Paszporty covidowe coraz droższe. Jedni chcą kupić certyfikat, inni ukraść

0
Kupię paszport covidowy
REKLAMA

Panu Januszowi z Tarnowa ktoś skradł certyfikat szczepień przeciwko covid-19. Ma już nowy, który otrzymał po przyjęciu trzeciej dawki szczepionki, ale martwi się, że dokument, który utracił, może zostać w przyszłości nieuczciwie wykorzystany. Na razie policja przyjmuje zgłoszenia przede wszystkim o próbach wprowadzania do obiegu fałszywych certyfikatów. Problem może się nasilać z chwilą, gdy tego rodzaju świadectwa będą coraz częściej potrzebne.
– Niedawno wybrałem się do punktu szczepień w Tarnowie by po raz trzeci przyjąć szczepionkę przeciwko covid-19. Zabrałem ze sobą, na wszelki wypadek, certyfikat potwierdzający dwa poprzednie szczepienia z wiosny tego roku – opowiada pan Janusz. – Niepotrzebnie, bo wszystko jest zapisane w systemie informatycznym i każdy punkt szczepień ma do niego dostęp.

Oczekując na szczepionkę pan Janusz chciał wyjąć ze swojej teczki okulary, ale gdzieś się zawieruszyły. Pamięta, że część rzeczy wyłożył wtedy na stolik w poczekalni, ale w pewnej chwili coś odwróciło jego uwagę i dziś wiele wskazuje na to, że zapomniał z powrotem włożyć do teczki certyfikaty covidowe.
– O wszystkim zorientowałem się już po powrocie do domu. Byłem przekonany, że dokumenty pozostały na stoliku, więc od razu zadzwoniłem do punktu szczepień. Pielęgniarki, które szukały moich certyfikatów, już ich nie znalazły. Uznaję, że ktoś je sobie przywłaszczył, bo uczciwy znalazca oddałby je personelowi przychodni.

Nie zniechęcać klienta

Co znajduje się w certyfikacie? Imię i nazwisko pacjenta, data urodzenia, data wydania zaświadczenia, informacja o szczepieniu, teście lub ozdrowieniu, niepowtarzalny identyfikator. Dane te pozostają na dokumencie i nie są kopiowane ani rejestrowane podczas automatycznej weryfikacji kodu QR czy kontroli certyfikatu przez człowieka.
Czy osoba, która bezprawnie weszła w posiadanie dokumentów potwierdzających szczepienie, będzie mogła mieć z nich pożytek? Na przejściach granicznych nie, gdyż dzięki stosowanemu systemowi i współpracującym z nim urządzeniom weryfikacja certyfikatów jest szczelna. Ale w restauracjach, hotelach albo w innych miejscach publicznych, jeśli nie ma tam formalnej i technicznej możliwości sprawdzenia wiarygodności dokumentów, ktoś już mógłby się posłużyć przywłaszczoną dokumentacją.

REKLAMA (2)

W Tarnowie jednak, jak i w większości miejscowości w Polsce – na przykład w lokalach gastronomicznych – certyfikat covidowy nie jest potrzebny. Co prawda w związku z wytycznymi resortu zdrowia można go żądać od klientów, ale nie ma żadnej podstawy prawnej, aby to robić. Na ogół lokale nie chcą zniechęcać ludzi, bo i tak po długim okresie pandemii mają one problemy.

REKLAMA (3)

– Nie mamy w praktyce sprawdzania certyfikatów, aktualnych wyników testów na koronawirusa czy zaświadczeń ozdrowieńców – mówi Jacek Krasoń, właściciel restauracji „U Młynarzy”. Rozmawiamy tuż przed ogłoszeniem przez rząd nowych obostrzeń, które będą obowiązywać od 15 grudnia. – Osobiście byłbym za tym, żeby klienci te dokumenty sami nam okazywali, ale w środowisku tarnowskim to się nie przyjmie. Chyba mało kto spośród właścicieli lokali zaryzykowałby kontrolę certyfikatów przy wejściu, bo rynek w mieście jest płytki, nie ma tu ani wielkiego biznesu, ani wystarczającej liczby studentów, którzy chcieliby regularnie korzystać z lokali. Z pewnością jest też jakaś część klientów, którzy oczekiwaliby kontroli certyfikatów, żeby w restauracji mogli czuć się bardziej bezpiecznie, ale wydaje się, że jest to zdecydowana mniejszość.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze