– Widok, jaki zastaliśmy na posesji, był przerażający – relacjonuje Jarosław Dudek z brzeskiej komendy policji. – W ranach, jakie pies miał na całym ciele, gnieździły się larwy much, mimo upału, zwierzę nie miało wody. Właściciel psa nie miał aktualnego zaświadczenia o szczepieniu psa przeciwko wściekliźnie.
Takie przykłady można mnożyć. Psy są bite, zamykane w klitkach bez dostępu światła, głodzone, łańcuchy przy budach są tak krótkie, że zwierzę nie może swobodnie zrobić nawet paru kroków. Ich właściciele i opiekunowie za nic mają ustawę o ochronie zwierząt albo nie wiedzą o jej istnieniu. – Psa można zabrać od właściciela na wniosek policji, powiatowego lekarza weterynarii bądź organizacji zajmującej się prawami zwierząt – mówi Maria Zachara, szefowa referatu rolnictwa w Urzędzie Miejskim w Brzesku. Odebrane zwierzęta teoretycznie powinny trafić do schroniska dla zwierząt. – Praktycznie wygląda to tak, że schroniska nie chcą takich psów przyjmować – dodaje Maria Zachara. – Bywało już, że ich właściciele na te instytucje zrzucali odpowiedzialność za to, iż to one doprowadziły zwierzę do fatalnego stanu. W gminie każdego roku odbiera się właścicielom kilka psów, ich właściciele obarczani są kosztami przewozu, leczenia i żywienia zwierzęcia w schronisku. Buda, miska, wybieg – to wszystko psu trzeba zapewnić. – Decyzja o przyjęciu psa do domu powinna być przemyślana i przedyskutowana ze wszystkimi członkami rodziny – radzi Maria Zachara.
– Pod wpływem tego, co czasami widzę na podwórkach, włos jeży mi się na głowie – mówi listonosz obsługujący jedną z wiosek w gminie Brzesko. – Psy są niedożywione, wyglądają jak szkielety, są przywiązane do bud na łańcuchach, które nie mają nawet metra. Z jednym z mieszkańców stoczyłem bój, aby zdjął z szyi psa drut, który wrósł mu już w skórę. Ludzie na wsi nie widzą nic złego w tym, że ich sąsiedzi traktują zwierzęta po macoszemu, a nawet czasem je biją. Sam widziałem, jak pewien starszy pan celowo uwiązał psa do drzewa po to, aby kijem wymierzyć mu karę za to, że zwierzę zjadło mu kurę.
Ludzie na wsi nie zwracają uwagi na płodność zwierząt, a te niesterylizowane mogą rodzić kilka razy w roku. Co zrobić z takim przychówkiem? Utopić, wynieść do lasu, zabić kijem – to najczęściej stosowane środki antykoncepcyjne u psów i kotów. Listonosz opowiadał, że wstrząśnięty był, gdy dowiedział się o mężczyźnie, który utopił swoją sukę w szambie, bo zdenerwował się, że ta znowu jest w ciąży…
– Normą jest, że w rodzinach, w których panuje zgoda i miłość, dba się o zwierzęta i traktuje się je jak współdomowników – mówi treserka psów, Aneta Bors. – Nie chcę nikogo pouczać, ale pies nie jest zabawką, którą weźmiemy do domu, a potem, gdy nam się znudzi, wyrzucimy ją. Psy to mądre, czujące istoty, które kochają, tęsknią i płaczą, gdy dzieje się im krzywda. Psy żyją średnio po kilkanaście lat, więc zanim zdecydujemy się na przygarnięcie szczeniaka, rozważmy wszelkie za i przeciw.
Ciężkie życie Burka z podwórka
REKLAMA
REKLAMA























