Paliło się!

0
pozar w Lakierni
pozar-w-Lakierni
REKLAMA

Zgłoszenie o pożarze domu strażacy odebrali przed godziną dwunasta w południe. Na miejsce wysłano trzy zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Bochni. Płomienie szalały w kuchni, a w pozostałych pomieszczeniach oraz na strychu panowało silne zadymienie. Szybko okazało się, że przyczyną pożaru było pozostawienie na kuchence garnka z gotującymi się ziemniakami. – To nie było celowe działanie, a roztargnienie – tłumaczy Gerard Wydrych, rzecznik prasowy bocheńskiej straży pożarnej. Właściciel domu nastawił ziemniaki, po czym o nich zapomniał i wyszedł z mieszkania. Strażaków zawiadomiła mieszkająca po sąsiedzku teściowa, która zobaczyła wydobywający się z domu dym i poczuła zapach spalenizny. Zwęgliły się nie tylko ziemniaki, spaleniu uległa część mebli kuchennych.
Kilka dni później sześć zastępów straży pożarnej pędziło do Krzeczowa. Na miejscu stwierdzono, że pali się stodoła wraz z dobudowaną komorą do malowania proszkowego. Pożarem objęta została cała konstrukcja dachu, zapalił się także plastikowy zbiornik, w którym znajdowało się 400 litrów oleju opałowego. – Właśnie ten olej spowodował rozgorzenie, czyli gwałtowne rozprzestrzenienie się pożaru i intensywne zadymienie – mówi Gerard Wydrych. – Z lakierni nic nie zostało. Ważne jednak, że nie ma osób poszkodowanych. Udało się również uratować zagrożone pożarem sąsiednie budynki.
Prawdopodobną przyczyną pojawienia się ognia mógł być błąd popełniony przez jednego z pracowników, który nieumiejętnie posługiwał się podgrzewaczem w pobliżu materiałów łatwopalnych. Mówi się też o awarii palnika. Która z wersji jest prawdziwa, wyjaśni dochodzenie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze