Wyniki inwentaryzacji dopiero są sumowane, ale już wiadomo, że w niektórych rejonach dawnego województwa tarnowskiego myśliwi będą musieli zwiększyć plan odłowu dzików. Jest coraz więcej miejscowości, w których dziki podchodzą pod same domy, rosną także straty w uprawach rolnych.
W akcji liczenia dzików w regionie tarnowskim wzięli udział myśliwi z Polskiego Związku Łowieckiego i leśnicy. W tym celu posłużono się sprawdzoną metodą tzw. pędzeń próbnych. Drogą losowania przeprowadzonego przez nadleśnictwa typuje się określoną powierzchnię i w zamkniętym obwodzie organizuje się nagonkę, taką jak podczas polowań. Płoszone zwierzęta liczone są wtedy przez obserwatorów, a wyniki umieszczane w protokołach.
– To dość pracochłonne zajęcie wymagające uczestnictwa wielu osób, ale przyjmuje się, że wystarczy policzyć zwierzynę na obszarze odpowiadającym co najmniej 10 procentom powierzchni gospodarczej nadleśnictw, by mieć szacunkowy, dość dokładny obraz liczebności zwierząt na tym terenie – mówi Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Tarnowie.
Kiedy z nim rozmawialiśmy, do zarządu już docierały pierwsze meldunki z liczenia. Wynikało z nich, że liczba dzików w regionie tarnowskim, łącznie z powiatem dębickim, utrzymuje się na stabilnym, ale wysokim poziomie.
Według wcześniejszych raportów przygotowywanych przez koła łowieckie co roku, liczba ta wynosi ok. 2 tys., ale mowa jest tylko o tzw. populacji wyjściowej, stanowiącej bazę rozrodczą.
Od pewnego czasu myśliwi obserwujący zwierzynę informują, że w ostatnich latach dziki mają po 2-3 mioty w ciągu roku, co znacznie zwiększa zasięg i liczebność populacji.
– To zupełnie niespotykana rzecz, ponieważ dzik miał zawsze tylko jeden miot w roku na przełomie lutego i marca. Taka była jego dotychczasowa biologia. Teraz otrzymujemy sygnały nawet o miotach u schyłku lata, ale muszę dodać, iż na razie nie ma jeszcze badań, które oficjalnie potwierdziłyby te obserwacje – zaznacza przewodniczący Łazowski.
Z doniesień członków kół łowieckich wynika, że najwięcej dzików spotyka się w powiatach brzeskim i dąbrowskim, także dębickim, najmniej w okolicach Tarnowa, co jednak nie oznacza, że jest ich tu mało.
– W wielu miejscowościach nie do rzadkości należą sytuacje, w których dziki podchodzą nocą pod same zabudowania. To staje się już problemem społecznym. W dzień zwierzęta te widywane są raczej rzadko, ponieważ ich dobowy rytm biologiczny przypada głównie na noc.
Szacuje się, że w Polsce przynajmniej jeden dzik występuje na obszarze 5 km kwadratowych. Ponieważ w ciągu ostatniego dziesięciolecia jego populacja w kraju wzrosła o 150 proc., wyraźnie zauważa się, że zwierzęta starają się coraz bardziej poszerzać swoją bazę pokarmową. Stąd ich obecność także w pobliżu siedzib ludzkich.
– Z czasem dziki oswoiły się z różnymi bodźcami występującymi na terenach zurbanizowanych, osłabiony został ich instynkt samozachowawczy i wskutek tego mamy do czynienia z ich coraz częstszą obecnością w sąsiedztwie domów – dodaje Łazowski.
Ze względu na znaczne szkody, które czynią dziki w uprawach rolnych, kilka samorządów w regionie tarnowskim zwróciło się do myśliwych PZŁ z apelem o zwiększony odłów tych zwierząt. W ubiegłym sezonie myśliwi w swoim okręgu odstrzelili 3,5 tys. dzików, w tym roku niektóre koła łowieckie już w pełni wykonały plan odstrzału i będzie on teraz zwiększony.
Polski Związek Łowiecki co roku wypłaca odszkodowania rolnikom za straty spowodowane przez leśną zwierzynę. W okręgu tarnowskim kwota ta wynosi średnio ponad 300 tys. zł.
Jak policzyć dziki?
REKLAMA
REKLAMA
























