
Wójt gminy obiecuje, że problem rozwiąże przy okazji projektowania nowego budżetu na przyszły rok, w którym uwzględni się dopłaty do wody dla mieszkańców. Twierdzi, że zrobi to za „wszelką cenę”, choć nie wiadomo, czy pomysł zaakceptują radni. Nowi radni…
Jedna z mieszkanek gminy denerwuje się: W tym miesiącu była kolejna podwyżka i na dzisiaj cena metra sześciennego za wodę i kanalizację wynosi już 18,07 zł. Opłata abonamentowa również podskoczyła z 3,51 do 6,38 zł. Ludzie mieszkający w gminie są oburzeni.
Dla porównania: z informacji zamieszczonych na stronie spółki gminnej Wodociągi Wierzchosławickie wynika, że wg taryfy, która obowiązywała na przełomie lat 2017 i 2018, cena 1 metra sześc. wody dla wszystkich odbiorców wynosiła 4,96, miesięczna opłata abonamentowa 3,51, a cena za 1 metr sześc. odebranych ścieków – 11,96 zł. Łącznie – bez opłaty abonamentowej – było to 16,92 brutto.
Podwyżki bulwersują coraz bardziej.
– W marcu tego roku za 10 metrów sześciennych wody i odbiór ścieków zapłaciłem 183,24, dziś za to samo płacę już 240 zł – wylicza jeden z mieszkańców gminy. – W Tarnowie też był wzrost cen, ale niewielki, o 10 groszy na wodzie i 20 groszy na kanalizacji.
Spłacają długi wodą?
Wzburzeni mieszkańcy zaczynają snuć różne przypuszczenia. One pojawiły się już w 2016 roku przy takiej samej okazji.
– Ludzie podejrzewają, że gmina chce uzyskać w ten sposób pieniądze na spłatę długów zaciągniętych przez poprzedniego wójta, ale przecież tak nie może być.
Przypuszczenia biorą się stąd, że w 2014 roku poprzedni wójt pozostawił w gminie prawie 17 – milionowy dług.
Obecny wójt Zbigniew Drąg tłumaczy, że ostatnie podwyżki wynikają ze skalkulowania kosztów funkcjonowania spółki wodociągowej.
– Problem w tym, że teraz nasi mieszkańcy bardzo oszczędzają na wodzie, poza tym wiele tej wody nie trafia do sieci jako ścieki, a koszty ponoszone przez spółkę w związku z utrzymaniem gotowości urządzeń do świadczeń usług wodno – kanalizacyjnych nie maleją. Na sytuację wpływa też duża liczba zgłoszeń ze strony mieszkańców o chęci zamontowania tak zwanych podliczników.
Dokładnie chodzi o wodomierze rejestrujące ilość bezpowrotnie zużytej wody w gospodarstwie domowym. Zużywana jest ona na cele gospodarcze i nie jest odprowadzana do sieci sanitarnej.
Taniej i drożej
Zbigniew Drąg twierdzi, że nie byłoby emocji związanych z opłatami, gdyby mogła dołożyć się do nich gmina. Ale nie może, przynajmniej na razie.
– Był rok, w którym w ramach dopłat za usługi wodno – kanalizacyjne samorząd wyłożył 1,8 mln zł, lecz potem nie było to możliwe. Po poprzednikach gmina przejęła wielomilionowe zadłużenie. Straty dotyczyły nietrafionych inwestycji, a także ZUS-owskich zaległości. Mieliśmy skrępowane ręce. W każdej gminie są dopłaty do wody, dlatego mieszkańcy płacą niższe rachunki.
Jak sprawdziliśmy, ceny za wodę i odprowadzanie ścieków w powiecie tarnowskim są zróżnicowane. Obecnie w gminie Wierzchosławice w zależności od dekady miesiąca 1 metr sześc. wody kosztuje 5,03 – 5,17, a odprowadzenie ścieków 11,05 – 11, 66 zł. Przykładowo w spółce komunalnej Dorzecze Białej w Tuchowie cena 1 m sześc. wody wynosi 7,73, a ścieków 12,77 zł. Wszystkie podane ceny są cenami netto. Gdzie indziej jest taniej nawet o jedną trzecią.
Proszę o cierpliwość
Wójt Drąg prosi mieszkańców gminy Wierzchosławice o cierpliwość. Mówi, że za niedługo sytuacja powinna zmienić się na korzyść.
– Obiecuję, że w projekcie budżetu na 2019 rok uwzględnię dopłaty dla nich. Uważam, że skoro spłaciliśmy już połowę gminnych długów, a w lutym przyszłego roku uregulujemy całość zadłużenia względem ZUS-u, to można część pieniędzy przeznaczyć na dofinansowanie dopłat. Będę chciał przeforsować mój pomysł za wszelką cenę.
Nie wiadomo jednak, jakie będą losy tego pomysłu, tym bardziej że w listopadzie mają się odbyć wybory samorządowe, które mogą przynieść wiele zmian personalnych.
Wiadomo już, że do wyborów na wójta gminy Wierzchosławice ma stanąć także Artur Jasiński, obecny przewodniczący rady.
– Przy obecnej sytuacji finansowej dopłaty do wody dla mieszkańców oznaczałyby ekonomiczny koniec gminy – przekonuje. – To byłoby zbyt duże ryzyko, dlatego nigdy nie godziłem się na takie rozwiązanie.
Przewodniczący Jasiński ma też swój pogląd na powody rosnących cen.
– Myślę, że błędny był wybór koncepcji budowy systemu sieci kanalizacyjnej. My mamy sieć podciśnieniową, a zdecydowana większość gmin wybiera grawitacyjną. Ta druga wydaje się mniej kosztowna w eksploatacji.
Dziś nie wiadomo, jak ostatecznie rozstrzygnie się problem cen wody w Wierzchosławicach, ale niemal pewne jest, że woda zaszumi tutaj podczas kampanii wyborczej.






















