– W tę złą pogodę pszczelarze opiekowali się pszczelimi rodzinami, trwało ratunkowe dokarmianie tzw. ciastem cukrowym – mówi Leszek Bodzioch, prezes Pogórskiego Związku Pszczelarzy z siedzibą w Tarnowie. Uspokaja, że pracowite owady dadzą sobie radę, ale należy spodziewać się znacznie skromniejszych niż przed rokiem zbiorów miodów wielokwiatowych. Opóźniona, a tym samym przyspieszona i krótsza wegetacja roślin kwiatowych zdecydowanie nie sprzyja miodobraniu.
Ubiegły rok także nie należał do urodzajnych, co potwierdzają w PZP skupiającym ok. siedmiuset pasjonatów – hodowców pszczół. Ich pasieki zamieszkuje blisko 17 tysięcy rodzin tych miodnych owadów pracowicie zbierających poza ulem nektar, pyłki kwiatów, spadź. W 2012 w zbiorach pszczelarzy dominowały miody wielokwiatowe, w tym roku może być akurat odwrotnie.
-Pomagaliśmy pszczołom w trudnych zimowo-wiosennych warunkach, teraz one muszą pokazać, na co je stać, ale zdajemy sobie sprawę, że zbiory miodu będą w tym sezonie słabsze – w Pogórskim Związku Pszczelarzy przygotowani są na gorsze miodobranie – miodne lata przeplatają się z okresami nieurodzaju i trzeba być na to przygotowanym.
Pracowite owady przetrwały zimne miesiące i już wylatują z uli, ale wciąż czyhają na nie różne zagrożenia. Wśród nich: warroza wywoływana przez roztocz, z którą pszczelarze zmagają się od lat z połowicznym skutkiem, i nosemoza – najbardziej zaraźliwa choroba pszczół powodowana przez pasożytnicze sporowce.
– Do tego dochodzi poważne zagrożenie ze strony chemicznych środków ochrony roślin, stosowanych dość powszechnie w rolnictwie bez zachowania należytej ostrożności – podkreśla prezes Bodzioch.
W Europie za głównego sprawcę masowego ginięcia pszczół uznawane są pestycydy z grupy tzw. neonikotynoidów. Wchodzą one w skład popularnych środków owadobójczych stosowanych do zaprawiania nasion oraz do oprysków. Unia Europejska zaproponowała nawet całkowity zakaz ich używania na uprawach roślin odwiedzanych przez pszczoły. Głosowany w marcu br. projekt rozporządzenia wykonawczego Komisji Europejskiej nie zdobył jednak większości i będzie przedmiotem dalszych dyskusji.
Tymczasem specjaliści ostrzegają przed zmniejszaniem się populacji pszczół i przypominają o ogromnym znaczeniu tych owadów dla środowiska i gospodarki.
– Jeśli nie zapylą np. rzepaku, to plony tej rośliny spadają o 20-30 proc, a jeśli pszczoły w ogóle wyginą, to w naszym klimacie zniknie też trzy czwarte roślinności wymagającej zapylaczy, a tymi są głównie pszczoły – zwracają uwagę eksperci.
Z danych Polskiego Związku Pszczelarskiego wynika, że w 2001 roku w Polsce było 2,5 mln uli, a obecnie szacuje się, że jest ich zaledwie ok. jednego miliona.
Miodowy problem
REKLAMA
REKLAMA


















![Zamieszkaj z pszczołami w Parku Sanguszków [ZDJĘCIA] Pszczeli domek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/07/Apiterapia-ZAZ-Sloneczne-wzgorze-4-218x150.jpg)
![W Ładniej powstała pszczela ścieżka edukacyjna [ZDJĘCIA] Pszczela ścieżka Ładna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/11/Pszczela-sciezka-Ladna-2-218x150.jpg)




