Policjant przy okazji przytoczył niektóre przepisy ustawy o ochronie zwierząt, które nakładają na właścicieli określone obowiązki. Najwięcej kontrowersji wzbudził fragment, który dotyczy… szczekania.
– Czytałem to i jestem trochę zdziwiony – mówi pan Józef, mieszkaniec gminy Gromnik. – O ile rozumiem, że komuś może przeszkadzać częste szczekanie nocą, to nie wiem, w jaki sposób właściciel mógłby przemówić do rozumu swego psa, żeby był spokojny. I dlaczego miałby być karany mandatem tylko za to, że szczeka jego pies…
W zamieszczonej przez dzielnicowego z Komisariatu Policji w Ciężkowicach informacji jest mowa o tym, że problemy związane z częstym i długotrwałym „koncertowaniem” czworonogów mogą już zahaczać o paragrafy prawa karnego lub cywilnego. W grę może wchodzić odpowiedzialność z odpowiedniego artykułu Kodeksu wykroczeń, który odnosi się między innymi do „zakłócania spokoju, porządku publicznego i spoczynku nocą”.
– To nie jest prosty problem, choć na wszystko, jak się okazuje, można znaleźć stosowny paragraf – mówi Wiesław Terenkiewicz, znawca psów. – Psy rzadko szczekają bez powodu, ale każdy przypadek jest osobniczy. To sprawa charakteru zwierzęcia, okoliczności, w jakich się znalazło, także miejsca, w którym przebywa. Zdarza się, zwłaszcza w zwartej zabudowie wiejskiej, że wystarczy, iż odezwie się jeden pies, a wkrótce odpowiedzą mu kolejne. Tak niekiedy rozpoczyna się długotrwały „koncert”. Zwierzęta te żywo reagują na różne bodźce zapachowe czy wzrokowe, do tego są stworzone. Trudno znaleźć jedną dobrą metodę, by zapobiec uciążliwym odgłosom, ale często niektórzy zapominają, że temu szczekaniu niejeden domownik zawdzięcza swoje bezpieczeństwo.
Terenkiewicz dodaje, że czasem konieczna bywa wytrwała praca z czworonogiem, również pod okiem fachowca, gdyż nieraz już potwierdziło się, że pies poddany socjalizacji, nauce prawidłowych reakcji w swoim środowisku, właściwemu kształtowaniu psychiki jest mniej podatny na niektóre bodźce, a więc i mniej szczekliwy.
Zdaniem niektórych, ostatecznie wyjątkowo wrażliwego czworonoga można nocą trzymać w zamknięciu, żeby nie był prowokowany, ale pan Józef z tym się nie zgadza.
– Wielu gospodarzy ma psy po to, by pilnowały obejścia nocą, a nie wysypiały się na kanapie w pokoju.
Aneta Bors, znana w Małopolsce treserka psów z okolic Brzeska, twierdzi, że z psem jest jak z człowiekiem: jeden lubi mówić dużo, a drugi mało.
– Zwierzęta te ulegają prowokacjom z zewnątrz, działa u nich instynkt obrony terytorium. Płochliwe, lękliwe osobniki są bardziej skłonne do takich prowokacji i częściej reagują również szczekaniem – podkreśla pani Aneta. – Jeśli właściciel ma do czynienia z takim właśnie psem, powinien postarać się, by nocą, jeśli czworonóg przebywa poza mieszkaniem, maksymalnie ograniczyć dostęp do bodźców, które szczególnie go pobudzają. O ile, oczywiście, jest to możliwe. Trudno mieć wpływ na przykład na szwendające się po okolicy psy, które podchodzą do ogrodzeń posesji, na których przebywają inne czworonogi.
W niektórych sytuacjach trzeba sięgnąć po specjalne obroże antyszczekowe, chociaż nie są tanie. Być może wymyślono je na potrzeby innych krajów, w których nocą psu nie wolno się głośniej „odezwać”.
– Są różne rodzaje tych wynalazków – tłumaczy Aneta Bors. – Obroża uaktywnia się poprzez czujnik umieszczony na krtani zwierzęcia. Po uaktywnieniu wyzwala bodźce w postaci ultradźwięków, impulsu elektrycznego lub substancji o nieprzyjemnej woni.
Treserka psów twierdzi też, że kiedyś na wsi mało komu przeszkadzało nocne szczekanie, ale teraz wsie są bardziej miejskie niż wiejskie, łącznie z jego mieszkańcami.
– Dzisiejsze wioski są praktycznie bez zwierząt – krów, koni czy świń – pozbawione już dawnych, charakterystycznych odgłosów. Dzisiaj też na wieś przeprowadza się coraz więcej ludzi z miasta, którzy łakną przede wszystkim ciszy i spokoju. Ale wieś mimo wszystko pozostaje wsią i trzeba brać to pod uwagę. Pamiętam, jak odwiedziła nas w wiejskim domu przyjaciółka z miasta i w środku nocy wyskoczyła zdenerwowana z łóżka, narzekając, że słyszy w oddali ujadającego psa. Nie była w stanie z tego powodu zasnąć. My mamy po sąsiedzku pawie, które teraz w okresie godów wydają niesamowite krzyki. I co? Trzeba jakoś to znieść.
Kilka lat temu do tarnowskiego sądu trafiła sprawa właściciela, którego pies – zdaniem sąsiadów – miał za często i za głośno szczekać. Wtedy sąd uznał, że brak reakcji ze strony posiadacza czworonoga na uporczywe szczekanie psa w porze nocnej bez szczególnych zewnętrznych powodów podlega karze.
Pies zaszczeka, właściciela ukarzą
REKLAMA
REKLAMA























