
W 2013 roku samorząd gminy Ryglice wraz z województwem małopolskim zaplanowały budowę nowego targowiska, którego koszt oszacowano na ponad 2 mln zł, z czego połowę stanowiła dotacja unijna. Inwestycja od samego początku budziła spore kontrowersje wśród mieszkańców gminy, którzy twierdzili, że przeprowadzka z rynku na plac znajdujący się za remizą OSP nie będzie dobrym posunięciem. Wszystko ze względu na teren zalewowy, na którym planowano wybudować nowy targ.
– Z perspektywy czasu uważam, że jest to jedna z największych kompromitacji w historii naszej gminy – mówi Krzysztof, który od początku był przeciwny zmianie lokalizacji targowiska. – W czerwcu 2014 roku dokonano oficjalnego otwarcia targu, po czym po sześciu miesiącach go zamknięto! I to na ponad rok! Okazało się, że w projekcie nie uwzględniono odprowadzenia wód z placu, na którym powstał targ, a ze względu na to, iż jest to teren zalewowy, było to wymagane. Urząd Marszałkowski w Krakowie zagroził cofnięciem dotacji, więc włodarze gminy musieli przygotować nowy projekt i ponownie starać się o pozwolenie na użytkowanie. Dodatkowo za nową dokumentację, która uwzględniała odpływy wód, gmina zapłaciła 30 tys. zł. Teraz okazuje się, że inwestycja nikomu nie była potrzebna.
Targ, którego powierzchnia wynosi ponad 1100 m2, i na której znajdują się zadaszone stanowiska do handlowania, sanitariaty oraz parking, pomimo wznowienia handlu z końcem ubiegłego roku, wciąż świeci pustkami. Główny powód? Zbyt duża odległość od centrum miejscowości, przez co mieszkańcom gminy nie jest po drodze dokonywać zakupów u tamtejszych kupców, którzy co piątek zjawiają się tam ze swoimi produktami. Ci z kolei, widząc, że klientów jest coraz mniej, rezygnują z wynajmowania miejsc i oferowania swoich towarów. – Ludzie zamiast na targ chodzą do sklepów, które znajdują się na rynku. Do momentu, kiedy targ funkcjonował w centrum, nie narzekaliśmy na klientów. Sprzedaż była naprawdę dobra. Obecnie nasze przychody są kilkukrotnie niższe. Wielu moich kolegów zrezygnowało ze sprzedaży na tutejszym targu i w piątki jeżdżą do innych miejscowości. Wiem, że są już kolejni, którzy również zdecydują się na taki krok – mówi jeden z kupców.
W Urzędzie Gminy w Ryglicach zdają sobie sprawę, że istnieje spore prawdopodobieństwo, iż pieniądze, które zainwestowano w nowy targ, mogą okazać się wyrzuconymi w błoto. – Niezadowoleni są wszyscy, począwszy od kupców i mieszkańców, a na pracownikach gminy kończąc – mówi Anna Gieracka, zastępca burmistrza Ryglic, która uważa, że 2 mln zł, które poprzedni burmistrz przeznaczył na budowę nowego targowiska, można było wykorzystać w inny sposób. – Dużo lepszym rozwiązaniem byłaby budowa targu w Lubczy, co ostatecznie połączone byłoby z programem rewitalizacji tamtejszej miejscowości. Targ w Ryglicach mógł zostać na rynku, który był do tego idealnym miejscem. Nie dość, że nowe targowisko jest z dala od centrum, to również jego wygląd i funkcjonalność pozostawia wiele do życzenia. Ze względu na teren zalewowy stragany są betonowe. Zadaszenie usytuowano tak wysoko, że nie chroni przed deszczem, wiatrem, czy słońcem. Wygląda to fatalnie, zwłaszcza że targ przynosi nam z każdym kolejnym miesiącem więcej strat.
Anna Gieracka wierzy, że gmina znajdzie w końcu sposób na to, jak ożywić targowisko. Problem w tym, że na razie nikt nie wpadł na żaden pomysł. – Były rozmowy, aby zorganizować u nas targi drzewne z racji tego, że nasz rejon słynie z wyrobów z drewna. Pytanie tylko, czy cieszyłyby się zainteresowaniem. Niestety, ale coraz bardziej widoczne jest, że takie targowiska swoje najlepsze lata mają już za sobą. Obawiamy się, iż targowisko w Ryglicach w perspektywie kilkunastu miesięcy może przestać istnieć. Wtedy trzeba będzie zastanowić się, jak zmienić jego funkcję. W tej chwili nie mamy żadnego pomysłu…























