koszt inwestycji wyniósł ok. 13 mln, z czego gmina wyłożyła 10,6 mln zł; na resztę złożyły się fundusze unijne i pożyczka z NFOŚiGW.Przyczyna? Nieznana
Dyrektor Bień poinformował radnych, że na prośbę wójta gminy Wierzchosławice Bruk-Bet Solar stara się zdiagnozować obecny stan techniczny farmy, a głównym problemem jest awaria inwertera. Mimo że próby diagnozy trwają od roku i prowadzone są we współpracy z inną firmą specjalistyczną, przyczyna uszkodzenia ciągle pozostaje nieznana.
O problemach naziemnej farmy fotowoltaicznej pisaliśmy wiosną tego roku. Opierając się między innymi na ustaleniach komisji rewizyjnej Rady Gminy, informowaliśmy o serii awarii, które trapiły obiekt od dłuższego czasu. Wątpliwości wzbudziło także samo wykonawstwo, a zwłaszcza sposób posadowienia paneli. Wskazywano na niewłaściwie wybraną lokalizację (teren zalewowy), źle przygotowane podłoże czy brak odwodnień powodujący zamakanie instalacji.
Komisja wyraziła też opinię, że gmina nie powinna podejmować się takich inwestycji, jaką była farma fotowoltaiczna (wtedy pierwsza tego typu w kraju), a już na pewno dużo staranniej powinno być przeanalizowane ryzyko jej powstania. Zwrócono uwagę na inne błędy, które zostały popełnione w czasie eksploatacji farmy oraz na niekorzystne dla gminy umowy z wykonawcą. Podkreślono także, że odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada nie tylko na poprzedniego wójta Wiesława R., ale również na poprzednią Radę Gminy, która nie miała kontroli nad sytuacją, choć powinna.
Według relacji dyrektora spółki Bruk-Bet Solar, obecnie problemy techniczne stwarza wspomniany inwerter produkcji zachodnioeuropejskiej oraz moduły fotowoltaiczne wyprodukowane przez zarządzaną przezeń spółkę. Paweł Bień, pytany przez radnych o przyczyny fatalnego stanu farmy, podczas sesji stwierdził:
– Główną przyczyną jest zaniedbanie instalacji przez właściciela farmy.Gest dobrej woli?
Dyrektor Bień mówił o braku wyspecjalizowanego serwisu nad urządzeniami, których defekty, nieusuwane na czas, zaczęły się nawarstwiać. Poinformował, że niedawno odbyło się spotkanie przedstawicieli gminy i Krzysztofa Witkowskiego (właściciela spółki Georyt – wykonawcy farmy w Wierzchosławicach, wchodzącej w skład Bruk-Betu), na którym ustalono, że Bruk–Bet Solar zobowiąże się do naprawy i usprawnienia zdefektowanych elementów instalacji w farmie. Paweł Bień nazwał to „gestem handlowym” ze strony prezesa Witkowskiego.
Na to określenie zareagował Artur Jasiński, przewodniczący rady.
– Mówi pan o dobrym geście handlowym, o tym, że chcecie wspomóc farmę i naszą gminę, ale czy wasza spółka nie powinna wykonać także innego rodzaju gestu, który zobligowałby was do naprawy tej farmy?
Paweł Bień odpowiedział, że usprawnienie obiektu w Wierzchosławicach jest ważne dla ich firmy z marketingowego punktu widzenia.


Przewodniczący Jasiński pytał również, czy na pewno tylko niedbalstwo ze strony spółki było powodem obecnych kłopotów farmy, czy nie zostały popełnione błędy na etapie projektowania lub wykonawstwa. Dyrektor Bień odrzekł, że farma została zaprojektowana i zbudowana zgodnie z regułami sztuki i że niektóre zastrzeżenia formułowane przez komisję rewizyjną są, jego zdaniem, nietrafne.Kable wodne
Ale radny Władysław Witek nadal miał wątpliwości. Dopytywał się, dlaczego przewody w urządzeniach farmy są poprowadzone w korytarzach kablowych, które na rogach nie mają zapewnionego odpływu wody, skoro obiekt zaprojektowano i zbudowano w zgodzie z obowiązującymi standardami.
– Na wniosek państwa staramy się szukać wszystkich przyczyn, które wpłynęły na obecny stan farmy – brzmiała odpowiedź szefa Bruk-Bet Solaru.
Podczas sesji przewodniczący rady odczytał fragment uzasadnienia wyroku sądowego, który dotyczy byłego wójta gminy, Wiesława R., odnoszący się do okresu, gdy rozstrzygany był przetarg na budowę farmy słonecznej. Mowa jest tam o tym, że wójt przekroczył swoje uprawnienia służbowe, polecając podległemu mu urzędnikowi tak opracować specyfikację istotnych warunków zamówienia, by w dokumencie przetargowym znalazły się parametry paneli fotowoltaicznych dostępnych tylko w firmie Georyt, powiązanej z Bruk-Betem. W następstwie tej decyzji, która eliminowała innych konkurentów, firma miała wygrać przetarg.
– Nie będę komentował tych informacji. Kiedy to wszystko się działo, mnie w spółce jeszcze nie było – odpowiedział nam dyrektor Bień. Jeszcze zaczekamy…
Z podobnych jak w przypadku Georytu powodów w aktach sprawy przewija się też nazwa drugiej firmy, która zajmowała się wykonawstwem i doradztwem przy uruchamianiu linii do produkcji paneli słonecznych. To PVTEC, spółka z o.o., której współwłaścicielką jest żona poprzedniego wójta.
Słychać, że niektórzy radni skłonni są skarżyć wykonawców do sądu, ale Zbigniew Drąg, obecny wójt gminy Wierzchosławice, stara się tonować nastroje:
– Ze strony prezesa Witkowskiego i spółki Bruk-Bet Solar mamy deklarację pomocy, potwierdzoną na wspólnym spotkaniu, i wciąż liczymy, że do czasu rozwiązania problemu takie wsparcie będziemy otrzymywać. Oczywiście, wszystko pokaże czas, ale na razie trzeba zachować cierpliwość.  
– Mam wątpliwości, czy niedbalstwo właściciela farmy było zasadniczym powodem obecnych kłopotów – powiedział nam w ubiegłym tygodniu przewodniczący Jasiński. – Niepokoi nas, że w ciągu roku nie udało się ustalić przyczyny awarii jednego z najważniejszych urządzeń, wskutek czego farma słoneczna działa w połowie. Na razie nie chcę bardziej zagłębiać się w temat, nie chcę psuć klimatu przed kolejnymi rozmowami z Bruk-Bet Solarem. Liczymy na zakończenie audytu i korzystną dla gminy ugodę z wykonawcą.  
Do zarządu spółki Bruk-Bet w Niecieczy wysłaliśmy pytanie, na jakich warunkach finansowych ma odbyć się pomoc serwisowa dla spółki Energia Wierzchosławice. Chcieliśmy również, by zarząd odniósł się do informacji o nieprawidłowościach dotyczących przetargu zorganizowanego przez gminę Wierzchosławice, który wygrała spółka należąca do Bruk – Betu. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
– Były wójt nie był oskarżony o zmowę przetargową, nie odpowiadał z art. 305 kodeksu karnego. Okazało się, że wybrał on najtańszą z ofert, które wpłynęły do gminy, z tego więc punktu widzenia nie działał na szkodę podmiotu, który przetarg organizował. W toku prokuratorskiego śledztwa nie pojawiły się dowody na to, że przedstawiciele firmy Georyt działali w porozumieniu z wójtem, który przed sądem odpowiadał za przekroczenie swoich uprawnień – wyjaśnia Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.  Straty, straty…
Tomasz Piotrowski, prezes spółki Energia Wierzchosławice, informując radnych o sytuacji finansowej farmy, nie pozostawił złudzeń: przychód ze sprzedaży energii zielonej za pierwsze półrocze wyniósł 72 tys., a koszt działalności 81 tys. zł. Do tego dochodzą odsetki za kredyt w kwocie 11 tys. zł miesięcznie. Straty z poprzednich lat przekroczyły już 1,2 mln.
W gminie obawiają się też, że wskutek udowodnionych w sądzie nieprawidłowości przy organizowaniu przetargu na budowę farmy słonecznej, Wierzchosławice będą zmuszone oddać dotację unijną w wysokości 4,3 mln zł. Gospodarze i tak już zadłużonej gminy mają jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie, choć pamiętają, że czasem nieszczęścia chodzą parami.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze